Archive for the ‘Country’ Category

Top 7: Złota era country

18/10/2019

Wanda_Jackson.jpg

Muzyka country nie cieszy się u nas przesadną popularnością. Nie jest to może sytuacja niepozwalająca dalej żyć, ale skoro rozwiązano już wszystkie inne problemy kraju, czas zaradzić i temu. Oto siedem piosenek ze złotego okresu country, które przekonają najbardziej zatwardziałego wroga kapeluszy i frędzli.

Johnny Cash – Don’t Take Your Guns to Town (1959) Johnny’ego Casha lubią nawet ci, co nie lubią country. Może to przez jego niechęć do noszenia kapeluszy i frędzli – pamiętacie, jak było z tym astronomem w fezie z „Małego księcia”.
W utworze Don’t Take Your Guns to Town matka uprzedza syna, aby nie brał ze sobą broni, bo źle się to skończy. Syn jednak bierze ze sobą broń i źle się to kończy. We współczesnej wersji tej opowieści matka mogłaby błagać syna, aby nie brał telefonu, bo w chwili znudzenia znowu zacznie, dajmy na to, obrażać na portalach społecznościowych osoby chodzące z parasolem podczas opadów śniegu.

Hank Williams – I’m So Lonesome I Could Cry (1949) Stare, prawda? Złota epoka country trwała, o ile się zdążyłem zorientować, mniej więcej od późnych lat czterdziestych do wczesnych sześćdziesiątych. Dla porównania, złota epoka polskiego grunge’u trwała od początku riffu do We Know How to Kill Kr’shna Brothers, aż do momentu, gdy dziesięć sekund później wchodzi wokal.

Wanda Jackson – I Gotta Know (1956) Utwór uznawany jest za rockabilly, czyli takie pół-country, ale obfitujący we frędzle wizerunek Wandy Jackon nie pozostawia wątpliwości, że jej miejsce jest na niniejszej liście. W I Gotta Know podmiot liryczny stawia pytanie If our love’s the real thing, where is my wedding ring? co nieuchronnie muszę przetłumaczyć na Skoro tak kochasz mnie, gdzie obrączka, pytam się?

Patsy Cline – I Fall to Pieces (1961) Patsy Cline śpiewała najsmutniejsze piosenki w historii country. Długo wybierałem między I Fall to Pieces a Crazy, aż w końcu zapłakałem całą klawiaturę.

Webb_Pierce.jpg

Jimmy Dean – Big Bad John (1961) Piosenkarze klasycznego country nie zawsze śpiewali o miłości, bo zdarzało im się śpiewać o kopalniach. Big Bad John to legenda o dużym i groźnym górniku, który ginie ratując kolegów. Fani Nicka Cave’a docenią zapewne podobieństwo struktury piosenki do utworu Red Right Hand.

Webb Pierce – There Stands the Glass (1953) Czasem śpiewali też o alkoholu. Tutaj, na przykład, bohater piosenki z niepokojącą czułością odnosi się do szklanki.

Hank Locklin – Send Me the Pillow You Dream On (1949) Narrator prosi eks, aby przesłała mu swoją poduszkę. Nie jestem psychologiem, ale nie wydaje się to zbyt mądrą taktyką. To dobra okazja przypomnieć, że tekstów muzyki popularnej absolutnie nie należy traktować jako poradników. Pełno tam durnych rad, w stylu „nie martw się, bądź szczęśliwy” (Bobby McFerrin), „krzycz” (Tears for Fears) albo „otwieraj parasol, jak pada śnieg” (nie pamiętam, ale chyba Varius Manx).

Vaughn Monroe – (Ghost) Riders in the Sky (1949) Na koniec zupełne kowbojstwo i słoma w butach. Wspaniała piosenka o kowbojach-widmach.  „Jupi-aj-ej” aż samo ciśnie się na usta.

Kocham stare country. Przenosi mnie do czasów, które nie były może idealne, ale przynajmniej kiedy padał śnieg, to nikt nie chodził z parasolem.

Na zdjęciach (z Wikimedia Commons) Wanda Jackson i Webb Pierce

Złote Przeboje ONZ

30/07/2019

nati 2Jeśli stosujesz muzykę aby odizolować się od rzeczywistości i teraźniejszości, oraz jeśli szukasz repertuaru wykwintnego, a zarazem idącego po linii najmniejszego oporu, to nowa playlista Placówki postępu jest dla Ciebie. Nazwałem ją Złote Przeboje ONZ, bo są na niej utwory powojenne i z różnych krajów. Dominuje wprawdzie język angielski, ale chyba nie aż tak, jak na rozmaitych innych listach.

Spotify’owa składanka obejmuje lata 50-te i 60-te, czasem trafi się coś z końca lat 40-tych lub początku 70-tych. Może nie wszystko do wszystkiego pasuje, ale przynajmniej jest ciekawie. Starałem się ograniczyć piosenki ograne i generalnie irytujące, a w wyborze kierowałem się moim delfinim słuchem oraz ćwiczoną z prof. Zimbardo empatią. Trochę wczesnej Eurowizji, doo-wop, rock’n’roll (ale nie za ostry), tzw. space-age pop (zgooglujcie sobie), populistyczny jazz, country, ska, jakieś takie latynoskie, jive z Płd. Afryki, no i więcej klasycznego soulu niż polskie radio puściło od początku swojego istnienia.

Przy okazji zacząłem robić inne playlisty z, jak to mówią zachodni fachowcy, „golden oldies”. Piosenki przedwojenne trafiły na listę firmowaną przez Ligę Narodów, a późniejsze, często bardziej funkowe i elektroniczne, na listę Państw Niezrzeszonych. Te dwie listy udostępniam, ale są jeszcze niegotowe. Tzn. lista „ONZ” też nie jest gotowa, bo cały czas coś dorzucam (albo wyrzucam). W Złotych Przebojach ONZ znajdziecie m.in. takie szlagiery, jak (wszystkie linki do występów lub klipów):

Jiri Suchy – Praminek vlasu: czechosłowacki fetysz-jazz,

Bella Bellow – Zelia: pani z Togo śpiewa błogo,

Brenda Holloway – When I’m Gone: zbyt piękna dla Motown,

Elis Regina – Aguas de Marco: supernowa bossa novy,

Adriano Celentano – Il ragazzo della Via Gluck: częściowo chyba o deweloperach,

Prince Buster – Wash My Troubles Away: ska o higienie ducha,

Abdel Halim Hafez – Touba: egipski Sinatra,

Jimmy Dean – Big Bad John: goth-country,

Kyu Sakamoto – Ue o Muite Arukō: pionierski J-pop,

Martin Denny – Quiet Village: pokochaj przywłaszczenia kulturowe,

Fairuz – Bhebak ma ba’ref: największa gwiazda kraju z choinką we fladze,

Francoise Hardy – Ce petit coeur: miej serce i patrzaj w serce,

The Strangeloves – I Want Candy: zryte bity,

Dave Brubeck Quartet – It’s a Raggy Waltz: j.w.

Przepraszam za ten rym z Togo. Jeśli macie własne propozycje, albo coś Wam się spodobało, to śmiało piszcie w komentarzach.

Melomanka na zdjęciu to Natalie Wood

top 6: łzy a deszcz

27/10/2016

hiroshige_deszczPrzygotowując listy tematyczne napotkałem poważny dylemat. Nie wiedziałem bowiem, czy piosenki o łzach w deszczu dać na listę o łzach, czy o deszczu. Zrobiłem więc osobną listę, na której znalazły się najładniejsze piosenki o tematyce łączącej te dwa smutne i ciekłe zjawiska.

Roy Acuff – Blue Eyes Crying in the Rain (1947, country) Cztery na pięć utworów na tej liście mówi o przydatnej właściwości deszczu – potrafi on ukryć łzy. Co ciekawe, w najstarszej znalezionej przeze mnie piosence o deszczu i płaczu nie ma o tym ukrywaniu ani słowa. Autor najwyraźniej czuł instynktownie potencjał kombinacji deszczu i łez, ale brakło mu tej iskierki geniuszu, która pozwoliła ludzkości wykorzystać wiatr do napędzania młynów, słońce do uzyskiwania prądu, czy opady do maskowania płynów fizjologicznych.

The Everly Brothers – Crying in the Rain (1962, rock’n’roll) O ile wiem, Crying In the Rain to pierwsza piosenka o ukrywaniu łez przez deszcz. Słowa utworu napisał niespecjalnie znany tekściarz Howard Greenfield, muzykę napisała bardziej znana Carole King, autorka zadziwiająco dużej części znanych melodii z lat sześćdziesiątych. Obecnie najczęściej słyszy się wersje norweskich tuzów popu A-ha.

James Carr – These Ain’t Raindrops (1967, soul) To nie krople deszczu, mówi podmiot liryczny, łzy to! Niweczy tym samym maskujący efekt deszczu, otwarcie informując ukochaną o gruczołowym, nie kondensacyjnym, pochodzeniu płynu w jego oczach.gray896

The Temptations – I Wish It Would Rain  (1967, soul) Być może uczyliście się, że po „if”, when czy I wish nie dajemy will ani would. Czasami jednak się to zdarza i oznacza albo uprzejmą prośbę o zgodę (np. If you will allow me…), albo irytację (I wish you wouldn’t do that), albo wzmocnienie życzenia. To ostatnie można oddać po polsku mówiąc gdyby tylko…, ewentualnie dodając gromkie dalibóg!

The Dramatics – In the Rain (1972, soul) The Dramatics trochę się spóźnili, ale nadrabiają efektami studyjnymi czyli, jak co bystrzejsi mogli się już domyślić, odgłosem deszczu. Deszcz z In the Rain użyty został potem na najlepszej płycie hip-hopowej według blogerów niesłuchających hip-hopu, czyli 36 Chambers Wu-Tang Clanu. Partia gitary też jest dość deszczowa – tę zsamplował GZA z Wu-Tang w piosence Cold World.

Obrazki: ze Stu słynnych widoków Edo Hiroshige (1857, stąd) oraz z Gray’s Anatomy (1858, stąd)

 

Top 6: Gotyk bez gotyku

19/01/2013

Wanda Wulz

Było już top 6 rocka gotyckiego, teraz top 6 mrocznej muzyki niebędącej rockiem gotyckim ani pokrewną mu nową falą. Ani muzyką klasyczną, ani starym, amerykańskim bluesem, bo dla najbardziej ponurych przejawów tych dwóch gatunków planuję osobne wpisy.

Leonard Cohen – Avalanche (1971) Wczesny Cohen to było mistrzostwo świata. Na albumie Songs of Love and Hate, z którego pochodzi Avalanche,  jest tak mroczny, że ledwo go widać. Tytułowa lawina ma chyba symbolizować narkotyki, choć może też oznaczać inne nieciekawe rzeczy, np. lawinę. Piosenka najwyraźniej zrobiła wielkie wrażenie na twórcach rocka gotyckiego – pierwsza płyta Nicka Cave z The Bad Seeds zaczyna się od jej koweru, a  automat perkusyjny Sisters of Mercy nazywa się Doktor Avalanche.

Ewa Demarczyk – Czarne anioły (1967) Jeśli nie słuchaliście nigdy płyty Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego, to macie poważne zaległości i raczej nie przejdziecie do następnej klasy. Większość piosenek z tego albumu mogłoby znaleźć się na tej liście, ale wybrałem najbardziej oczywistą, z dziwnym tekstem Wiesława Dymnego m. in. o stodole, w której produkuje się czarne anioły.

Bobbie Gentry – Ode to Billie Joe (1967) Country też bywa mroczne i tajemnicze, tak jak ten przebój o niewyjaśnionej śmierci niejakiego Billie Joe MacAllistera. Bobbie Gentry we wspaniałych rymach opisuje rodzinną kolację, podczas której narratorka dowiaduje się, że jej znajomy Billie Joe skoczył z mostu o pięknej, indiańskiej nazwie Tallahatchie.

The Rolling Stones – Sympathy for the Devil (1968) Druga połowa listy cała o diable. Na początek piosenka bardzo znana, zainspirowana Mistrzem i Małgorzatą, a podobno jeszcze Baudelairem. Słowo „sympathy” nie oznacza sympatii, a współczucie.Albrecht Durer - Rycerz, śmierć i diabeł

Os Mutantes – Ave Lucifer (1970) Chodzi tu o Lucyfera w wersji pełzająco-gadziej, entuzjastę owoców. Brazylijski zespół Os Mutantes w ogóle lubił składać hołd ciekawym postaciom – miał też piosenkę Ave Gengis Khan.

PJ Harvey – The Devil (2007) Na koniec coś nie z przełomu lat 60-tych i 70-tych. Na płycie White Chalk PJ Harvey postanowiła zupełnie pójść w klimaty „Edgar Allan Poe / Emily Dickinson / Flannery O’Connor”. Wyszło jej nieźle, szczególnie w piosence The Devil.

Jeśli macie własne propozycje do listy, albo coś Wam się spodobało, ewentualnie sprowadziło na drogę kultu Kozła, to piszcie w komentarzach.

Kobieta-kot – Wanda Wulz, 1932. Rycerz, śmierć i diabeł – Albrecht Dürer, 1513.

„This is why people OD on pills …

31/10/2010

… and jump from the Golden Gate bridge. Anything to feel weightless again”. To refren Weightless Again zespołu The Handsome Family – piosenki, która niezwykle dobrze oddaje tragedię ludzkiej egzystencji. (more…)

Kasjerko, kasjerko, kasjerko, kasjerko.

13/03/2010

W piosence Jolene z 1973 roku Dolly Parton błaga drugą kobietę, aby nie odbierała jej mężczyzny. Jolene wszystko ma piękne: płomieniste, kasztanowe włosy, skórę jak kość słoniowa, szmaragdowe oczy, uśmiech jak oddech wiosny (?), głos jak letni deszcz (??). Podmiot liryczny nie ma się co z Jolene porównywać i może najwyżej liczyć na jej litość. (more…)

A teraz będzie country, czyli „gdybym statek miał”

13/09/2009

Lyle LovettStaram się nie być uprzedzonym względem żadnego gatunku muzycznego. Kiedyś byłem uprzedzony do soulu, hip-hopu i country. Pozbyć się uprzedzeń do ostatniego gatunku pomogła mi piosenka If I Had a Boat (1987) Lyle’a Lovetta. Swoją wcześniejszą niechęć do country tłumaczę (oprócz ogólnej niechęci do wszystkiego, co nie było „rockiem alternatywnym”) bolesnymi spotkaniami z country polskim. (more…)