Archive for Listopad 2011

Wspaniałe stare nagrania VI

27/11/2011

Dziś w nagraniach „tak starych, że aż legalnych” dwie kontrowersyjne postacie. Pierwsza to dwudziestowieczny amerykański kompozytor Aaron Copland. Kontrowersyjny, bo jedni uwielbiają jego piękne, ultra-amerykańskie kompozycje, a inni uważają, że odwalał straszną cepelię. Ja należę do tych pierwszych więc polecam dwa nagrania. Przez blog Random Classics ściągnąć można coś w rodzaju greatest hits Coplanda. Znajdziecie tam m.in. jego najważniejszą kompozycję – balet Appalachian Spring oraz największy hit – Fanfare for the Common Man. Do pełni szczęścia brakuje właściwie tylko Koncertu klarnetowego, którego premierowe nagranie można jednak znaleźć na blogu Bustera.

Drugą kontrowersyjną postacią jest niemiecki romantyk Richard Wagner, pionier atonalizmu i antysemityzmu, twórca długich oper oraz imidżu śpiewającej pani w hełmie. Kontrowersyjny był ze względu na wspomniany antysemityzm oraz przez jednego wyjątkowo niefortunnego wielbiciela. Jednak niezależnie od pozamuzycznych spraw, z twórczością Wagnera należy się zapoznać. Wyjątkowo dobrą okazją jest zamieszczenie na Internet Archive nagrań orkiestrowych fragmentów z Pierścienia Nibelungów (ta okładka, to od tego). Mamy więc skondensowaną wersję opus magnum Wagnera, bez śpiewu, za to z Cwałowaniem Walkirii i Marszem żałobnym Zygfryda – idealne do relaksiku po ciężkim dniu. Ponieważ Wagner to nie tylko Pierścień, dorzucam jeszcze link do nagrania wstępu do Tristana i Izoldy oraz Liebestod w wersji instrumentalnej na stronie CHARM. O ostatnich dwóch utworach w zajmujący sposób pisałem tu.

Reklamy

Top 5: pop na poważne tematy

17/11/2011

Dziś kilka piosenek prosto z radia typu „złote przeboje”, a na poważne tematy. Znamy, słuchamy, a nie mamy pojęcia, o czym to.

Suzanne Vega – Luka: przemoc w rodzinie. Tytułowy Luka to mały sąsiad, który ma problemy, bo ciągle wchodzi w drzwi. Oczywiście, tak naprawdę nie wchodzi w drzwi.

Midnight Oil – Beds Are Burning: los Aborygenów. Jak wiadomo, biali kolonizatorzy Australii nie za dobrze (eufemizm) obeszli się z jej rdzenną ludnością. Midnight Oil śpiewają m.in., że czas oddać to, co zrabowano: The time has come / a fact’s a fact / it belongs to them / let’s give it back. Lider Midnight Oil Peter Garrett z aktywizmem politycznym posunął się dość daleko, bo aż został ministrem.

Madonna – Papa Don’t Preach: aborcja. Bohaterka piosenki zaszła w ciążę i chce zatrzymać dziecko, wbrew radom znajomych. A w tytule chodzi o to, żeby tata nie strzelał kazań, tylko jej coś poradził.

The Police – Don’t Stand So Close To Me: pedofilia. Piosenka o wzajemnej fascynacji nauczyciela i uczennicy. Jest też nawiązanie literackie, raczej mało zaskakujące: It’s no use – when / he sees her / he starts to shake and cough / just like the / old man in / that book by Nabokov.

Prince – Sign ☮ the Times: AIDS, przestępczość, kataklizmy, narkotyki, katastrofy, bieda, śmierć. Prince postanowił wszystkie problemy dzisiejszego świata upchnąć do jednego kawałka, żeby w pozostałych móc śpiewać o seksie.

Jeśli znacie jeszcze jakieś przykłady popu na poważne tematy, to piszcie w komentarzach.

Wybierz swoje top 5! Winne przyjemności

10/11/2011

Pomysł podsunęła mi w którymś komentarzu Inguria, za co biję jej pokłony. Wybieramy pięć (mniej więcej) tzw. guilty pleasures, czyli kawałków, które nam się podobają, chociaż nie powinny, bo słuchamy np. tylko Velvetów i Stockhausena. No i do których lubienia się nie przyznajemy, chyba że na łamach godnego zaufania bloga. Myślę, że może być ciekawie. Niech Lionel Richie inspiruje Was do maksymalnego ekshibicjonizmu.