Posts Tagged ‘world music’

namiętność na siedząco

12/11/2015

Animals_of_Hindustan_monkeys,_rodents_and_the_peacock,_from_Illuminated_manuscript_Baburnama_(Memoirs_of_Babur)Popularna w Pakistanie oraz w niektórych częściach Indii i Bangladeszu muzyka qawwali powiązana jest z sufizmem – mistycznym nurtem islamu. Najbardziej znanym jej wykonawcą był Pakistańczyk Nusrat Fateh Ali Khan, ale ja chciałbym dzisiaj polecić utwór jego rodaczki, Abidy Parveen. Nazywa się on Tere ishq nachaya i jest jedną z najbardziej porywających rzeczy, jakie ostatnio słyszałem.

Świetne wykonanie na żywo z tłumaczeniem

Tere ishq nachaya trwa zwykle ponad dziesięć minut, ale jest na tyle zróżnicowany i ma na tyle przebojowy refren, że się tego nie zauważa. Co bardziej niecierpliwi mogą narzekać na powolny wstęp, ale pierwszego refrenu zaczyna się jazda bez trzymanki.

Inny występ – krótsz i trochę mniej szalone, za to lepsza jakość

Pendżabski tekst napisał XVIII-wieczny suficki poeta Buleh Shah. Traktuje on nie o religii ale, co wiem dzięki tłumaczeniu z YT, o palącej miłości. Tytuł piosenki oznacza „twoja miłość sprawiła, że tańczę” i pojawiają się w niej przeróżne ciekawe obrazy, jak np. wymarzone miejsce, gdzie wszyscy są ślepi i nie wiedzą, kto jest z jakiej kasty.bulleh shah

Abida Parveen (ur. 1954) była nawet w jury Pakistan Idol, ale ja dopiero teraz się o niej dowiedziałem. Nieźle szaleje na scenie, biorąc pod uwagę, że w tradycji qawwali śpiewa się i gra na siedząco.

Pierwszy obrazek: „Zwierzęta Hindustanu” z dzieła Bāburnāma (źródło: Wikimedia Commons). Trochę powiązane, bo w pieśni jest coś o „pawiach w gajach miłości”. Twórca motywatora z Bulleh Shah i jego wierszem nieznany.

top 6: mroczna world music vol. 1

18/07/2015

taniec szczurów

„Muzyka świata” nie zawsze oznacza „gorące brzmienia” i „słoneczny chillout”. Oto pierwszy zestaw mrocznej – tekstowo i/lub muzycznie – world music.

Selda Bağcan – Ince ince (Turcja, 1975) Najlepszy riff od czasu V symfonii Beethovena oraz śpiew-lament o tym, jak tytułowy śnieg pada na biednych.Guerra_Arauco

Violeta Parra – Arauco tiene una pena (Chile, 1965) Kolejny protest song – ten jest o Indianach Mapuche i „stuleciach niesprawiedliwości” której byli ofiarami od pojawienia się konkwistadorów. Violeta Parra była chyba najsmutniejszą singer/songwriterką na świecie – Leonard Cohen to przy niej coach-motywator.

Popol Vuh – Wehe Korazhin (RFN, 1981) Biada miastu Korozain. Tutaj już nie ma politycznych i społecznych przesłań. Jest za to czysty, biblijny mrok.

A. Kostis – Stin Ipoga (Grecja, 1930) Grecka muzyka to nie tylko „Grek Zorba” puszczany w kółko w restauracji „Helliotzatzikos”. Dużo przedwojennych piosenek z tego kraju opowiadało np. o narkotykach i mafii. Hipnotyczny kawałek „W piwnicy” traktuje o paleniu haszyszu i policji.Korozain

Oumou Sangare – Saa Magni (Mali, 1993) Piosenka o tym, że śmierć jest straszna. Oumou Sangare śpiewa też piosenki o roli kobiety, małżeństwie, macierzyństwie i presji społecznej – generalnie nie zajmuje się pierdołami.

Vera Hall – Death is Awful (1939) Piosenka o tym, że śmierć jest straszna. Nie wiadomo, co to właściwie ma być ta „muzyka świata”, ale moim zdaniem nagrania ludowych piosenek z Alabamy zdecydowanie się do niej zaliczają.

Obrazki wszystkie z Wikimedia Commons i w domenie publicznej: Taniec szczurów – autor nieznany – XVII w., Flandria (stąd), Wojna araukańska – Geronimo de Bibar, XVII w. (stąd), ruiny Korozain (stąd).

 

 

Top 7: World Music Party Vol. 3

12/03/2015

Hombres_bailando_tango_en_el_río,_1904

Postanowiłem zwiększyć nieco częstotliwość wpisów z serii World Music Party. Zadaniem tego cyklu jest wyrwanie „muzyki świata” ze szpon serii wydawniczych typu „Siesta” albo „(Nazwa kraju) Café”.

Morena y Clara – No llores mas (Hiszpania, 1976) Dwie Hiszpanki, które najprawdopodobniej zniszczą moje małżeństwo. Połączenie flamenco z wyjątkowo ostrym funkiem oraz z wyjątkowo dyskretnym tańcem w klipie. Utwór nie jest niestety tolerowany przez moją żonę – niesłusznie, bo kiedy ostatnio słyszeliście tak hojnie używany krowi dzwonek? „Nie, nie, nie, nie, nie nie płacz już / Nie, nie, nie, nie, bo ja cię kocham”.

Eastern Youth – Kakato Naru (Japonia, 2001) Podziękowania dla japonisty Blahuu. Wprawdzie podkład muzyczny jest raczej amerykański/alternatywny, ale ekspresja wokalna nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z krajem samurajów, kamikadze i seppuku.

Caetano Veloso – Alegria, alegria (Brazylia, 1967) Długo się zbierałem, aby napisać osobny post o tej piosence, bo jest genialna. Ale z wpisem na razie się nie udało, więc wrzucam ją tutaj – por que não?

Asha Bhosle, Usha Mangeshkar – Mushkil mein pad gai jaan (Indie, 1966) Nie znam się na Bollywood, ale mam wrażenie, że to był jakiś szczyt, zarówno pod względem muzyki, jak i choreografii.

Zia – Man kiam (Iran, lata 60-te) Zmienione językowo i rytmiczne I’m a Believer Neila Diamonda/The Monkees. To chyba mój ulubiony kower w ogóle.

Abdel Halim Hafez – Khosara, khosara (Egipt, 1957) Abdel Halim Hafez był czołowym amantem egipskiego showbusinessu i w filmach zawsze czarował swoim śpiewem płeć piękną. Podkład tej piosenki został 40 lat później skradziony przez producenta Timbalanda to przeboju Big Pimpin’, w którym Jay-Z obraża swoim rapem płeć piękną.zulus czaka

Margaret Singana – We Are Growing (RPA, 1986) Piosenka ze znanego również w Polsce serialu Shaka Zulu (Zulus Czaka), opowiadającego o wodzu plemieniu Zulusów. Kiedyś już robiłem wpis o tym hicie (moim zdaniem jednym z najlepszych przebojów owej przebojowej dekady) ale nie miałem jeszcze skanu mojego pięknego rysunku, najwyraźniej pochodzącego z okresu świadomego i celowego buntu przeciwko ortografii oraz kierunkowi pisania liter „c” oraz „z”.

Ilustracje: „Buenos Aires: Mężczyźni tańczący tango w rzece” (1904, Archivo General de la Nación Argentina via Wikimedia Commons); „Zulus Czaka” – Przemysław Karol Jaślan, kredka na papierze zeszytowym (1987, z archiwum artysty).

Top 7: World Music Party 2

31/12/2014

Fem_män_höjer_sina_snapsglas_ute_i_en_trädgård_stående_vid_ett_trädgårdsbord_med_kaffekoppar_och_flaskor_-_Nordiska_Museet_-_NMA.0048890

Już od trzech lat, co trzy lata, (czytaj: był jeden taki wpis, trzy lata temu) Placówka przedstawia zestaw potencjalnie imprezowych piosenek z różnych części świata.

Alemayehu Eshete – Kotuma Fikreye (Etiopia, l. 70-te) Disco inferno prosto z Addis Abeba.

The Gaylettes – Silent River Runs Deep (Jamajka, 1968) Cicha woda brzegi rwie. Jamajski akcent jeszcze nigdy nie brzmiał tak pięknie.

William Onyeabor – Atomic Bomb (Nigeria, 1983) Odkryty niedawno przez wytwórnię Davida Byrne’a mag electro-funk. Uczucia tak silne, że do porównania nie wystarczy broń konwencjonalna.

Idoli – Kenozoik (Jugosławia, 1982) Tuzy nowej fali z krainy Tito. Dodatkowymi atutami są sweter i wąs wokalisty.

Taxi – Chiclete (Portugalia, 1981) Też nowa fala. Guma do żucia jako metafora. Życie jak żucie.

Alaska y los Pegamoides – Horror en el hipermercado (Hiszpania, 1980) Któż z nas nie przeżył kiedyś orroru w ipermarkecie?William Holbrook Beard The Bear Dance

Umbrtka – Vezemy Babu (Czechy, 2011) Mocne uderzenie zza południowej granicy. Czczący boga przemysłu zespół Umbrtka uspokaja babcię, że zawiozą ją do szpitala, gdzie „felčar tě zalátá z boku i zespodu” bo „ty musíš do smrti vytvářet hodnoty (towary)”. Klip skompilowany, chyba przez zespół, z czechosłowackiego serialu Sanitka (Karetka pogotowia).

Obrazki: „Fem män höjer sina snapsglas ute i en trädgård stående vid ett trädgårdsbord med kaffekoppar och flaskor” z Wikimedia Commons oraz „Taniec niedźwiedzi” – William Holbrook Beard, ok. 1870.

Jawajska entomologia

22/12/2014

Watanabe_Shotei ModliszkaUtwór Walang kekek (1969) indonezyjskiej śpiewaczki Waldjinah opowiada, co łatwo wywnioskować z tytułu, o modliszce. Trudno mi się połapać, o co chodzi w tekście, bo tłumacz Google nie radzi sobie za dobrze z językiem jawajskim (a w każdym razie nie w przypadku tej piosenki) i serwuje m.in. raczej hip-hopowe „do not insult yo mas”. Udało mi się jedynie wywnioskować, że piosenka nie zajmuje się tym, z czego modliszki najbardziej słyną w zachodniej popkulturze, czyli okazjonalnym odgryzaniem przez samicę głowy samca podczas, jak to się mówi po indonezyjsku, kopulasi.

Muzycznie Walang kekek stanowi, na moje niewyćwiczone ucho, połączenie keroncong ze stylem jaipong, ewentualnie gamelanem. Keroncong to dawna indonezyjska muzyka popularna, powstała po przywiezieniu w XVI wieku europejskich instrumentów przez pierwszych kolonizatorów Indonezji – Portugalczyków. Jaipong jest bardziej spokrewniony z najbardziej znaną w Europie indonezyjską muzyką – dworskimi zespołami gamelan. U Waldjinah to połączenie stylów brzmi jednocześnie przebojowo, egzotycznie i kosmicznie. I to na całym, doskonałym albumie Walang kekek.waldjinah walang kekek

Istnieją późniejsze nagrania Waldjinah (później zmieniła pisownię na Waljinah) wykonującej Walang kekek, ale brzmią, jak to remake, słabo. O wiele ciekawsza okazuje się niedawna wersja dziecięcej gwiazdy Woro. Nie dość, że unowocześniona aranżacja piosenki nie jest żenująca, to jeszcze zrobiono do niej zupełnie niezły klip, nawiązujący do jawajskiej tradycji teatru cieni.

Waljinah nie przestała na szczęście śpiewać piosenek o owadach (pisane przez niejakiego Andjar Any aka Anjarany) i w tym samym okresie nagrała również utwór Jangkrik genggong który, jak łatwo wywnioskować z tytułu, opowiada o świerszczu. Jangrik genggong jest równie przebojowe jak Walang kekek, ale trochę inne brzmieniowo, bo bardziej przypomina typowy keroncong. Z tego, co dowiedziałem się na YouTube, jej tekst opowiada o zdradzie i wierności damsko-męskiej – tematach, które nam bardziej pasowałyby do utworu z modliszką, a nie jakimś świerszczem, w tytule.

Chciałbym podziękować entuzjaście keroncong Joniemu, który wiedząc, że interesuję się modliszkami, oświecił mnie co do tematyki Walang kekek.modliszka

Japoński obraz (wyjątkowo nie drzeworyt) z modliszką autorstwa Watanabe Shonei (1851-1918), wzięty z Wikimedia Commons. Zdjęcie albumu Walang kekek z bloga Madrotter Treasure Hunt, gdzie ta wybitna, ale niewznawiana płyta była kiedyś – i być może będzie kiedyś ponownie – dostępna do pobrania. Zdjęcie entuzjasty owadów z modliszką wykonała Ola.

Top 6: Alternatywne pościelówy

14/12/2014

Colgate JerzyLubisz romantyczne ballady, ale się wstydzisz? Oto sześć wolnych kawałków, których nie trzeba się, przynajmniej moim zdaniem, wstydzić. I które są trochę mniej ograne niż, skądinąd przecież dobre, ’74-’75, Yesterday albo Killing Me Softly.

Alemayehu Ashete – Teredtchewalehu (1971) Na początek mocne ale miękkie uderzenie z Etiopii. Najlepsza jest gwizdana końcówka.

The Korgis – Everybody’s Got to Learn Sometime (1980) Pierwotna wersja utworu znanego, w wykonaniu Becka, z filmu Eternal Sunshine of the Spotless Mind (dosł. Zakochany bez pamięci). Zespół The Korgis wyróżniał się imidżem rodem z Doliny Krzemowej.

Super Diamono de Dakar – Indu Waad (1977) Syntezatorowa ściana dźwięku trochę wyprzedziła swoje czasy.

Abdel Halim Hafez – Ahwak (1957) Ahwak oznacza, jak można domyślić się z tonu, „kocham cię”. W egipskim filmie „Dzisiejsze dziewczyny”, słysząca to wyznanie aktorka Magda al-Sabahi (znana, podobnie jak Magda Masny, po prostu jako „Magda”) dostaje wręcz spazmów. Kto nigdy nie dostał spazmów słysząc głos Abdela Halima Hafeza, niech pierwszy rzuci pamiątkowym kamieniem z napisem „Hurghada”. Polecam też, pozbawione aktorstwa Magdy, za to wzbogacone o bardziej rozbudowaną partię egipskiej orkiestry, wykonanie na żywo.

Lata Mangeshkar & Mohd Rafi – Yeh dil deewana hai (1970) Słabo orientuję się w Bollywood, ale tę hinduską power ballad uważam za godną polecenia. Lata Mangeshkar i Mohd Rafi byli najważniejszymi, obok znanej z piosenki Brimful of Asha Ashy Bhosle, indyjskimi „playback singers”. Nie miało znaczenia, jakich aktorów widzieliśmy na ekranie, bo śpiew podkładały prawie zawsze te trzy osoby. Tytuł piosenki oznacza „crazy in love”.Tufted_capuchin_E_Geoffroyi

The Beatles – Long, Long, Long (1968) Podobnie jak poprzedni utwór na liście, piosenki Beatlesów na ich „Biały Album” napisane zostały w Indiach, gdzie zespół przechodził kurs medytacji transcendentalnej. Oczywiście żaden kawałek z płyty The Beatles nie dorównuje Yeh dil deewana hai, ale Long, Long, Long Harrisona jest całkiem niezłe.

Damsko-męskie obrazki to: przedwojenna polska reklama Colgate (strona, na której to znalazłem, już nie istnieje) oraz samica kapucynki podczas godów z dobrej kolekcji Uniwersytetu w Heidelbergu.

Jeśli macie inne propozycje na listę, to piszcie w komentarzach.

Top 6: Muzyka afrykańska dla początkujących

22/07/2014

Police_Band_1965

Kiedyś chciałem namawiać wszystkich na słuchanie muzyki klasycznej. W zasadzie dalej namawiam, ale ostatnio najwięcej słucham chyba muzyki afrykańskiej. Napisałem więc poniższą listę, która przekona Polskę, a z pomocą Google Translate cały świat, do twórczości z Afryki. We wpisie pominąłem zupełnie odmienną, arabską muzykę Afryki Północnej, ograniczając się do Afryki Subsaharyjskiej (zwanej także Czarną Afryką).  Zdecydowałem się trzymać stosunkowo znanych i łatwo dostępnych w sieci artystów i piosenek, robiąc wyjątek dla ostatniego utworu.

Mahmoud Ahmed – Abbay maddo – Embwa belew (Etiopia, 1975) W Etiopii przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych utworzyła się niesamowita, zainspirowana amerykańskim soulem i lokalną tradycją, scena muzyczna. Twórczość ta bywa zwana ethiogroove albo tizita, ale najlepiej szukać jej wpisując nazwę francuskiej serii wydawniczej, która przypomniała światu to zjawisko: Ethiopiques. W dwuczęściowej piosence Abbay Maddo – Embwa Belew legendarnego Mahmouda Ahmeda skomplikowany rytm nie przeszkadza porywającej melodii. (A może porywający rytm nie przeszkadza skomplikowanej melodii?)Gepard, Robert Jacob Gordon, ok. 1780

Super Etoile de Dakar – Immigres/Bitim rew (Senegal, 1984) Piosenka, którą słyszałem chyba najwięcej razy w życiu i dzięki której na serio zainteresowałem się muzyką afrykańską. Lider zespołu Youssou N’dour został kiedyś zaproszony na występ do Paryża przez związek zawodowy mieszkających tam senegalskich taksówkarzy. Tak go przybiła ich sytuacja, że napisał ten monumentalny, złożony rytmicznie i melodycznie utwór, zachęcający emigrantów, aby powrócili do Senegalu, bo tam będzie im lepiej. Immigres pochodzi z końca złotego okresu twórczości Youssou N’doura – potem artysta wszedł w owocny komercyjnie, a toksyczny artystycznie sojusz z Peterem Gabrielem.Miriam Makeba - Nowa wieś 1969

Miriam Makeba – Khawuleza (RPA, 1965) Przykład muzyki z townships – przylegających do południowoafrykańskich miast osiedli dla biednych. Piosenka opowiada o uciekaniu przed policją w czasach apartheidu. Miriam Makeba raczej nie mogłaby nagrać tego u siebie, ale kilka lat wcześniej południowoafrykański rząd wspaniałomyślnie pomógł jej w międzynarodowej karierze, odbierając paszport oraz obywatelstwo i uniemożliwiając powrót do kraju.

Manu Dibango – Soul Makossa (Kamerun, 1972) Najbardziej znana piosenka funkowa z Afryki. Piosenka stała się niespodziewanym hitem, kiedy zaczęli jej słuchać ówcześni nowojorscy hipsterzy. Pierwotnie była jedynie stroną „b” singla Mouvement Ewondo, hołdu dla kameruńskiej reprezentacji piłkarskiej. W Afryce powstała olbrzymia ilość funku, w tym długie twory ubóstwianego przez internetowych recenzentów Nigeryjczyka Fela Kuti. Ten ostatni jednak, moim zdaniem, nieco przynudzał.Lowland_Streaked_Tenrec,_Masoala_National_Park,_Madagascar_2

Amadou & Mariam – Je pense a toi (Mali, 1998) Prześliczna ballada z prostym tekstem („myślę o tobie, mon ami, mon cheri””) w urzędowym języku Mali. Sympatyczny (i niewidomy) duet Amadou i Mariam stał się znany w Europie niedługo później, kiedy produkcją i promocją ich piosenek zajęli się m.in. Manu Chao i Damon Albarn.

Andrianary Ratianarivo (i „Trio Jeanette”?) – Avia isika hiara-dia (Madagaskar, początek lat trzydziestych) Najbardziej niszowy utwór na liście, ale być może najpiękniejszy. Z braku lepszych informacji, jako wykonawcę podałem autora muzyki (i być może wykonawcę partii fortepianu) Andrianary Tatianarivo, który był ważną postacią malgaskiej kultury lat trzydziestych i czterdziestych. Niewiele mogę powiedzieć o utworze (choć w sieci jest nawet jego tekst) ponad to, że jest piękny, oraz że zrobiłem sobie kilka backupów, gdyby – jak to się zdarza – zniknął z YouTube wraz z całym wspaniałym kanałem Gamelan78s.Madagascar c. 1898

Przeczytajcie też wpisy o etiopskiej top 5, balladzie Youssou N’dour o biednej dzielnicy Dakaru, oryginalnej, południowoafrykańskiej wersji hitu The Lion Sleeps Tonight oraz madagaskarskim kawałku o lokalnym deserze. Jeśli macie jakieś ulubione afrykańskie piosenki, którymi chcielibyście się podzielić, to wrzucajcie w komentarzach.

Obrazki: etiopski Police Band (to naprawdę policjanci), 1965, źródło nieznane; gepard – Robert Jacob Gordon, ok. 1780, znalezione na wspaniałej stronie FB Stare obrazki ze zwierzętami; Miriam Makeba na okładce Nowej wsi z 1969, znalezione na blogu Electric Jive (znajdziecie tam też świetne wczesne nagrania M. Makeby); madagaskarski ssak owadożerny tenrek pręgowany (fot. Frank Vassen, Creative Commons 2.0, via Wikimedia); pani z Madagaskaru, być może rok 1898, znalezione tutaj.

Top 6: głupi kawowiec

10/05/2014

coffee-1916Ważnym i modnym tematem jest w dzisiejszych czasach kawa. Wiem, bo ludzie często wrzucają do sieci zdjęcia pitej właśnie kawy z podpisami „mmm, kawa :)”. Oto sześć utworów o tematyce związanej, choćby minimalnie, z tą popularną używką.

Asmahan – Ya min yeqhol ahwa (1944) Ta egipska pieśń wykorzystuje podobieństwo arabskich słów „miłość” i „kawa” – „ahwa” i „qahwa” (pierwowzór kawy, café, kopi itp.). Te dwa wyrazy mogą chyba nawet brzmieć identycznie, czyli po prostu”ahwa”. W filmie Miłość i zemsta postać grana przez syryjsko-egipską gwiazdę Asmahan rozlewa gościom kawę, a śpiewa o ofiarowaniu miłości (albo kawy). W zasadzie słowo „kawa” jest zawsze zamienne ze słowem „miłość” – można np. powiedzieć „Kawa cierpliwa jest, łaskawa jest” albo „ma kawa się ukrywa bo jest sową”.

Serge Gainsbourg – Couleur café (1965) Francuski bard zachwyca się kawowym kolorem skóry adresatki utworu. Czyni to w charakterystyczny dla siebie, raczej obleśny sposób.

Kate Bush – Coffee Homeground (1980) „Ground coffee” to nie kawa podniesiona z ziemi, ale mielona (ground to trzecia forma grind). Bohater zainspirowanej przedwojennymi niemieckimi Kabaretts piosenki nie chce kawy mielonej w domu, bo jest przekonany, że będzie w niej trucizna. Nie tłumaczy jednak, dlaczego trucizna nie mogłaby zostać wsypana do kawy zmielonej fabrycznie. P.S. Jeśli uważacie, że „grind” ma głupią odmianę, to pomyślcie o odmianie „mleć”.

Ella Fitzgerald – Black Coffee (1949) O piosence tej było niedawno głośno w Polsce, ponieważ Wisława Szymborska wybrała ją na swój pogrzeb. Sprawdziłem, że nasza noblistka wybrała fortepianową wersję z 1960 roku. Ja upieram się przy wcześniejszej, bardziej dramatycznej wersji z orkiestrą.

Comedy Harmonists – Du passt so gut zu mir wie Zucker zum Kaffee (1936) Grupa wokalna Comedy Harmonists składała się z działających na uchodźstwie polityczno-rasowym członków legendarnego niemieckiego zespołu Comedian Harmonists. W utworze Du passt so gut… kawa służy porównaniu – pasujesz do mnie jak cukier do kawy. Rammstein wykonuje tę piosenkę z tekstem: Du! Du passt! Du passt mir!latte

Czajkowski – Dziadek do orzechów: Taniec arabski („Kawa”) (1892) Miała być jeszcze humorystyczna kantata Bacha o kawie, ale niestety potwierdza ona, że poczucie humoru nie jest mocną stroną ani muzyki poważnej, ani Niemców. Zamiast niej wrzucam fragment opartego na bajce baletu, w którym tańczy wiele rzeczy, które tańczyć nie powinny, np. kwiaty albo cukierki. Kawa wykonuje w nim taniec arabski. Niestety tancerze noszą w nim zazwyczaj po prostu stroje arabskie (czasem w odcieniach beżów i brązów) zamiast porządnie wczuć się w role i poprzebierać za czajniczki i filiżanki (ew. za sam płyn).

Obraz: Hemri Matisse- Kawa (1916) z Wikipaintings. Jeśli znacie inne dobre kawałki o kawie, to piszcie w komentarzach.

Motyl z Nagasaki, chińska noc, domniemany brak jojo, potłuczony szelak, indonezyjska rzeka oraz Violetta Villas

27/02/2014

Nagasaki MitsubishiPewnego dnia Tsutomu Yamaguchi, pracownik biura projektowego stoczni Mitsubishi, pojechał na delegację do Hiroszimy. Tam został ciężko poparzony, kiedy na miasto spadła bomba atomowa. Jakimś cudem udało mu się jednak wrócić do domu, czyli do Nagasaki. Po powrocie, jak to Japończyk, mimo poparzeń poszedł do pracy. Kiedy opowiadał niedowierzającym jego historii kolegom, jak należy się chronić przed bombą jądrową, ta spadła na Nagasaki. Yamaguchi przeżył i ten wybuch. Zmarł dopiero po dziewięćdziesiątce, poświęciwszy – z sobie tylko wiadomych powodów – resztę życia walce o zakaz stosowania broni nuklearnej.

madame butterfly reklama 1914Historię tę przypominam sobie za każdym razem, kiedy słucham pięknej piosenki Nagasaki no ochosan (Motyl z Nagasaki), nagranej w 1939 roku przez popularną wówczas japońską piosenkarkę Hamako Watanabe. Motyl z Nagasaki opowiada o historii z opery Madama Butterfly Giacomo „Nessun dorma” Pucciniego. Podobno zawiera też materiał muzyczny z opery, ale nie rozpoznaję go, bo znam z niej na razie jedynie wymiatającą arię Un bel di, vedremo. Madama Butterfly to mieszkanka Nagasaki, która zakochuje się w poruczniku marynarki amerykańskiej Pinkertonie i większość opery to jej tęskne czekanie na owego Amerykanina (w piosence pojawia się słowo ‚merican). Mieszkańcy Nagasaki w 1945 też oczekiwali Amerykanów, ale raczej nie z utęsknieniem. I Amerykanie pojawili się, bo po zrzuceniu bomby uranowej na Hiroszimę, trzeba było również wypróbować bombę plutonową. Załoga bombowca Bockscar (w tym nawet jeden porucznik) zrezygnowała ze zrzucenia nowego wynalazku na miasto Kokura, które było zbyt zadymione przez niedawne bombardowanie sąsiedniego miasta Yahata. Udali się więc nad rezerwowy cel: miasto, którego nazwę znali zapewne z tytułu  zupełnie bezsensownego amerykańskiego przeboju z 1928 roku.

hamako watanabeHamako Watanabe śpiewała też inny hit, jeszcze mocniej związany z burzliwą historią zeszłego stulecia. Była to nagrana w 1938 roku piosenka Shina no yoru, co oznacza „chińską noc”. Utwór użyty został dwa lata później w filmie o tym samym tytule. Był to film propagandowy, zrobiony na potrzebny brutalnej, nawet jak na dwudziestowieczne standardy, japońskiej okupacji Chin. Niezależnie jednak od tych ponurych wojskowych aspektów, ta łącząca muzykę popularną i japońską imitację chińskiego folku piosenka była niesamowicie chwytliwa. Nic dziwnego, że wpadła w ucho amerykańskim żołnierzom rozlokowanym po wojnie w Japonii i Korei, którzy zmienili tytuł na łatwiejsze do zapamiętania She Ain’t Got No Yo-Yo.

Deutsche GrammophonNie po raz pierwszy alianckim wojskom spodobała się piosenka wrogiego imperium. Tak przecież było też z niemiecką piosenką Lili Marleen. Utwór, znany także jako Lili Marlen, Lili Marlene lub po prostu Das Mädchen unter der Laterne, nagrany został przez Lale Andersen w 1939 roku. Tekstem był wiersz z I wojny światowej, opowiadający o tęsknocie rozłączonych przez wojnę kochanków. Piosenka uznana została jednak za niepropagandową przez Goebbelsa i raczej nie była puszczana w radiu III Rzeszy. Jeśli wierzyć opowieści zamieszczonej przez Daily Telegraph, bombardowanie znajdującego się pod niemiecką okupacją Belgradu skutkowało w zniszczeniu większości zapasów kruchych, szelakowych płyt tamtejszej rozgłośni. Ktoś sięgnął więc po niezniszczoną płytę z dna pudła i w ten sposób, w 1941 roku, Radio Belgrad zaczęło popularyzować Lily Marleen. Piosenka stała się hitem po obu stronach frontu. I o ile popularność piosenki wśród niemieckich żołnierzy nie dziwi, to mniej zrozumiałe jest, jak ten typowy Schlager (takie disco-teutono) spodobał się żołnierzom z alianckich krajów, o znacznie lepszych niż niemieckie osiągnięciach w dziedzinie muzyki popularnej.

waljinahTo jednak nie koniec „wojennych podróży z pop music”, wracamy bowiem do Azji. Jeszcze jeden przypadek transkulturowej i transfrontowej popularności utworu muzycznego miał miejsce podczas japońskiej okupacji Indonezji w latach 1942-1945. W wolnym czasie pomiędzy podpalaniem wiosek a uciskaniem ludności, japońskim żołnierzom wyjątkowo spodobał się jeden utwór z indonezyjskiego gatunku keroncong: opowiadający o jawajskiej rzece utwór Bengawan Solo. Po wojnie japońscy weterani nawet zrzucili się na pomnik dla kompozytora piosenki Gesanga, odznaczając się tym samym wrażliwością i czułością, które pewnie bardziej przydałyby się podczas samej okupacji. Piosenka ta dostępna jest w wielu wersjach, w większości typu disco-indo. Moim zdaniem najlepiej brzmi wersja japońska Toshi Matsudy z 1948 roku. Do słuchania nadaje się jeszcze pochodzące z lat sześćdziesiątych nagranie gwiazdy keroncong Waljinah wykonywana w duecie z autorem utworu. Niepokojący jest fakt istnienia wersji tej piosenki w wykonaniu Violetty Villas, pod tytułem Kiedy Allach szedł (1962). W polskim tekście mowa m. in. o „Indonezji – kraju kwitnącym z roku na rok” i aż dziw, że brakuje w nim jakichś pozdrowień nawiązujących do podobieństwa polskiej i indonezyjskiej flagi. Nagranie to stało się ostatnio przebojem w Indonezji.

swastyka szelakNie wiem, jaki jest morał z tych historii. Na pewno nie „muzyka silniejsza niż wojna”, bo to nie prawda – można to sprawdzić przeciwstawiając najlepszy nawet wzmacniacz Denona najmniejszemu choćby czołgowi. Mam jednak nadzieję, że spodobają się Wam zaprezentowane tu kawałki (poza Lili Marleen, które podoba się tylko w warunkach ciężkiego ostrzału artyleryjskiego). Nie tak łatwo było znaleźć tę muzykę, a jeszcze trudniej coś się o niej dowiedzieć. Dziękuję blogowi Ceints de Bakelite za historię Shina no yoru. Użytkownikowi archive.org calydon oraz użytkownikowi YouTube TheMidlakes dziękuję za info o Nagasaki no Ochosan.  Terima kasih Karolinie, Irwanowi i Joniemu za opowieść o Bengawan Solo. Karolinie dodatkowo dziękuję za wstrząs wywołany wersją VV.

Obrazki to, od góry: pocztówka z Hiroszimy, chyba z początku XX w. (Wikimedia Commons), reklama płyt Victor z 1914 r. (Library of Congress), Hamako Watanabe, 1938 (Wikimedia Commons), żołnierze Luftwaffe – melomani (ipernity.com), jakaś płyta Waljinah (źródło bliżej nieznane), a na samym dole nie wiadomo w sumie co, dla niektórych pewnie metafora przemysłu muzycznego (źródło: materiały prasowe Sony Music Entertainment).

Dodatkowe linki:

♪ Bardzo dobre nagrania Shina no Yoru i Nagasaki no Ochosan z ok. 1950 r. na archive.org, śpiewa Hu Mei Fang.

Historia Tsutomu Yamaguchi do posłuchania na National Public Radio.

Tabaski, Tabaski i po Tabaski

06/11/2013

Galago senegalensisSłowo „Tabaski”, choć w naszym kręgu kulturowym kojarzy się raczej kulinarnie, w senegalskim języku Wolof oznacza Il ad-Adha – jedno z najważniejszych świąt muzułmańskich. Jest równocześnie tytułem i, jak zakładam, tematem pochodzącej z 1982 roku piosenki Super Etoile de Dakar – zespołu Youssou N’Dour.

Tabaski zawiera mój ulubiony element wczesnej twórczości Youssou N’Dour, mianowicie nagle zmieniający się rytm – jak gdyby zespół zapomniał, co ma grać. Utwór nie jest być może najbardziej przebojowym kawałkiem wczesnego Youssou N’Dour, ale  z każdym przesłuchaniem wciąga coraz coraz bardziej i po pewnym czasie nie potrafiłem sobie wyobrazić dnia bez Tabaski. Piosenki, nie święta, chociaż z tego co udało mi się wyczytać, to w Senegalu jest ono niezłą imprezą, nie lubianą tylko przez intensywnie poświęcane wtedy kozy.

Tabaski jest dość czystym przykładem muzyki mbalax – inspirowanego muzyką latynoską i skomplikowanego rytmicznie senegalskiego popu. Zespoły Youssou N’Dour: Etoile de Dakar i Super Etoile de Dakar wydały na początku lat osiemdziesiątych olbrzymią ilość kaset (najlepszego nośnika na warunki afrykańskie) z mbalax. Trudno się w tych wydawnictwach połapać, ale polecam posłuchać, bo choć potrafili wydać kilka kaset rocznie, to muzycznie na każdej z nich dzieje się więcej niż w całej dyskografii U2.

♫ LINKI:

Teledysk z bardzo chudym Youssou N’Dour (1983, skrócona wersja utworu)

Na żywo w studio, sądząc po ubraniach ok. 1990 roku

Pełna wersja z płyty winylowej

Bonus: inna dobra piosenka Super Etoile, o jeszcze bardziej pokręconym rytmie, Yarou (aka Nit Koreur)

Ilustracja: niezbyt udany galago senegalski, Brehms Tierleben (Alfred Edmund Brehm, 1890) via Wikimedia Commons