Boogie Wonderland (Błogi kraj Wandy)

07/03/2021

Ułożyłem piękną playlistę Disco Infirmary* z muzyką dyskotekową i nie tylko. Kiedyś słuchałem dużo rocka alternatywnego i nie lubiłem disco. Czasami sobie to przypominam i twarz moja pokrywa się rumieńcem wstydu – całe szczęście, że się z nikim nie widuję.

Na playliście znajdziecie m.in. Chic, Earth Wind & Fire, Kool & The Gang oraz KC & The Sunshine Band. Załapało się też kilka utworów funkowych, a nawet niedyskotekowych ale (moim zdaniem) pasujących. Nie ma za to Boney-M, bo do Boney-M trzeba mieć odpowiedni nastrój – nie wiem jaki, ale chyba rzadko go miewam.

Polecam słuchanie, ewentualnie ruchy taneczne według uznania. Spieszę przypomnieć, że w związku z trwającą sytuacją epidemiologiczną, należy oczywiście podrygiwać w obrębie własnego domu (za wyjątkiem obrzędów kultu religijnego, wydarzeń sportowych i kulturalnych promujących spółki Skarbu Państwa, wieców broniących wartości określonych odpowiednią ustawą, a także sytuacji łączących ww. przypadki)

* gra słów nawiązująca do przeboju Disco Inferno zespołu The Trammps, w wolnym tłumaczeniu „Izba Przyjęć Okolicznościowych”.
Obrazek z katalogu Lego na rok 1976 dostępnego w kolekcji książeczek Lego na stronie Brickset.

Top 7: Lata 60-te po francusku

08/01/2021

W latach sześćdziesiątych Francja była, nie bójmy się mocnych słów, tuzem muzyki popularnej. Oto siedem niezbitych dowodów:

Françoise Hardy – Tous les garçons et les filles (1962) Wszyscy chłopcy i dziewczęta w moim wieku: a) chodzą parami, b) dobrze wiedzą, co to miłość, c) robią wspólne plany na przyszłość, d) wszystkie z powyższych.

Jacques Dutronc – Il est cinq heures, Paris s’éveille (1968) Przystojny mąż Françoise Hardy, przy akompaniamencie kultowej partii fletu śpiewa, że jest piąta i Paryż się budzi.

Noura – Paris dans mon sac (1965) Noura – Algierka, która spędziła część życia w stolicy Francji – śpiewa o „Paryżu w swojej torebce”. Szybkie porównanie rozmiarów wymienionych obiektów pozwolą co bystrzejszym domyślić się, że to jedynie metafora.

Sylvie Vartan – La plus belle pour aller danser (1964) „Najpiękniejsza do tańca” t – taka chce być dziś wieczór Sylvie Vartan. A nie, to Charles Aznavour napisał tekst, to on chce być najpiękniejszą.

France Gall – Poupée de cire, poupée de son (1965) France Gall była królową francuskiego szału na punkcie młodych wokalistek, tzw. yé-yé girls. Francoise Hardy była wprawdzie bardziej znana, ale pisała większość swoich piosenek, co ją nieco dyskwalifikuje jako prawdziwe dziewczę yé-yé. Poupée de cire, poupée de son wygrało festiwal Eurowizji, co być może nie zawsze dobrze świadczy o piosence, ale o tej akurat tak. Utwór opowiada o młodocianej pop-idolce, a napisał go, następny na liście, Serge Gainsbourg.

Serge Gainsbourg – Le chanson de Prévert Tytułowa „piosenka Préverta” to Les feuilles mortes śpiewana przez Yves Montanda, a w anglojęzycznym, nie mówiącym innymi językami świecie, znana jako Autumn Leaves.

Jeanne Moreau – J’ai la mémoire qui flanche (1963) Mam słabą pamięć, śpiewa znana aktorka, a mniej znana śpiewaczka. Chciałbym powiedzieć, że taka ładna piosenka na deser, ale powiedzmy sobie szczerze, wszystkie piosenki na tej liście są ładne.

Obrazki płyt z Wiki i Discogs, gif z Rodziny Addamsów nie wiem skąd.

Sensacje VIII dekady XX wieku

06/12/2020

Dziś przedstawię Wam pochodzące z lat siedemdziesiątych utwory, o których milczą blogi głównego nurtu.

Labi Siffre – It Must Be Love (1972) Znajdujące się w wiadomych rękach media nachalnie lansują późniejsze nagranie zespołu Madness, zręcznie ukrywając fakt, że to Labi Siffre napisał i pierwszy nagrał It Must Be Love. Grupa Madness próbowała zresztą naprowadzić fanów na ślad niewygodnej prawdy, przemycając autora piosenki do teledysku.

Novos Baianos – Misterio do planeta (1972) Niepowtarzalna piosenka, ale tłamszona przez decydentów. Niewątpliwie dlatego, że zgodnie z tytułem, obnaża tajemnice planety.

Rufus & Chaka Khan – Tell Me Something Good (1974) Kompozycja Steviego Wondera, która często jest puszczana przez radio BBC, ale nie przez polskie rozgłośnie. Między Wielką Brytanią a naszym krajem znajdują się Niemcy, co skłania do podejrzeń, że to nasi zachodni sąsiedzi blokują Polakom dostęp do pereł klasycznego soulu.

Serge Gainsbourg – Ah Melody (1971) Przed dwudziestu laty neoliberalne czasopismo „Machina” hołubiło francuski zespół Air. Nie zapominajmy jednak, ile Air zawdzięcza swoim rodakom z przełomu lat 60-tych i 70-tych. Produkcje tego okresu skłaniają do podejrzeń, iż Francja odnalazła wówczas Bursztynową Komnatę, w której templariusze ukryli brzmienia późnych lat 90-tych.

Brian Eno – China My China (1974) Ojciec ambientu? Chełmoński muzycznych plam? No chyba nie w tym utworze, moi drodzy.

Erkin Koray – Krallar (1974) Tytuł tego arcydzieła tureckiego hard rocka to „Królowie”, co najwyraźniej za bardzo uwiera socjalistycznych eurokratów decydujących o repertuarze stacji radiowych.

Harry Nillson – All I Think About You (1977) Hollywoodzkie lobby szerzy kłamliwą opinię, jakoby to film Gwiezdne wojny, nie zaś ten teledysk, był największym osiągnięciem roku 1977 w dziedzinie efektów specjalnych. Sama piosenka też jest dobra, ale to w tej chwili nieważne.

Wasz niepokorny bloger żegna się na dziś.

Wszystkie obrazki z Młodego technika, grudzień 1970

 

 

Klasyczna w małych dawkach 2

27/11/2020

Drugi wpis, w którym krótkiej playliście z muzyką klasyczną dla początkujących towarzyszy naszpikowany wartościowymi informacjami i błyskotliwymi żartami komentarz.

Z braku lepszych pomysłów znowu zaczynamy od Bacha, a konkretnie początku Das Wohltempierde Klavier, który późniejszy kompozytor Gounod wykorzystał jako podkład swojego wielkiego przeboju – pieśni Ave Maria. Na playlistę dałem wersję na klawesyn, po którego brzmieniu można rozpoznać muzykę barokową, tak jak po perkusji robiącej pszszsz rozpoznajemy lata 80-te.

Po tym łagodnym wstępie mocne uderzenie – jeden z Tańców połowieckich z opery Kniaź Igor rosyjskiego chemika, a w czasie wolnym romantyka, Aleksandra Borodina.

Trzy najsłynniejsze epoki muzyki klasycznej to barok (ok. 1600-1750), klasycyzm (ok. 1730-1820) i romantyzm (głównie XIX w.). Dwa już były, więc czas na klasycyzm i Adagio z Koncertu fortepianowego nr 21 Mozarta. Koncert nazywany jest często Elvira Madigan od szwedzkiego filmu, który go rozsławił. Spece od muzyki klasycznej często zżymają się na to nazewnictwo i wolą mówić Koncert fortepianowy C-dur KV 467, żeby przypadkiem ktoś niepowołany się nie zorientował, o czym mówią.

Następny w kolejności będzie fortepian bez towarzyszenia orkiestry: Moment musiceaux nr. 3 Schuberta (klasycyzm/romantyzm). Skoro już zacząłem o tytułach, to zauważyłem, że jest większa szansa, że utwór fortepianowy będzie fajny, jeśli nie ma w nazwie słowa „sonata”. Tytuł „Moment musiceaux” nie tylko obiecuje, że będzie krótki, ale nawet, że będzie muzyczny.

Słowo „muzyka” w tytule utworu muzycznego to krzepiąca informacja w dzisiejszych niepewnych czasach. Posłuchajmy więc jeszcze fragmentu barokowej Muzyki na wodzie Georga Friedricha Händla, którą król angielski zamówił na plenerowe koncerty nad Tamizą.

Händel był niemieckim Gastarbeiterem w Anglii, a kolejny kompozytor, którego usłyszymy, był Anglikiem z niemieckimi korzeniami. Tworzył na początku XX wieku, nazywał się Gustav Holst, a jego największym przebojem była orkiestrowa suita Planety, a w szczególności utwór Jowisz. Jak tylko jest cokolwiek o planetach, zawsze zaczynam przemówienie o tym, jak łatwo jest zobaczyć planety gołym okiem, jak mało osób o tym wie i że wystarczy sprawdzić w internecie i potem odróżnić je od gwiazd po tym, że nie migoczą, ale tym razem się powstrzymam.

Odcinamy się od ewentualnych niemieckich korzeni i przenosimy do USA, gdzie pod koniec XIX w. pojechał Czech Antoni Dworzak w celu, jak się potem okazało, napisania swoich dwóch najsłynniejszych kompozycji. Były to Symfonia z Nowego Świata„Amerykański” kwartet smyczkowy – na playliście fragment tego ostatniego.

Zaraz po nim więcej Ameryki – niesamowity urywek Appalachian Spring Aarona Coplanda. Podczas II wojny światowej Copland postanowił pisać utwory wspierające morale Amerykanów i najwyraźniej mu się udało, no bo przecież wygrali.

Na koniec podejrzany łabędź z fińskiej krainy umarłych, czyli bajkowy i secesyjny (chociaż do muzyki nie stosuje się raczej ostatniego terminu) poemat symfoniczny Łabędź z Tuoneli Jeana Sibeliusa. Klimat typu: mech, paprotka, opar z błotka.

Ilustracja: Joseph Alanen, Dywanik z jakąś ważną sceną z fińskiej mitologii, 1909, z Wiki

 

 

Top 7: Pieski

30/09/2020

Psy, kiedy akurat go nie gryzą, są najlepszymi przyjaciółmi człowieka. Oto kilka piosenek na temat canis familiaris w porządku chronologicznym:

Fryderyk Chopin – Valse du petit chien (1847) Walczyk ten często, szczególnie po angielsku, nazywany jest „minutowym”, chociaż trwa aż dwie minuty. Wynika to z tragicznego nieporozumienia lingwistyczno-temporalnego – „minute” oznacza po francusku (po angielsku czasem też) „drobny”. Do napisania walca nie zainspirował Chopina ambitny limit czasowy, ale biegający piesio.

Adolf Dymsza – Co z tobą, Florek? (1937) Smutek czworonoga nie daje spokoju jego dwunożnemu koledze.

Big Mama Thornton – Hound Dog (1953) Pies metaforą nieciekawego partnera, który tylko wyje i chce, żeby go wpuścić. Jedyny utwór na liście przedstawiający wiejskiego kuzyna wilka w negatywnym świetle. Dodałem go, bo dbam o pluralizm przedstawianych na blogu poglądów.

Danièle Dupré – Mon seul amie (1954) Piosenka okej, ale najefektowniejszy jest, grający tytułowego „jedynego przyjaciela”, wełnisty bohater wideoklipu.

Kate Bush – Hounds of Love (1985) Ogary miłości. Żaby nienawiści. Świnki morskie lekkiego zdenerwowania.

Mecano – Laika (1988) Wysłanie Łajki w kosmos na śmierć w męczarniach nie było aż tak wielkim powodem do dumy, jak wtedy chciał to przedstawić Związek Radziecki. Dla równowagi należy dodać, że Stany Zjednoczenie nie były lepsze, hurtowo wysyłając w kosmos rozmaite małpki. Z czasem coraz więcej zwierząt powracało w przyzwoitym stanie, w tym komunistyczne pieski Biełka i Striełka, które – w duchu zmniejszania odcisku węglowego – poleciały razem. Żyły jeszcze wiele lat, a po śmierci, zgodnie z ich ostatnim życzeniem, wypchano je i umieszczono w muzeum.

Paw – Jessie (1993) Ciężki grunge z przebojowym refrenem à la Pearl Jam. Podmiot liryczny ucieka z domu i nie chce, żeby tytułowy czworonóg za nim poszedł, chociaż, jak wielokrotnie powtarza, jest dobrym psem (tzn. Jessie jest dobrym psem, a podmiot liryczny wielokrotnie powtarza).

Obrazek u góry: autor nieznany, choć szukałem; ten portret jest popularny w internecie i ktoś słusznie nazwał go „Moną Lisą psów”. Drugi obrazek to Biełka i Striełka po wodowaniu, z minami trochę, jakby wcześniej myślały, że nie wrócą, więc narobiły sobie długów (Młody Technik 9/1960 z moich zbiorów)

 

Klasyczna w małych dawkach 1

14/09/2020

Nowa seria z muzyką klasyczną dla początkujących: krótkie (do 45 minut) playlisty-mieszanki na Spotify. Około dziesięciu przyjaznych kawałków ułożonych w coś czego powinno się ciekawie słuchać, i co mogłoby zainteresować osoby, które chciałyby lepiej orientować się w klasyce, ale je to przerasta albo się boją. Oto link do pierwszej playlisty. Trochę chciałbym udawać, ze to audycja radiowa, dlatego dodaję poniżej zabawny i pouczający komentarz.

Zgodnie z instrukcją zawartą w znanym estradowym szlagierze, zaczynam od Bacha. Jan Sebastian B. napisał sześć suit na wiolonczelę, każdą w siedmiu częściach. Niestety szukających wśród nich fragmentu, który dorówna przebojowości pierwszej części pierwszej suity, czeka czterdzieści jeden rozczarowań.

Następny utwór to Gniew Boży z Requiem Verdiego – krótki, mocny, gniewny. Gdybyście bali się zirytowanych sił wyższych w wykonaniu dużej orkiestry i chóru, to może uspokoi Was Mazurek D-dur Chopina. Nie ma jak tonacja w nazwie, co nie?

Zaczęliśmy od baroku, potem dwa razy romantyzm, a teraz znowu barok: Henry Purcell i Rondeau z Abdelazera. Nazwisko angielskiego kompozytora czyta się podobnie, jak znany proszek do prania, nazwę utworu jak takie okrągłe skrzyżowanie.

Po dosyć dworskim Purcellu czas na pięć minut kontemplacji lub innej rozrywki, czemu sprzyja Summa na orkiestrę smyczkową Estończyka-mistyka Arvo Pärta. Od innych kompozytorów ostatnich dekad XX wieku Pärt różni się tym, że nie zawsze wszyscy mówią, żeby zmienić muzykę, kiedy ktoś go puści. Tempo nieco przyspieszy za sprawą trzeciej części I koncertu fortepianowego Czajkowskiego. Najsłynniejszy jest początek tego koncertu (koncert = orkiestra + instrument solowy), ale prezentowane na liście zakończenie też jest niczego sobie.

Z końca dziewiętnastego wieku przenosimy się na początek dwudziestego, pijemy absynt, odczuwamy spleen i słuchamy drugiej części Kwartetu smyczkowego Ravela. Fragment ten zaczyna się i kończy pizzicato, czyli szarpie się struny palcami zamiast grać smyczkiem jak człowiek.

Nie było jeszcze nic ściśle klasycznego, czyli z epoki klasycyzmu, co nadrabiamy puszczając znane, lubiane, ale nie jakoś strasznie ograne Allegretto z VII symfonii Beethovena. Po nim An die Musik specjalisty od pieśni Franciszka Schuberta. Na skierowane do muzyki słowa „du holde Kunst” („ty szlachetna sztuko”) mogliście się natknąć w wierszu Juliana Tuwima Przy okrągłym stole znanego (jako Tomaszów) z wykonania Ewy Demarczyk.

Schubert to trochę klasycysta, a trochę pionierski romantyk, natomiast następny poleci spóźniony romantyk oraz zdeklarowany socrealista Dmitrij Kabalewski i jego Galop. To taki skoczny przerywnik, gdyby ktoś ziewał. Na koniec uspokajający pewniak: Adagio z Gran partita Mozarta na dwanaście instrumentów dętych i kontrabas. W filmie Amadeusz to właśnie ten fragment uświadamia kompozytorowi Salierieremu, że nie poprzez niego, porządnego obywatela, ale za pośrednictwem wielbiciela pierdziochowych żartów Mozarta, postanowił przemówić Bóg.

Mam nadzieję, że komuś spodoba się playlista. Chciałem, żeby było przyjaźnie i zróżnicowanie. Aby nikogo nie odstraszyć, zrezygnowałem nawet z rzymskiej jedynki w tytule, chociaż bardzo mnie kusiło.

Obrazek: Jean Béraud, „Les buvers d’absinthe” 1908, z Wikimedia Commons

Playlisty postępu

06/08/2020

Li_Xianglan.jpgOstatnio komunikuję się ze światem przede wszystkim za pomocą gigantycznych playlist na Spotify. Składają się z tzw. złotych przebojów posortowanych według epok. Staram się, aby listy były ciekawe i międzynarodowe, ale jednocześnie, żeby nadawały się do słuchania. Oto i one:

Radio pod patronatem Ligi Narodów: Pop z lat 20-tych, 30-tych, 40-tych, a czasem nawet początku 50-tych, jeśli nagrywali na starym sprzęcie. Dominują Stany Zjednoczone ze swingiem i gospel, ale znajdziecie też brazylijską sambę, francuskie chanson, niewielką delegację z dalekiego wschodu oraz tango – argentyńskie i podrabiane.
Próbki:
Li Xiang Lan – Nie pal opium, najdroższy
The Boswell Sisters – Crazy People
Maxine Sullivan – Loch Lomond
Comedian Harmonists – Veronika, der Lenz ist da
Carlos Gardel – El diá que me quieras

Radio ONZ, o którym już pisałem. Lata 50-te i  60-te: początki Eurowizji, rock’n’roll, soul z Motown i Stax, złota era country oraz egipskiego kina muzycznego, francuskie ye-ye girls i trochę jazzu, ale przyjaznego klasie średniej.
Wycinki:
Bobby Day – Rockin’ Robin
Sylvie Vartan – Le plus belle …
Ruby & The Romantics – Our Day Will Come
Miriam Makeba – Oxgam
Miles Davis – Windą na szafot
Roy Orbison – Crying

Radio Ruchu Państw Niezaangażowanych: późne lata 60-te i prawie całe 70-te. Na scenę wchodzą funk, melotron, psychodelia oraz kraje, których nie posądzaliście dotąd o posiadanie  prężnego przemysłu muzycznego.
Przegląd:
Las Grecas – Te estoy amando locamente
Bembeya Jazz National – Petit Sekou
Erkin Koray – Krallar
Minnie Ripperton – Reasons
Novos Baianos – A menina dança

Radio im. Bojkotu Olimpijskiego: większa część lat 80-tych i końcówka 70-tych. Syntezatory bardziej syntetyczne niż na poprzedniej liście, perkusja częściej robi pszszsz.mt 6-70
Fragmenty:
Missing Persons – Words
Jean Michel Jarre – Zoolokologie
Niagara – Quand la ville dort
Patea Maori Club – Poi E
Mobiles – Drowning In Berlin

Radio Światowej Organizacji Handlu: lata 90-te i poźne 80-te. Zdecydowanie dla amatorów mocnych wrażeń, bo to nie był złoty okres muzyki popularnej. Robiłem co mogłem, ale słuchajcie na własną odpowiedzialność. Tu grunge, tam britpop, gdzie indziej znów „habibi” w refrenie.
Przekrój:
Carlos Vives – Tierra del olvido
Morphine – Honey White
Kyuss – Demon Cleaner
Black Sheep – The Choice Is Yours
Khadja Nin – Wale watu

Polecam śledzić playlisty, kilka osób już podjęło tę odważną decyzję. Nawet ja tych list słucham i cały czas coś dodaję albo wyrzucam. A jeśli irytuje Was któraś piosenka, to stanowi ona jedynie, w zależności od playlisty, od 1 do 3 promili jej zawartości.

Zdjęcia: ważna postać pierwszej playlisty Li Xian Lan vel Yoshiko Yamaguchi (Wikipedia) oraz Radioodbiornik tranzystorowy, zwłaszcza samodzielnie zbudowany, jest miłym towarzyszem podczas wakacyjnej wędrówki, jeżeli nie będzie zakłócał ciszy i „uprzyjemniał” wypoczynku innym turystom (Młody Technik z czerwca 1970, mój skan)

Nowofalowa potańcówka

13/06/2020

Ze wszystkich tańcówmental hopscotch najbardziej odpowiada mi „nowofalowy”. Nie wiem, czy są do niego jakieś  oficjalne kroki, ale można się go nauczyć patrząc na publiczność tańczącą przy Carnival of Sorts na wczesnym występie telewizyjnym R.E.M. Ewentualnie za wzór może służyć Belinda Carlisle z The Go-Go’s w teledysku Head Over Heels lub Clare Grogan z Altered Images w Don’t Talk to Me About Love.

rip it up

Aby ułatwić sobie i innym obywatelom dobór muzyki do podobnych ruchów, ułożyłem na Spotify playlistę New Wave Dance Party zawierającą wyrazistą rytmicznie, nowofalową muzyką lat 1978-85. Żeby nie było zbyt jednostajnie, dorzuciłem też kilka piosenek 2-Tone ska i new romantic. Wzorce zachowań odpowiednich dla muzyki ska znajdziecie w klipach TV On My Radio The Selecter oraz The Prince Madness. Taniec new romantic nie wiem, jaki ma być, ale panie z Human League w teledysku Fascination optują za nieco wolniejszym „nowofalowcem” z elementami Motown.

Oczywiście, ze względu na sytuację epidemiologiczną, zalecany jest taniec samemu w kuchni, ewentualnie w ścisłym gronie do 150 osób na weselu lub, bez ograniczeń liczbowych, w ramach obrzędów religijnych.

Obrazki z teledysków Rip It Up Orange Juice i Mental Hopscotch Missing Persons

Top 7: Osiągnięcia techniki

12/05/2020

Vesuvio,_funicolare.jpg

Bez koła, układów scalonych i druku bylibyśmy tylko mniej sympatyczną odmianą szympansa. Oto siedem utworów muzycznych poświęconych osiągnięciom techniki.

Luigi Denza – Funiculì funiculà (1880) Pieśń neapolitańska napisana z okazji otwarcia funikularu (takiej kolejki linowej, ale na szynach) na Wezuwiusza. Kolejka uległa zniszczeniu w 1944, kiedy Wezuwiusz znowu wybuchł. Erupcja umknęła światowej uwadze z powodu panującego wtedy ogólnego zamieszania.

Arthur Honegger – Pacific 231 (1923) Poemat symfoniczny o typie lokomotywy. 231 to rozkład osi (dwie małe z przodu, trzy duże, napędzane i jedna mała z tyłu), a nie dowód kłopotów kompozytora z liczeniem.Telstar.jpg

The Tornadoes – Telstar (1962) Instrumentalny, rock’n’rollowy hołd dla pierwszego satelity telekomunikacyjnego. Jeszcze bardziej znany jest inny hołd dla tego urządzenia, przypominająca go piłka futbolowa Adidas Telstar. Biała piłka z czarnymi łatkami użyta została tylko w dwóch mistrzostwach świata, ale do dziś pozostała archetypową futbolówką. Placówka postępu uczy i bawi.

Chantal Goya – Si tu gagnes au flipper (1966) Ciekawe, że „flipper” po angielsku to „pinball”, a „flipper” to tylko ten element, którym się uderza kulkę. Pobieżne badania pozwalają stwierdzić, że języki świata prawie równo dzielą się na te używające pochodnych pinball (np. japońskie pinboru) i te stosujące coś powiązanego z flipper (np. niemieckie Flipperapparat). Nie wiem, kiedy i dlaczego nastąpiła ta dramatyczna schizma, a niestety pomija ją milczeniem piosenka Si tu gagnes au flipper sympatycznej Chantal Goya. Tematykę utworu wyjaśni poetyckie tłumaczenie refrenu:
Jeśli wygrasz w flippe-e-e-r,
to stracisz moje s-e-e-er-
-ce, bo wiem, że wziąłeś na randkę
moją najlepszą koleżandkę

Kraftwerk – Computerliebe (1981) Podmiot liryczny jest samotny, więc wybiera „komputerową miłość”, cokolwiek mamy przez to rozumieć. W tekście pojawia się Bildschirmtext, wprowadzony w RFN na początku lat 80-tych proto-internet, ale nie jest sprecyzowane, czy chodzi o jakąś formę anonsów randkowych, czy o coś grożącego porażeniem elektrycznym.

Alaska y los Pegamoides – La rebelión de los electrodomésticos (1982) Hiszpański bunt sprzętu AGD. Protest pralki, opór opiekacza, manifest miksera.

Red Guitars – Good Technology (1983) Piosenka zdaje się powątpiewać w zbawczą rolę techniki. Wokalista smutnym głosem śpiewa o komputerach, które znajdują nam przyjaciół, jak gdyby uważał, że sami jesteśmy w tym tacy świetni.

automatyzacja

Obrazki: pocztówka z kolejką na Wezuwiusz (z Wiki), satelita Telstar (zdj. NASA, z Wiki), odkurzacz AEG Vampyr z lat 20-tych (nie wiem skąd), bojowy nagłówek z Młodego Technika, nr 2/1958 (mój skan)

Playlista na trudne chwile

29/03/2020

na najlepszej fali mniejsze

Nie wiem, czy wesoła muzyka poprawia nastrój, czy wręcz odwrotnie, ale zrobiłem playlistę z pogodnymi piosenkami. Ułatwiłem sobie pracę biorąc sporo rzeczy z innych list Placówki, więc w tej chwili jest już 11 12 godzin muzyki, a pewnie rozrośnie się do 30. Utwory pochodzą z lat 1928- 1911-1998, więc tworzą, jak ujęłyby to osoby zaprawione w pisaniu recenzji muzycznych, wybuchową mieszankę. Jongens_in_platenwinkel_-_Boys_in_a_record_shop_(6808271845).jpgIstnieje szansa, że mój wybór tylko jeszcze popsuje komuś humor, ale bądźmy szczerzy, niewiele jest pod tym względem do stracenia.

Nie tak dawno zrobiłem też playlistę z lekką muzyką poważną (nagrania stare, ale w granicach rozsądku). Ta druga lista jest bardziej melancholijna niż wesoła, ale może kogoś zainteresuje.

Obrazki: nagłówek programu radiowego z magazynu „As” (4 kwietnia 1936); chłopcy w sklepie z płytami (Holandia, 1957) z Wikimedia Commons.