Posts Tagged ‘muzyka barokowa’

Czar czterech strunek

24/08/2013

Böttcher lekcja muzyki 1860I suita wiolonczelowa J. S. Bacha jest interesująca z kilku powodów. Po pierwsze, utworów na samą wiolonczelę nie ma znowu aż tak dużo. Po drugie, Bach był pionierem, bo wiolonczela w jego epoce (tzn. baroku) była nowością. Po trzecie, początek I suity to jeden z najbardziej rozpoznawalnych kawałków Bacha. Po czwarte, cała seria sześciu suit na wiolonczelę Bacha, chociaż powstała najprawdopodobniej ok. roku 1720, spopularyzowana została dopiero w latach trzydziestych XX wieku przez katalońskiego wiolonczelistę Pau ew. Pablo Casalsa, w czym przypominają inny barokowy utwór – rozsławione dopiero po II wojnie światowej Cztery pory roku Vivaldiego.

Suity wiolonczelowe są też oczywiście ciekawe muzycznie – wiolonczela to nie fortepian i nie można na niej zagrać jednocześnie głównej linii melodycznej jak i akompaniamentu. Wspomniane w punkcie „po trzecie” hitowe Preludium z I suity dobrze ilustruje rozwiązanie tego problemu. Wiolonczela po prostu na zmianę gra melodię i akompaniament – coś co robi też przeciętny człowiek, kiedy mruczy piosenki. Całość, szczególnie w Preludium, daje złudzenie hipnotycznej wręcz spójności, choć efekt ten okupiony jest niezłym kombinowaniem ze strony i Bacha, i grającego.

Choć cała seria sześciu suit uważana jest za arcydzieło, to w praktyce słuchanie ich pod rząd może być nużące. Zainteresowanym resztą suit polecam słuchanie ich pojedynczo.

Cała I suita, gra Pau/Pablo Casals, lata 50-ta, jakaś katedra.

Andres Segovia gra własną transkrypcję Preludium na gitarę klasyczną. (patrz: komentarz Blahuuu)

Obrazek: Christian Eduard Böttcher – Lekcja muzyki (z Wiki)

Kiedy mnie złożą w ziemi

26/10/2010

Na internetowych listach typu „Jaki utwór powinni zagrać na twoim pogrzebie?”, obok Stairway to Heaven, Knocking on Heaven’s Door albo The Final Countdown, pojawia się czasem jedna aria operowa: When I Am Laid to Earth. Fragment ten, zwany również Dido’s Lament, pochodzi z barokowej opery Dido & AEneas angielskiego kompozytora Henry’ego Purcella. I trzeba przyznać, na pogrzebowe listy nadaje się jak żaden inny. (more…)

Wspaniałe źródło archiwalnych nagrań muzyki klasycznej!!!

28/07/2010

O czymś takim nawet nie śmiałem marzyć i ciągle mi się wydaje, że zaraz zniknie [edit 2012 – i zniknęło]. Chodzi o stronę Public Domain Archive, gdzie można pobrać nagrania muzyki poważnej, do których wygasły prawa autorskie (tzn. wygasły w Japonii, ale w Polsce chyba też i pewnie wszędzie poza USA, gdzie prawo ustanawia firma Disney). W porównaniu z Internet Archive o niebo lepsza jakość, większy wybór i łatwiejsza nawigacja.

Początkującym, oprócz 10 stronicowej zakładki My first classic (powinno być classical ale nieważne), polecam suity z Peer Gynta Griega, The Planets Holsta, (more…)

Płacz, żale, troski, niepewność…

08/04/2010

… strach i nędza”. To nie jest odpowiedź na pytanie „Jak widzisz przyszłość swojego kraju?”, a początek kantaty Jana Sebastiana Bacha Weinen, Klagen, Sorgen, Zagen. Opowiada ona o tym, że życie Chrześcijan jest wyjątkowo trudne i składa się głównie z wymienionych na początku elementów. Nie jest to do końca prawda, bo przecież wyznawcy innych religii, a nawet ateiści, mają tak samo przewalone. (more…)

muzyka poważna, the singles – marsz żałobny Purcella

19/07/2009

alex-clockwork orangeMarsz żałobny z Music for the Funeral of Queen Mary to jeden z kilku, obok np. początku Also Sprach Zarathustra Richarda Straussa, fragmentów muzyki spopularyzowanych przez filmy Stanleya Kubricka. Barokowy kompozytor Henry Purcell napisał ten utwór jako hołd dla zmarłej królowej Anglii Marii II Stuart i mógłby się wkurzyć, gdyby zobaczył, (more…)

Arcydzieła • Mozart nie dla your baby

12/03/2009

aguste-rodin-mysliciel-legoW. A. Mozart przeciętnemu wielbicielowi ponurej i pokręconej muzyki (a któż nim nie jest?) nie musi kojarzyć się za dobrze. Zniechęcają go składanki typu „Mozart for My Baby”, „The Mozart Effect for Dummies”, „The Joy of Mozart”. To nie wina kompozytora, że takie rzeczy z nim robią – w końcu, tyle lat po śmierci, ma dość ograniczoną kontrolę nad własną twórczością. Faktem jednak jest, że muzykę Mozarta częściej można określić mianem „przebojowego pimpirimpim” niż „grzebania w zakamarkach duszy”. Nie jest to tak naprawdę wada, zresztą nie słyszałem jak dotąd dzieła Mozarta, które by mi się nie podobało. Mimo to, miło wiedzieć, że nie wszystko, co napisał Austriak, nadaje się na płytę „Muzyka dla bobasa”, „Kołysanki szkraba” albo  „Nutki oseska”. Jednym z takich dzieł jest oczywiście Requiem, ale dziś chciałem napisać o stosunkowo mało znanym utworze, na który natknąłem się przypadkiem – był bonusem do jednej płyty z symfoniami Mozarta (do której pasował jak sweter do psa). Chodzi o spokojną, kontemplacyjną (patrz zdjęcie) i ogólnie raczej niewesołą kompozycję Adagio i fuga, KV 456, na orkiestrę smyczkową lub kwartet smyczkowy. (more…)

Single muzyki klasycznej – Bacha hit największy

17/12/2008

Patrząc na wszechobecne plakaty ogłaszające „Krakowskie Organowe Dni Bachowskie” i inne podobne festiwale, można zacząć się zastanawiać, o co właściwie chodzi z tym Bachem. Szczerze mówiąc, (more…)