Archive for Marzec 2012

Top 5: Hity instrumentalnej elektroniki

21/03/2012

„Nigdy, nigdy się nie dowiesz, jak wielki to ptak. Bo w twym sercu gniazdo wije, wije wróbel”. Jak widać na powyższym przykładzie, muzyka pop pozwala artystom tworzyć, tworzyć małe arcydzieła literatury. Nie wszyscy jednak chcą skorzystać z tej okazji. Oto pięć kawałków, które osiągnęło sławę lub chociaż uznanie mimo braku tzw. warstwy lirycznej. Korzystały za to z największej zdobyczy XX wieku – instrumentów elektronowych.

Hot Butter – Popcorn (1972) To nie zespół Hot Butter napisał Popcorn, ale niejaki Gershon Kingsley. Wersja Hot Butter ma jednak jedną wielką zaletę – absolutely crazy perkusję.

Kraftwerk – Kometenmelodie (1973) Zespół ten miał wprawdzie potem większe przeboje, ale już z wokalem i tekstami typu „Jest modelką i dobrze wygląda”. Utwór pierwotnie nazywał się Kohoutek-Kometenmelodie – od głośnej wówczas komety odkrytej przez czeskiego astronoma Lubosa Kohoutka.

Jean Michel Jarre – Oxygene 4 (1976) Nie mogłem tu nie zamieścić mojej fascynacji okresu pacholęcego. Jean Michel Jarre miał chyba ambicję stworzyć coś na kształt elektronicznej muzyki klasycznej. Wyszło mu to, co wyszło, ale trzeba przyznać, że Oxygyne 4 to murowany hit.

David Bowie – Warszawa (1977) W sumie ani to hit, ani instrumentalny. Chociaż słów nie ma, chyba że za takowe uznamy pseudosłowiańskie „czeli wenko deho” albo „helibo sejoman”. Bowiego zainspirowały ponoć nagrania Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”, a konkretnie utwór Helokanie. Warszawa, jak co bystrzejsi mogli się już domyślić, powstała po wizycie w naszej stolicy – musiało się Bowiemu podobać.

Marek Biliński – Ucieczka z tropiku (1983) To już z kategorii „guilty pleasures z wczesnego dzieciństwa”. Marek Biliński chciał być polskim Jean Michel Jarrem i podobno są nawet ludzie, którzy słuchają całych jego płyt. Ciekawym innych piosenek Bilińskiego mogę polecić utwór z 1984 roku, o wyprzedzającym swoje czasy tytule Porachunki z bliźniakami.

Zdjęcie z Wallace i Gromit: Podróż na księżyc.