Posts Tagged ‘klasyczna’

Top 6: Muzyka klasyczna dla opornych, wersja 2.0

15/04/2015

Beethoven Westminster GoldOto drugie podejście do tematu „muzyka klasyczna dla początkujących”. Tym razem starałem się, żeby było bardziej przebojowo, i żeby każdy kawałek prowadził w jakimś w miarę konkretnym kierunku, a przynajmniej do jeszcze jednego utworu.

♪ Piotr Czajkowski – Taniec wieszczki cukrowej z Dziadka do orzechów (1892). Na początku delikatnie, bo niektórzy podobno boją się muzyki klasycznej. Dzwonkowato brzmiący instrument, który słyszycie w utworze, to czelesta – wówczas nowość. Zidentyfikowanie tego kawałka zaraz na początku mojej przygody z klasyką sprawiło mi wyjątkową przyjemność i zachęciło do dalszego słuchania zawierającej go składanki Classical Music for People Who Hate Classical Music.

Chyba jakaś jedna trzecia przebojów muzyki klasycznej pochodzi z baletów Czajkowskiego, a z tej jednej trzeciej większość jest z Dziadka do orzechów. Przykładem innego hitu baletowego, który wszyscy znają, a mało kto wie, co to takiego, jest mniej delikatny Taniec rycerzy (aka Montecchi i Capuletti) z Romea i Julii (1935). Jego jednak wyjątkowo nie napisał Czajkowski, ale inny Rosjanin, Sergej Prokofiew.

♪ Antonín Dvořák – IX symfonia „Z Nowego Świata” – IV. Allegro con Fuoco (1893) Czas na tzw. mocne uderzenie. Zainspirowana pobytem czeskiego kompozytora w Stanach Zjednoczonych IX symfonia, podobnie jak większość rzeczy na tej liście, jest przykładem obfitującej w przeboje muzyki romantyzmu.

Poszukującym innych w miarę ostrych brzmień mogę polecić np. dramatyczny Dies Irae (Gniew Boży) z Requiem (1791) Mozarta. Tak jakoś wyszło, że kompozytor napisał to requiem dla siebie. RIP in peace.

♪ Fryderyk Chopin – Preludium XV „Deszczowe” z 24 preludiów (1839) Zdanie „lubię preludia Chopina” brzmi jakoś podejrzanie, coś jak „moim ulubionym poetą jest Mickiewicz”. Ale ja naprawdę lubię preludia Chopina, a 15-te jest najsłynniejsze i chyba najlepsze. Na bardziej ekspresyjny utwór fortepianowy trzeba było czekać aż do opracowania na ten instrument Eye of the Tiger zespołu Survivor.

Jeśli interesuje Was podobna ekspresja, ale w kombinacji „fortepian plus orkiestra”, (czyli koncert fortepianowy), to proponuję hit  z Wariacji na temat Paganiniego spóźnionego i niepoprawnego romantyka Sergieja Rachmaninowa: Wariację XVIII.stravinsky steinweiss

♪ Jan Sebastian Bach – Preludium z I suity wiolonczelowej. Jeśli barok kojarzy Wam się z przepychem, to w muzyce tej epoki za bardzo go nie znajdziecie (już prędzej w romantyzmie). Suity wiolonczelowe J.S. Bacha to skrajny przykład tego, że barokowa muzyka była, w porównaniu np. z barokową architekturą albo malarstwem, raczej ascetyczna. Twórczość tego okresu ma wielu oddanych fanów, którzy gardzą innymi gatunkami oraz ignorancją pozostałych melomanów, co czyni barok czymś w rodzaju jazzu muzyki klasycznej.

Jeśli chcecie posłuchać barokowej muzyki na więcej niż jeden instrument, a do tego z głosem, to polecam początek przesmutnego Stabat Mater Włocha Pergolesiego.

♪ Franciszek Schubert – XIV kwartet smyczkowy „Śmierć i dziewczyna”, II. Andante con moto (1826) Poprzez muzykę kameralną (dla od dwóch do około dziesięciu instrumentów) kompozytorzy często próbowali wyrazić swoje uczucia, głównie negatywne. Schubert chciał XIV kwartetem oddać swój lęk przed śmiercią. Lęk uzasadniony, bo była to jedna z ostatnich kompozycji Austriaka.

O ile Andante con moto z kwartetu Schuberta stanowi przykład mistrzowskiego budowania napięcia, to już Allegro molto z VIII kwartetu smyczkowego (1960) Dmitrija Szostakowicza to najzwyklejszy furiacki atak. Kwartet był zainspirowany wizytą w zbombardowanym Dreźnie, wojną ogólnie oraz takim sobie samopoczuciem kompozytora.

♪ Claude Debussy – Popołudnie fauna (1894) Poematy symfoniczne – utwory, które mają opowiadać historię, ale bez użycia słów – są chyba najbardziej, obok rosyjskich baletów, przebojowym gatunkiem muzyki klasycznej (sprawdźcie na przykład Obrazki z wystawy Musorgskiego albo Planety Holsta). Zainspirowane wierszem S. Mallarme’a o tym samym tytule Popołudnie fauna może robić za soundtrack do współczesnych sobie epok artystycznych – impresjonizmu i secesji.sibelius 5

Utwór Debussy’ego uważany bywa za, nieco źle obliczony czasowo, pierwszy przykład dwudziestowiecznej muzyki klasycznej. Określenie „dwudziestowieczna muzyka klasyczna” wzbudza jeszcze większy popłoch niż sama „muzyka klasyczna”, ale zazwyczaj nie ma się czego bać.  Przykład ciekawej, awangardowej, a jednocześnie przebojowej muzyki z XX wieku, a zarazem udanego poematu symfonicznego stanowi Pacific 231 (1923) Szwajcara Arthura Honeggera. Jest to muzyczny odpowiednik Lokomotywy Juliana Tuwima.

Jeśli spodobało Wam się coś na liście, macie własne propozycje albo inne refleksje, to zachęcam do komentowania.

Autorzy okładek (niezwiązanych z utworami z listy) to od góry: Christopher Whorf, Alex Steinweiss, George Maas

Wspaniałe źródło archiwalnych nagrań muzyki klasycznej!!!

28/07/2010

O czymś takim nawet nie śmiałem marzyć i ciągle mi się wydaje, że zaraz zniknie [edit 2012 – i zniknęło]. Chodzi o stronę Public Domain Archive, gdzie można pobrać nagrania muzyki poważnej, do których wygasły prawa autorskie (tzn. wygasły w Japonii, ale w Polsce chyba też i pewnie wszędzie poza USA, gdzie prawo ustanawia firma Disney). W porównaniu z Internet Archive o niebo lepsza jakość, większy wybór i łatwiejsza nawigacja.

Początkującym, oprócz 10 stronicowej zakładki My first classic (powinno być classical ale nieważne), polecam suity z Peer Gynta Griega, The Planets Holsta, (more…)

Bardzo późny romantyzm

12/10/2009

Gustav Klimt - Las brzozowyRomantyzm niby skończył się koło roku 1900, ale nie dla wszystkich. W kolejnym tekście z serii Klasyka laika w Kulturze Liberalnej możecie poczytać o dwóch świetnych dziełach romantycznych z lat 40-tych dwudziestego wieku.

Dodatek multimedialny: Pierwsza część pierwszego utworu oraz druga część drugiego.

muzyka poważna, the singles – ambient, rocznik 1886

05/08/2009

kot rybyPochodzące z roku 1886 Akwarium francuskiego kompozytora Camille’a Saint-Saëns (czyt. „sę-saąs”) brzmi jak współczesne dzieło muzyki elektronicznej, choć to kawałek jak najbardziej unplugged. Jak być może niektórzy się domyślają, utwór stanowi próbę muzycznego przedstawienia zbiornika z wodą i pływających w nim ryb (podejrzewam, że chodzi o akwarium typu zoo, a nie domowe). Głębinowe brzmienie kompozytor osiągnął przede wszystkim dzięki (more…)

Igor Strawiński w Internet Archive, czyli mnóstwo linków do niesamowitych nagrań

12/07/2009
Nie każdemu podobały się pomysły Strawińskiego

Nie każdemu podobały się pomysły Strawińskiego

Internet Archive, zwane także archive.org, to dobre źródło darmowych mp3 z nagraniami, do których wygasły prawa autorskie. Ich jakość bywa różna, ale mnie się to akurat podoba (czasami irytuje tylko kompresja do mp3). Zadziwiająco dużo znajdziemy starych nagrań dzieł Igora Strawińskiego (1882 – 1971), w dodatku prawie we wszystkich dyryguje sam kompozytor. Można posłuchać lub pobrać, najlepiej w formacie „mp3 VBR”.

Warto zacząć od pierwszego nagrania (1929) baletu, który przyniósł sympatycznemu (patrz zdjęcie) Rosjaninowi sławę, czyli Święta wiosny. Ponoć słabe wykonanie, ale jaki dokument! Jest też nagranie z roku 1940. Następnie można (more…)

ośmiu dwudziestowiecznych kompozytorów dla normalnych ludzi

22/06/2009

dreamDwudziestowieczna muzyka poważna jest fajna, bo jest dwudziestowieczna. To znaczy, jest nam bliska kulturowo – nie komponowali jej goście w srebrnych perukach, tylko ludzie, którzy znali takie nowoczesne pojęcia, jak radio, samochód, samolot albo czołg. W każdym razie, jest to muzyka, w której łatwo się odnaleźć, a nie jakieś pitu-pitu napisane dla któregoś tam króla.

Niestety, co niektórzy kompozytorzy zeszłego wieku uznali, że muzyka powinna być oderwana od takich przyziemnych spraw jak melodia i ogólna „nadawalność do słuchania”. Eksperymentatorom nie udało się wprawdzie zrobić zbyt wiele dobrych dzieł, ale zepsucie reputacji dwudziestowiecznej muzyki poważnej poszło im całkiem nieźle. W powszechnym mniemaniu, muzyka klasyczna dwudziestego wieku (oraz współczesna) to więc „hałas”, „kakofonia” (por. dodekafonia),  „syf”.

Tytułowa lista ma na celu z dnia na dzień zmienić to przekonanie. Tych ośmiu panów zdecydowanie nadaje się słuchania. (more…)

arcydzieła • dwie krótkie symfonie

17/05/2009

Ernst Heackel, rurkopławy (z Wikimedia Commons)Jedna z teorii na temat: „dlaczego ludzie nie słuchają muzyki klasycznej?” mówi, że to wina epoki: obecnie żyjemy za szybko i nie mamy czasu, żeby w spokoju posłuchać takiej V symfonii Mahlera (70 minut). Ja się z tą teorią raczej nie zgadzam, bo nie uważam, żeby muzyka poważna straciła na popularności akurat w ciągu ostatnich kilku lat. Co więcej, jeden z produktów tych zabieganych czasów, a mianowicie YouTube, zdecydowanie przyczynia się do popularyzacji klasyki. Prawdą jest jednak, że niektóre dzieła poważne bywają przydługie. (more…)

najsmutniejsza muzyka poważna XX wieku – top 5

12/05/2009

Kadr z filmu "Podróż na księżyc" (1902)

Do napisania postu zachęciły mnie wyszukiwania, dzięki którym Czytelnicy trafiają na ten blog („muzyka klasyczna top”, „smutna klasyka poważna”, „muzyka klasyczna od czego zacząć”). Oznaczają one, że istnieje zapotrzebowanie na a) wpisy typu „muzyka poważna dla początkujących – lista” oraz b) wpisy o smutnej muzyce klasycznej. Jest to więc lista typu „ponura klasyka dla początkujących”. (more…)

arcydzieła • wiolonczelowy Szostakowicza

06/04/2009
rostropowicz

Mścisław Rostropowicz (w środku) z orkiestrą

Pierwszy koncert wiolonczelowy z 1959 roku należy do najbardziej lubianych dzieł Dymitra Szostakowicza. Żeby zrozumieć dlaczego, wystarczyła mi mniej więcej jedna minuta oglądania występu zamieszczonego na YouTube. Solistą był wybitny Mścisław Rostropowicz, kolega Szostakowicza, dla którego kompozytor napisał utwór. Grę radzieckiego wiolonczelisty jeden z użytkowników YT skomentował: „Geniusz! Bestia! Wygląda jak żuk!” Komentarz bardzo mi się spodobał i doprowadził mnie do następującej wizji:

Orkiestra owadów, z żukiem solistą, gra gdzieś w poszyciu lasu koncert dla Szyszkowego Króla (more…)

Arcydzieła • Mozart nie dla your baby

12/03/2009

aguste-rodin-mysliciel-legoW. A. Mozart przeciętnemu wielbicielowi ponurej i pokręconej muzyki (a któż nim nie jest?) nie musi kojarzyć się za dobrze. Zniechęcają go składanki typu „Mozart for My Baby”, „The Mozart Effect for Dummies”, „The Joy of Mozart”. To nie wina kompozytora, że takie rzeczy z nim robią – w końcu, tyle lat po śmierci, ma dość ograniczoną kontrolę nad własną twórczością. Faktem jednak jest, że muzykę Mozarta częściej można określić mianem „przebojowego pimpirimpim” niż „grzebania w zakamarkach duszy”. Nie jest to tak naprawdę wada, zresztą nie słyszałem jak dotąd dzieła Mozarta, które by mi się nie podobało. Mimo to, miło wiedzieć, że nie wszystko, co napisał Austriak, nadaje się na płytę „Muzyka dla bobasa”, „Kołysanki szkraba” albo  „Nutki oseska”. Jednym z takich dzieł jest oczywiście Requiem, ale dziś chciałem napisać o stosunkowo mało znanym utworze, na który natknąłem się przypadkiem – był bonusem do jednej płyty z symfoniami Mozarta (do której pasował jak sweter do psa). Chodzi o spokojną, kontemplacyjną (patrz zdjęcie) i ogólnie raczej niewesołą kompozycję Adagio i fuga, KV 456, na orkiestrę smyczkową lub kwartet smyczkowy. (more…)