Wybierz swoje top 5! Winne przyjemności

Pomysł podsunęła mi w którymś komentarzu Inguria, za co biję jej pokłony. Wybieramy pięć (mniej więcej) tzw. guilty pleasures, czyli kawałków, które nam się podobają, chociaż nie powinny, bo słuchamy np. tylko Velvetów i Stockhausena. No i do których lubienia się nie przyznajemy, chyba że na łamach godnego zaufania bloga. Myślę, że może być ciekawie. Niech Lionel Richie inspiruje Was do maksymalnego ekshibicjonizmu.

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 25 to “Wybierz swoje top 5! Winne przyjemności”

  1. Przemysław Says:

    Kurczę, przy tym temacie trochę tracę kontrolę.

    Men Without Hats – Safety Dance
    Margaret Singana – We Are Growing (z Zulusa Czaki)
    The Divinyls – I Touch Myself
    Shakira – No Creo
    Rush – Subdivisions
    Genesis – Follow Me Follow You
    A-ha – Hunting High and Low
    Madonna – Live to Tell

  2. Adam Skrzypkowski Says:

    Gospel – hyc o podłogę http://www.youtube.com/watch?v=mQV5K4meobM

    U96 – Das Boot

    Soundtrack z Pokemonów na GBC

  3. Blahuuu Says:

    Przemysław – „Subdivisions” Rush? Myślałem że mają o wiele bardziej obciachowe rzeczy, np. kawałki z płyty „Power Windows”.

    Żeby skompilować swoje top 5 różnych utworów tego typu, musiałbym się porządnie zastanowić. Na pewno jednym z moich wiodących „guilty pleasures” do tej pory jest japoński zespół z kategorii indie pop (chyba można ich tak sklasyfikować) – Soutaiseiriron. Ambiwalentny stosunek do ich twórczości mam od początku, ale czasem nie mogę przestać słuchać.
    Próbka: http://youtu.be/t2nTZrPQFFc

  4. Piotr Says:

    Mika – Relax, Take It Easy: http://youtu.be/RVmG_d3HKBA
    Nie przepadam za nachalnym popem zrobionym wyłącznie dla $, ale wyjątek potwierdza regułę

    Алла Пугачёва – Миллион Алых Роз: http://youtu.be/oIFmhye6fqw
    Nie wiem czemu, ale to nie ostatni utwór zza Buga w zestawieniu. Pierwszy raz zasłyszany w Wilku i Zającu.

    KM & JD – Especially For U – http://youtu.be/pOpdzS0CY8M
    Tego rodzaju lat 80 nie słuchamy. Nigdy. No prawie.

    Laskovyi Maj – Belye rozy – http://youtu.be/hO0gKKpQv_U
    Ech, dzieciństwo na bazarze…

    Zdzisława Sośnicka – Pożegnanie z bajką: http://youtu.be/Ck8wFOP_BRw
    Wbrew wielu bardzo to lubię.

  5. pangolin Says:

    • Tigerstyle – Son of a Sardar
    • Nena – 99 Luftbalons
    • The Bangles – Walk like an Egyptian
    • The Sisters of Mercy – Temple of Love (ft. Ofra Haza)
    • Matisyahu – King without a Crown
    • szanty

  6. 20_miles_to_highland Says:

    Modern Talking – Atlantis is calling (bo potańcówy w podstawówce)
    Jacek Lech – Latawce porwał wiatr (bo dziadkowe radio nastawione permanentnie na Jedynkę we wczesnych ejtisach)
    Eddy Grant- Gimme Hope, Joanna (bo winyle wujka)
    Nagły Atak Spawacza – Anty Liroy (bo przeprowadzka do Poznania grudzień94)
    Limahl & Kajagoogoo – Too Shy (bo odkrycie radiowej Trójki w 84tym – dozgonna wdzięczność kuzynko!)

  7. krasnal101 Says:

    to: http://www.youtube.com/watch?v=YzV0z1GlqAU
    i
    to: http://www.youtube.com/watch?v=niqrrmev4mA&ob=av2n
    i
    to: http://www.youtube.com/watch?v=KOY_05KwJYk&ob=av2e

  8. krasnal101 Says:

    http://www.youtube.com/watch?v=lyl5DlrsU90 już jeden RELAX jest.

    to ja będę drugi

    pozdrawiam :)

  9. krasnal101 Says:

    http://www.youtube.com/watch?v=lyl5DlrsU90 nie zaskoczył link *

    *ten kawałek ostatnio mnie ścigach. w różnych zakamarkach

  10. Przemysław Says:

    Dzięki wszystkim za topy!

    Blahuuu: Pewnie, że Rush mają bardziej obciachowe kawałki. Ale żeby było guilty pleasure, to musi się jeszcze podobać – a Subdivisions podoba mi się bardzo, szczególnie perkusja. Odwrotnie jest z Genesis i Madonną – ci mają piosenki, które mi się bardziej podobają, ale nie są wystarczająco obciachowe, vide Home by the Sea albo Like a Prayer.

    A U96 na liście Adama przypomniało mi, że muszę jeszcze dodać elektronikę, więc wyjdzie mi w sumie top 10:

    2 Unlimited – No Limit
    Jean Michel Jarre – Dzieła zebrane 1976-1990, w szczególności Orient Express

  11. Przemysław Says:

    Kurde, zestaw 20 miles to highland trudno przebić.

  12. Goose Says:

    Nie ma opcji… Dużo za dużo plików się u mnie na kompie zagnieździło, żebym był w stanie wybrać top 5 czegokolwiek.

  13. bree Says:

    * Simian Mobile Disco – Sleep Deprivation. – łubudubu w czystej postaci
    * PIN – Film o sobie – „Ołjeeeeee pounosić się!”
    * 30 Seconds to Mars – Attack – śpiewam to lepiej od Dżareda (true story)

  14. bree Says:

    Przemysław, No limits było moją ulubioną piosenką kiedy byłam 7-letnią dziewczynką hahaha. To była prawdziwa fascynacja – czesałam się jak wokalistka, zajeździłam kasetę video z ich występem i zabrałam rodziców do sklepu po kasetę magnetofonową. Dziwiło mnie dlaczego tytuł to nie „No no no no no no no no”. Przecież samo się narzuca, nie? Przypomniałeś mi o tym i z sentymentem przesłuchałam ale już nie bierze ;).

  15. Przemysław Says:

    Ach, te kasety za 14 tysięcy.

  16. Kris Says:

    jeszcze ja, jeszcze ja :)

    Bon Jovi – Livin’ on a prayer
    Spandau Ballet – Gold
    Enigma – Carly’s Song
    Cinderella – Long Cold Winter
    Barbra Streisand – Woman In Love

    jak mam jeszcze głos, to jeśli mogę, to TOP5 takich, które powinienem lubić, a nie cierpię. Dla równego rachunku – całe albumy :)

    1. Marillion – Brave
    1. Nirvana – Nevermind
    1. The Clash – London Calling
    1. Yes – Tales from Topographic Oceans
    1. Joanna Newsom – Ys

  17. Przemysław Says:

    Zaraz, zaraz – a kto mówił, że ktokolwiek powinien lubić Marillion? :]
    A tak w ogóle, to niezły pomysł z tymi albumami. U mnie może nie byłoby „nie cierpię” ale jedynie „nie doceniam należycie, biorąc pod uwagę, jak to chwalą dziennikarze zachodni”: Velvet Underground, trochę Bob Dylan, Elvis Costello, Marillion.

  18. Kris Says:

    Marillion? no wiesz? …

    ja nie jestem ktokolwiek

  19. Kris Says:

    zeżarło mi część komentarza (mega foch)

  20. Przemysław Says:

    Hm, pewnie było o progrocku, a ja mam na to filtr.

  21. Kris Says:

    dziennikarze zachodni nie chwalą Marillion :P
    generalnie chyba dziennikarze nie trawią tego zespołu.

  22. Przemysław Says:

    A to ja wiem – tak dla żartu dodałem :P

  23. marna_pociecha Says:

    John Waite – Missing You
    Aneka – Japanese Boy
    John Farnham – You’re The Voice
    Don Henley – The Boys Of Summer (Choć, w zasadzie, nie jest taka znowu zła.)
    I jeszcze: domagałeś się ekshibicjonizmu, Przemysławie, ujawniam więc niniejszy intymny, drastyczny fakt: twierdzę, że Walk Of Life jest najlepszym, co Dire Straits skonstruowali.

  24. Przemysław Says:

    Hm, dla mnie o wiele bardziej shocking od Walk of Life jest Japanese Boy.

  25. marna_pociecha Says:

    Za Japanese Boy akurat najmniej mi wstyd. Gdyby cały mój top składał się z podobnych, jawnie kiczowatych śpiewadeł z werwą, nie byłoby dramatu. Najgorsze są, moim zdaniem, te ckliwe jak Hunting High and Low czy Missing You. Problem zresztą tkwi nie tyle w samych piosenkach, co w aranżacjach, teledyskach i – rzecz jasna, przede wszystkim – wykonawcach. Taka np. Sealed with a Kiss. W wersji Briana Hylanda jest dosyć urocza, Jasona Donavana natomiast zamierzałam umieścić na szczycie mojej listy guilty pleasures, w końcu jednak uznałam, że byłoby przesadą tak się obnażać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: