Archive for the ‘Akademia filmowa’ Category

Melodia spuszczona z łańcucha

02/11/2012

Utwór Unchained Melody, jeszcze zanim został zaśpiewany przez Righteous Brothers w 1967 r. a potem przypomniany w tym samym wykonaniu w filmie Ghost (1990), już istniał w wielu wersjach. Pierwsze jednak było wykonanie Todda Duncana z roku 1955. Znalazło się ono w filmie o więzieniu pod tytułem Unchained – stąd Unchained Melody. Tak się jednak składa, że tytuł „Wyzwolona melodia” doskonale pasuje do tej, nie bójmy się tego słowa, ładnej piosenki.

Todd Duncan nie jest teraz może specjalnie pamiętany, ale swojego czasu np. grał Porgy’ego w premierze Porgy and Bess. A jego surowa wersja Unchained Melody pozwala na chwilę zapomnieć o zajechanym na śmierć nagraniu Prawych Braci i docenić piękno kompozycji.

♪ Todd Duncan – Unchained Melody

Skoro już o kompozycji mowa, to warto przypomnieć autora melodii – kompozytora filmowego Alexa Northa. Był odpowiedzialny za soundtracki do m.in. Skłóconych z życiem (The Misfits) i Tramwaju zwanym pożądaniem. Mnie zapadły w pamięć jego ścieżki dźwiękowe do Niewiniątek (The Children’s Hour) i Kto się boi Virginii Woolf. Tekst autorstwa niejakiego Hy Zareta robi już nieco mniejsze wrażenie, choć ciekawe jest zastosowanie w nim archaizmu „God speed” (God speed your love to me). Oznacza on coś w stylu „pomyślnej drogi”, a fani postrocka znają go w pisowni łącznej z nazwy Godspeed You! Black Emperor.

Co do innych, wcześniejszych nagrań, to pobieżny research na YouTube wskazuje, że wszystkie są mniej więcej takie same i różnią się co najwyżej stopniem przesłodzenia. Duża część tych wersji pochodzi z roku 1955, czyli kiedy film był jeszcze w kinach. Znośnym (według mnie) przykładem jest wykonanie Dorothy Collins, gwiazdy „złotego wieku telewizji”, zwanego też „kiedy amerykańska TV puszczała transmisje z filharmonii”.

♪ Dorothy Collins – Unchained Melody

Missa Luba

27/05/2012

W brytyjskim filmie If…. (Jeżeli…, 1968) jest scena, w której główny bohater puszcza sobie piosenkę na gramofonie. Kiedy utwór się kończy, cofa igłę i znowu go puszcza. Jest to normalna i zrozumiała reakcja na Sanctus z Missa Luba.

Missa Luba to hybryda tekstu chrześcijańskiej mszy i tradycyjnej muzyki kongijskiej. „Missa” to „msza”, a „Luba” to nazwa ludu zamieszkującego część ówczesnego Kongo Belgijskiego (potem Zairu, a obecnie Demokratycznej Republiki Kongo). Pomysłodawcą utworu był belgijski misjonarz Guido Haazen. On też, wraz z Les troubadours de la Roi Badouin – założonym przez siebie chórem kongijskich chłopców, w 1958 roku nagrał płytę z Missa Luba oraz kilkoma lokalnymi piosenkami. Album stał się w Europie całkiem sporym hitem, szczególnie dziesięć lat po wydaniu, kiedy wykorzystano w If…. Sanctus. Piosenkę wydano wtedy na singlu i w Wielkiej Brytanii dotarła aż do miejsca 28 listy przebojów.

Z dzisiejszej perspektywy można się zastanawiać, czy Missa Luba nie jest po prostu ładniejszą odsłoną ohydnego zjawiska kolonializmu. Z drugiej strony, może jest po prostu jednym z bardzo, bardzo nielicznych jego pozytywnych aspektów.

♪ Missa Luba – Sanctus

♪ Missa Luba – Kyrie

Aha, wystrzegajcie się innych niż Les troubadours wykonań Missa Luba.

Elvis – gdzie raki zimują

07/05/2009

meinlebenistderrhythmusTo, co uważaliśmy za fajne w dzieciństwie, rzadko kiedy fajnym okazuje się kilka lat później. U mnie przykładem są: kreskówka He-Man, napój gazowany „Fanta”, Danusia z ekranizacji Krzyżaków oraz Sabrina i jej przebój. Czasem jednak taka konfrontacja ze wspomnieniami wypada nadzwyczaj pozytywnie. Mnie zdarzyło się to ostatnio, kiedy posłuchałem po raz pierwszy od lat piosenki Crawfish (1958) Elvisa Presleya. Ta mało znana piosenka o łowieniu i przyrządzaniu raków pojawia się w filmie King Creole (w Polsce Król Kreol, w Niemczech, z niezrozumiałych powodów, Mein Leben ist der Rythmus, pod tym tytułem to zresztą oglądałem i z niemieckim dubbingiem). Presley śpiewa ją w duecie z niesamowitą czarną wokalistką (more…)