Posts Tagged ‘blues’

Top 6: Brzydkie piosenki

12/09/2014

BarrisonPussyAnonimowy Czytelnik (podpisany „Życzliwy”) wysłał mi listę utworów zatytułowaną „brzydkie piosenki”. Nie wiem, dokładnie, o co mu chodzi, bo według mnie są to raczej melodyjne i chwytliwe utwory. Nie wiem też, co je łączy, ale z chęcią opublikuję całą listę, bo uważam, że należy dzielić się wartościową muzyką. Wykorzystam też swoją znajomość języków obcych, aby naświetlić pokrótce treść piosenek nie zawsze świadomym jej Czytelnikom.

Bessie Smith – I Need a Little Sugar in My Bowl (1931) Przedwojenna piosenka napisana w czasach Wielkiego Kryzysu, kiedy trudno było o różne produkty żywnościowe. Podmiot liryczny pragnie choćby odrobiny cukru w swojej cukierniczce i potrzebuje też parówki w bułce do hot-doga. Połowa problemu rozwiązałaby się, gdyby Amerykanie chętniej podchodzili do popularnej u nas zapiekanki – tej smacznej i pożywnej jarskiej alternatywy dla ich hot-dogów.

France Gall – Les Succettes (1966) Piosenka opowiada o uwielbieniu niejakiej Annie dla lizaków. Piosenkarka podobno poirytowała się na autora tekstu Serge’a Gainsbourga, kiedy już po wydaniu singla dowiedziała się o tematyce utworu. To dziwne, ponieważ tematyka jest dość oczywista, a w teledysku są nawet tańczące lizaki. Może France Gall po prostu zdała sobie sprawę, że bierze udział w kryptoreklamie szkodliwego dla zębów produktu.

Bull Moose – Big Ten Inch Record (1952) Podmiot liryczny zaprosił koleżankę na prezentację swojej dziesięciocalowej płyty, sprawiając jej wielką przyjemność. Czytelnicy chyba zgodzą się, że nie ma nic milszego niż wspólne delektowanie się muzyką.

Vanita Smythe – Back Door Man (1946) Wokalistka śpiewa tu o panu, który z bliżej nieokreślonych powodów wchodzi do domu tylnym wejściem. Termin „back door man” użyty też został przez zespół Led Zeppelin w pięknej piosence o miłości Whole Lotta Love.

Harry Roy and His Bat Club Boys – Pussy (1931) Piękna jest przyjaźń ludzi ze zwierzętami. W tej piosence narrator zakolegował się z kotkiem swojej wybranki.

Ursony - mylone z bobrami, nazywane jeżozwierzami

Ursony – mylone z bobrami, nazywane jeżozwierzami. CC Mattnad

Primus – Wynona’s Big Brown Beaver (1995) Ten utwór też jest o zwierzęciu należącym do dziewczyny, ale tym razem jest to bóbr. Pod koniec piosenki bohaterka zastanawia się, czy jednak nie jest to przypadkiem urson, zwany też (podobno błędnie) jeżozwierzem. Morał jest chyba taki, że należy pozostawiać identyfikację zwierząt wykwalifikowanym zoologom.

Obie ilustracje z Wikimedia Commons – ursony stąd,  zdjęcie z kotkami z artykułu o niejakich Siostrach Barrison.

Top 6: gotycki blues

22/12/2013

Thomas Hart Benton - The Negro and the AlligatorMroczna muzyka istniała długo zanim Ian Curtis zaśpiewał „eyes dark, relentless, frightened of the sun„, tworząc tym samym rock gotycki. Oto sześć ponurych, amerykańskich piosenek bluesowych – większość sprzed wojny. Nie należy mylić tego pierwotnego bluesa z blues-rockiem, a szczególnie jego najgorszym wykwitem – Still Got the Blues Gary’ego Moore’a.

Blind Willie Johnson – Dark Was the Night, Cold Was the Ground  Nie wiadomo do końca, o czym jest ten utwór, bo oprócz postękiwania jest on instrumentalny. Tę ultrasmutną piosenkę wysłano w kosmos na Voyager Golden Record, żeby kosmitom poleciała rtęciowa łezka.

Dick Justice – Henry Lee (1929) Tekst na pewno znacie ze słynnego duetu Nicka Cave’a i PJ Harvey, tylko muzyka jest tu mniej podniosła. W tej ludowej piosence generalnie chodzi o to, że on jej nie chciał, ona go zadźgała (sorry za spoiler). Zgubne skutki wyzwolenia i uzbrojenia kobiet.

Geeshie Wiley – Last Kind Words Blues (1930) Panie też potrafiły śpiewać, a w tym przypadku także pisać ponure piosenki bluesowe. Tytułowe „ostatnie miłe słowa” wypowiane są przez rodziców narratorki. Tata chciał, żeby wysłali mamie jego ciało, jeśli „zginie na tej niemieckiej wojnie”. Mama chciała, żeby córka nie szalała, kiedy już nie będzie mogła jej pilnować. Geeshie Wiley nagrała dwie płyty, co niestety w tamtych czasach przekładało się na cztery piosenki.

Dock Walsh – In the Pines (1926) Piosenkę tę rozsławił w 1994 roku zespół Nirvana (jako Where Did You Sleep Last Night). Kurta Cobaina zainspirowała wersja Leadbelly’ego z lat czterdziestych – jego współgrungeowiec Mark Lanegan miał oryginalną szelakową płytę z tym właśnie nagraniem. Hipstresse oblige jednak, więc polecam tu wcześniejszą wersję – „mroczne banjo”. In the Pines to utwór tradycyjny, będący najprawdopodobniej przypadkowym zespoleniem dwóch różnych piosenek, stąd pewna niespójność tekstu. A jeśli zastanawiało Was, o co chodzi z driving (ew. driver’s) wheel, gdzie znaleźli głowę bohaterki (ew. męża bohaterki – zależy od wersji), to oznacza ono prostu napędzane koło lokomotywy.

Vera Hall – Another Man Done Gone (1940) Vera Ward Hall była spokojną wdową po górniku z miasteczka w Alabamie. Posiadała też niesamowicie smutny głos, który spopularyzował najpierw etnomuzykolog John Avery Lomax, potem jego jeszcze bardziej obrotny syn Alan Lomax, a jeszcze potem Moby, samplując w 1999 roku jej wykonanie Trouble So Hard. Another Man Done Gone to tradycyjna piosenka więzienna – znowu ktoś próbował uciec i go zastrzelili. Na szczęście śmiertelność wśród więźniów od tego czasu się zmniejszyła, czego niepodważalnym dowodem jest dziesięciokrotny wzrost populacji więziennej USA od czasu nagrania utworu.Blind Willie Johnson Columbia

Son House – Death Letter Blues (1965, za polecenie dziękuję Wojtkowi) Jedyna powojenna piosenka, ale za to można obejrzeć występ telewizyjny, zamiast gapić się w, skądinąd estetyczne, nalepki szelakowych płyt. Podmiot liryczny dostał w niej list z informacją o śmierci ukochanej. Resztę piosenki stanowią przemyślenia z wizyty w kostnicy, pogrzebu i, w końcu, powrotu do pustego mieszkania. Son House należał do najważniejszych wykonawców lat trzydziestych i zdobył względną popularność podczas renesansu bluesa i folku w Stanach. Renesans ten szczytowy moment osiągnął w połowie lat sześćdziesiątych, kiedy skończyła się w USA era obowiązkowej prawie szczęśliwości, ustępującej jedynie naprawdę obowiązkowej szczęśliwości Korei Północnej.

Inne ponure stare piosenki (ale nie bluesowe) pojawią się wkrótce w planowanym wpisie „przedwojenny gotyk”. Pewnie będzie też kontynuacja tego wpisu, na razie polecam post o innym przygnębiającym bluesie, Nobody Knows You When You’re Down and Out. A także Czarną listę wszech czasów.

Obraz: Thomas Hart Benton – Murzyn i aligator (1927)

Nikt cię nie zna, kiedy jesteś na dnie

09/08/2011

Piosenka z prostym morałem: prawdziwych przyjaciół poznaje się, kiedy nie ma już za co kupić kawioru albo nawet pasty kawiorowej Abba: Nobody Knows You When You’re Down and Out legendy bluesa Bessie Smith. Podmiot liryczny miał pieniądze (Once I lived the life of a millionaire / spent all my money, I didn’t care) ale je stracił (In your pocket not one penny) i przy okazji stracił swoich licznych znajomych (And your friends, you ain’t got any). Dziwny zbieg okoliczności, nie? (Seems mighty strange, without a doubt): Nikt cię nie zna, kiedy jesteś na dnie (Nobody knows you when you’re down and out).

Piosenkę napisał bluesman Jimmy Cox w 1923 roku. Bessie Smith wiedziała, kiedy ją nagrać, bo zrobiła to w maju roku 1929.  W październiku tego samego roku zaczął się Wielki kryzys i Bessie miała hit, z którym prawie każdy mógł się utożsamić.

♫ LINKI: 

Bessie Smith – Nobody Knows You When You’re Down and Out, YouTube.

Ciekawostka: wersja Carli Bruni-Sarkozy.

Zdjęcie: Ofiary powodzi w Louisville, 1937, Margaret Bourke-White dla magazynu Life.

Różne stare nagrania 1

23/05/2010

Oto kilka ciekawych przedwojennych kawałków znalezionych na Internet Archive, składnicy różnych świetnych rzeczy znajdujących się w „public domain” t.j. będących „własnością publiczną” i nie chronionych prawami autorskimi. Zaczynamy od pierwszego nagrania ponurego Gloomy Sunday, czyli anglojęzycznej wersji węgierskiego przeboju Szomorú vasárnap (zwanego też Glumyi Szontag). (more…)

„hewenzdo”

10/12/2008

Bob Dylan w westernie Pat Garrett & Billy the Kid, do którego nagrał omawiany kower

Ostatnio popularnością cieszą się wszelkiego rodzaju kowery. Depeche Mode w wersji bossa nova, Pink Floyd w wersji reggae itd. Nie należy jednak zapominać o wielkim kowerzyście Bobie Dylanie. Niniejszym prezentuję więc jego interpretację (more…)

Nina Simone razy 5

10/10/2008

Chciałem zredagować wpis ze starego blogu i w końcu napisałem wszystko od początku. Nowa, wspaniała Placówka postępu nie mogła się obyć bez mojej i Oli ulubionej wokalistki. Oto pięć piosenek. Zachęcam do słuchania linków (otwierają się w nowym oknie):

Four Women – Zaczniemy od jednego z najdziwniejszych utworów Simone. Wciela się tu w rolę czterech Murzynek o różnych odcieniach skóry. Każda z nich (more…)