TOP 5 kawałków baletowych

annapavlova19081

Anna Pawłowa

Duża część najpopularniejszych melodii muzyki poważnej pochodzi z baletów. Nic dziwnego – nie ma, jak muzyka do tańca (patrz: RMF Maxxx). Muzyka baletowa zwykle broni się bez samego baletu. Bywa, że lepiej tylko słuchać, szczególnie jeśli kogoś nie kręcą baletowe konwencje w rodzaju rajtek, toczków i chodzenia na pointach. Oto moja propozycja pierwszej piątki utworów pochodzących z baletów. Zachęcam do klikania w linki (otwierają się w nowym oknie – krótkie, w sumie ok. 12 minut).

5. Piotr Czajkowski – Jezioro łabędzie, Scène – Moderato • Jest to początek drugiego aktu, a muzyka ilustruje jezioro w świetle księżyca i jeszcze nikt nie tańczy. Gdzieś przeczytałem, że jeśli znasz jakąś melodię klasyczną, to duża szansa, że będzie to coś z baletu Czajkowskiego. Rosjanie byli mistrzami muzyki baletowej. A wśród nich przodownikiem był ten właśnie kompozytor.

4. Aram Chaczaturian – Spartakus – Adagio • Ten radziecki kompozytor ewidentnie chciał być drugim Czajkowskim. Melodie miał niezłe, ale czegoś zdecydowanie brakowało. Najbardziej znany jest jego Taniec szabel z baletu Gajane. Adagio zaś, to mniej więcej trzeci pod względem popularności utwór. Na Zachodzie zdobył popularność w dość typowy sposób – został użyty w czołówce serialu.

3. Camille Saint-Saëns – Le Cygne • To już prawdziwy singiel, ponieważ Łabędź nie jest częścią żadnego baletu. Był to jedyny opublikowany za życia kompozytora fragment wybitnego Karnawału zwierząt. Primabalerina Anna Pawłowna stworzyła do niego słynną choreografię „Umierający łabędź”. No proszę – w końcu coś nie-Rosjanina, ale i tak Rosjanka w tym maczała stópki. Na YouTube można sobie nawet obejrzeć ten legendarny taniec, w wykonaniu samej Pawłownej.

R'n'J w wersji prerafaelickiej, F. M. Brown

R’n’J w wersji prerafaelickiej, F. M. Brown

2. Sergej Prokofiew – Romeo i Julia: Montecchi i Capuletti aka Taniec rycerzy • W końcu, po tym całym fiu fiu i tancereczkach, coś mniej upudrowanego. Melodia chwytliwa, ale dość złowieszcza. Ostatnio podobno użyta w reklamie Nescafe, co jakoś trudno mi sobie wyobrazić. Ja kojarzę ten fragment z inną reklamą – była to zapowiedź transmisji sezonu Formuły 1 1990 lub 1991 na Eurosporcie. Prokofiew towarzyszył bolidowi jadącemu w deszczu w zwolnionym tempie. Dla mnie genialny utwór, szczególnie sposób, w jaki „najeżdżają” na siebie melodie. Podziękowania dla Ali i Marka za zidentyfikowanie dla mnie tego arcydzieła (po kilkunastu latach od owej reklamy na Eurosporcie).

Czelesta. Te rurki to dzwonki

A oto, co czelesta ma w środku

1. Piotr Czajkowski – Dziadek do orzechów: Taniec wieszczki cukrowej • Złamię zasadę, żeby nie dawać dwa razy tej samej osoby. W tym utworze delikatność wznosi się na niespotykane gdzie indziej wyżyny. A jednocześnie robi się dość tajemniczo. Duży udział ma w tym zastosowanie wynalezionej zaledwie kilka lat wcześniej czelesty, takiego pianina na dzwonki. Melodia Wieszczki też mi nie dawała spokoju przez parę lat. Zidentyfikowałem ją dzięki składance Classical Music for People Who Hate Classical Music.

W nagrodę za wysłuchanie powyższych rzeczy, najgorsza piosenka w historii new romantic, czyli Ballet Dancer RFN-owskiego zespołu The Twins. Miłego.

Przeczytaj też: Jak Sting Prokofiewa samplował

P. S. Jeśli spodobał wam się ten wpis, to polecam również post o ostrzejszych rosyjskich tańcach.

Zapraszam do wygłaszania własnych obserwacji na temat powyższych utworów / baletu / Czajkowskiego. Mój asystent czeka na wasze opinie. → plecotus_auritus_ras

Tagi: , , , ,

Odpowiedzi: 12 to “TOP 5 kawałków baletowych”

  1. InguriaSuper! Says:

    A w jakim serialu był Spartakus? Bo coś nie kojarzę. Ale może nie oglądałam, po prostu.

    Strasznie mi się podoba ten „Taniec wieszczki cukrowej”, ze względu na czelestę – dla mnie to byłoby świetne nawet (a może tym bardziej) bez tych smyczków. Ach, ale jak się ma słabość do elfów (i to niekoniecznie w wersji tolkienowskiej…) i dzwoneczków, to inaczej być nie mogło ;-) Mam też niejasne wrażenie, że motywy z tego utworu były użyte w jakimś filmie. Hmm.

  2. InguriaSuper! Says:

    Łaaaa ale The Twins obleśne!

  3. Przemysław Says:

    Serial The Onedin Line, z lat siedemdziesiątych, chyba nieznany w Polsce. No bo wtedy (Spartakus jest 1956 roku, sprawdziłem) jeszcze nie byliśmy „Zachodem”, więc radzieckie dzieła znaliśmy z pierwszej ręki.

    „Taniec wieszczki” to niesamowita rzecz. Być może najlepsze dwie minuty w historii muzyki (chyba, że ktoś woli dwuminutową solówkę z November Rain). Często jest używany w różnych filmach, reklamach. W różnych aranżacjach. Ta melodia to był jeden z powodów, dla których intrygował mnie świat muzyki klasycznej.

    The Twins faktycznie obleśne, choć zaśpiewać „I know your body / small and neat / dancing on your / dancing feet (sic)” zawsze miło. Miło, że dotrwałaś do końca linków, moim zdaniem trochę trudno przebrnąć przez trzy pierwsze, bo wszystkie na jedno kopyto. Dopiero Prokofiew nieco odmienia klimat. A skoro już o Prokofiewie, to znalazłem rzeczoną reklamę. Bardziej to obleśne nawet od The Twins:

  4. Maesto Says:


    Diabelski taniec z Ognistego ptaka Strawińskiego. Mój ulubiony ballet ever, kompletnie pokręcony, co wyjątkowo jasno widać już na poziomie instrumentacji.


    A tu w ramach ciekawostki fragment opery Glassa The Voyage o nazwie Mechaniczny Balet. Kolejny repertycyjny utwór tym razem o zabarwieniu high-tech. Proszę się skupić na samej muzyce bo poza tym mamy popisy domorosłego dyrygenta ;P

  5. Przemysław Says:

    „Ognisty ptak” (a dokładnie suita) też jest u mnie na pierwszym miejscu. Nie dawałem do listy żadnego fragmentu, bo jakoś mi nie pasowało. Dobrze sfilmowany fragment.

    Glass, po dwóch przesłuchaniach, jak Glass. A na „dyrygenta” nie sposób nie zwrócić uwagi. Po tym, jak pisałeś na forum, że jako dziecko bawiłeś się w dyrygowanie, zachodzić może podejrzenie, że to Ty. :)

    P.S. Nie wiem, dlaczego znowu zatrzymało Twój komentarz do moderacji. Zmieniałem ustawienia, ale dalej nie działa. Proszę o wyrozumiałość/cierpliwość.

  6. Maesto Says:

    Nie to nie ja, o dyrygenturze mam dość blade pojęcie ;D A to zatrzymywanie komentarzy nie stanowi dla mnie problemu.

  7. Moon Says:

    Może dlatego zatrzymuje te komentarze, że jeszcze nie zwiększyłeś ilości „dozwolonych” linków w moderacji?

    Nie lubię baletu, ale niektóre fragmenty muzyki baletowej lubię ze względu na walory czysto muzyczne. Np. Czajkowskiego, Prokofiewa, Strawińskiego.

  8. Przemysław Says:

    Maesto, wierzę na słowo, poza tym bohater filmu nieco latynoski.

    Moon, wydawało mi się, że zwiększałem do trzech albo czterech linków, może blog nie zarejestrował. Pewnie przez te linki, bo ostatniego Maesto nie zablokowało.

    Mnie też rzadko zdarza się oglądać balet, słuchać za to często.

  9. Magdalena Says:

    Oj tak , reklama jest obleśna – to a propos reklamy z wykorzystaniem „Tańca rycerzy”. Biorąc pod uwagę sugerowany głosem nadnaturalny poziom hormonów męskich, Ci aktorzy/speakerzy mogliby znakomicie odnaleźć się w filmach pornograficznych, mogliby być tam równie przekonujący dla niewybrednej publiczności.
    A balet klasyczny – choć nie należę do jego miłośników, zawsze z uznaniem patrzę na perfekcję i harmonię tancerzy. Czasem warto zajrzeć na tv mezzo, zdarzają się różne perełki. Może ktoś już takie ma, niech się koniecznie podzieli, a ja zapodaję to na dobry, mam nadzieję, początek.

  10. InguriaSuper! Says:

    Ha! Ja wiedziałam że skądś znam użyty tu sampl/sampel/yyy coś ;)

    A to znów Taniec rycerzy! Chcąc nie chcąc nawet coś z „klasycznych” fragmentów Twego bloga „wsiunkłam” Przemku, Twoja misja niesienia kaganka oświaty przynosi owoce! ;)

    I sugeruję się nie sugerować kształtem tej piosenki powyżej i zainteresować się Sią, fajnych parę rzeczy uczyniła, jak np to http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=43747082&searchid=30d5bae9-bc62-4d86-88db-13f9c4c7a5aa
    i to
    http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=50810856

    Ciekawa jestem czy Ci się spodoba :)

  11. Przemysław Says:

    @ Magdalena. Dzięki za ten link. 21szy koncert Mozarta to jeden z bardziej „wyrafinowanych” wśród największych hitów muzyki klasycznej. A do tego całkiem nowoczesny taniec. Ja do baletu zacząłem przekonywać się (i to od razu do nowoczesnego) po obejrzeniu „Porozmawiaj z nią” Almodóvara (niestety nie mogę znaleźć odpowiednich fragmentów w sieci).

    @ Inguria. Poprawna forma to „sampyl”. Przypominam o zasadach – to ja tu wykazuję się bystrością, znajdując, kto jakiego kompozytora użył w jakiej piosence. A tak na serio, bardzo ciekawe. Zsamplowała też pomysł Stinga, żeby zsamplować Prokofiewa. Oczywiście, tak jak w Russians Stinga, brakuje nachodzących na siebie melodii obecnych w oryginale. Ale i tak b. dobre – sto razy lepsze niż Borodin użyty w utworze Prince Igor albo Pachelbel w C U When U Get There. A Sia interesująca, coś jak brakujące ogniwo między Portishead i Pink (i to miał być komplement).

  12. Baletnica Says:

    Cieszę się że w dzisiejszych czasach są jeszcze ludzie co interesują się muzyką klasyczną. Ja oprócz niej kocham też taniec klasyczny i co prawda już trochę przejadły mi się motywy z Dziadka do orzechów czy Jeziora Łabędziego, bo tańczę do nich dość często, to i tak uważam, że Czajkowski jest mistrzem. Nie potrafię opisać co dzieje się we mnie gdy słyszę tego rodzaju muzykę – szczególnie adagia oraz preludia.
    Nie wiem czy ktoś zgodzi się ze mną, ale ta muzyka ma w sobie coś magicznego i życzę wszystkim by przeżywali ją całym sercem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: