Archive for Wrzesień 2015

dobry kawałek tego kolesia od dzwonka do komórek

23/09/2015

alhamba doreRecuerdos de la Alhambra (Wspomnienia Alhambry, 1896) Francisco Tárregi jest jednym z większych hitów na gitarę klasyczną, ale jakoś dopiero ostatnio go usłyszałem. Ten przepiękny utwór brzmi trochę jak zagrany na bałałajce, przez użytą w nim technikę tremolo. W tym sposobie gry na gitarze przebiera się szybko po strunach, jednocześnie grając drugą melodię kciukiem. Wygląda łatwo – na pewno szybko bym się nauczył, gdyby nauka gry na jakimś instrumencie nie była poniżej godności poważnego blogera muzycznego.

Hiszpański kompozytor Francisco Tárrega w ostatnich latach przeżywa mały renesans za sprawą popularnej melodii dzwonka do telefonów Nokia, wziętej z jego Gran Vals. O tym ostatnim utworze możecie przeczytać na świetnym blogu Spacerkiem po klawiszach.

Na obrazku Alhambra (Gustave Doré, 1874, stąd)

Reklamy

Top 6: Afryka dla początkujących, vol. 2

16/09/2015

Ouled-man-and-woman_by_Lehnert

Korzystając z otwartości naszego narodu na inne kultury, chciałbym zaproponować kolejne 6 kawałków z Afryki (pierwsze sześć znajdziecie tutaj).

Menelik Wossenachew – Chereka (Etiopia, 1973) Kto raz zacznie słuchać etiopskiego soulu, ten nigdy nie przestanie. Zmiana rytmu w Chereka zmieni Wasze życie.

Djeli Moussa Diawara – Yekeke (Gwinea, 1982) Przepiękny, zagrany na korze i balafonie kawałek, na bazie którego kilka lat później Mory Kante (brat Djeli Moussa Diawary) stworzył dyskotekowy hit Yeke yeke.

Lalibela

CC Rod Wattington

Reine Pelagia – Biande (Wybrzeże Kości Słoniowej, 1985) Skoro już mowa o dyskotekowych hitach z Afryki, to ten jest moim ulubionym. Brzmieniem przypomina europejskie przeboje z lat 80-tych, ale melodią już mniej, a rytmem w ogóle.

Ouza et Ouzettes – Dollar (Senegal, 1972) Na liście afrykańskich piosenek zawsze musi znaleźć coś z Mali albo Senegalu (dz. ust. nr 175 poz. 314 z późn. zm.). Starałem się wybrać coś przejmującego.

Khaled – Chebba (Algieria, 1993) Aicha Khaleda to chyba najbardziej znany w Polsce arabski kawałek, ale osobiście wolę utwór Chebba. Kiedyś usłyszałem go w restauracji syryjskiej (tzn. nie w Syrii tylko na św. Wawrzyńca) i omal się nie posikałem ze szczęścia, że w końcu rozpoznałem tam jakąś piosenkę.

Frank & His Sisters – Mwanangu lala (Kenia, 1944) Piękna kołysanka w Suahili (mwanangumoje dziecko, lalaweźże śpij). Frank gra na gitarze, a Maria i Thecia robią fantastyczne harmonie wokalne.

Obrazki: Berberowie, być może w Algierii –  fot. Rudolf Lehnert, 1904 stąd; wykuty w skale kościół św. Jerzego w Lalibeli (Etiopia) – fot. Rod Waddington, Creative Commons, stąd.

Bracia na zjeżdżalni

03/09/2015

gołąb na brzoskwiniMoją ulubioną piosenką funkową i jedną z ulubionych piosenek w ogóle jest Brothers on the Slide (1974) zespołu Cymande. Zmieniła ona moje dotychczasowe skojarzenia z utworami funkowymi bo, po pierwsze, nie była rozciągnięta i monotonna, a po drugie, nie była autotematyczna (jak np. One Nation Under a Groove Funkadelic: „Do you promise the funk, the whole funk and nothing but the funk?”).

Utwór zaczyna się od niesamowicie przebojowej partii gitary, kojarzącej się z Red Hot Chili Peppers za czasów Johna Frusciante. Potem pojawia się tekst przestrzegający przed karierą przestępczą. Wyrażenie „on the slide” prawdopodobnie oznacza  udział w jakichś przekrętach. Aby zrozumieć tekst, trzeba jeszcze wiedzieć, że „brother” to czarnoskóry mężczyzna,  „inside” znaczy „w pudle”, a „the man” to szef, rząd albo bogacze. Brothers, którzy są on the slide, wkrótce znajdą się inside, ale tłumaczą się, że the man przecież też kręci wałki.

Zespół Cymande powstał, co w funku rzadko się zdarza, w Wielkiej Brytanii, a jego członkowie pochodzili w większości z Karaibów. Nazwę grupy czyta się chyba „samandi” i oznacza ona, w którymś z karaibskich języków, gołębia – bo zespół promował pokój na świecie. W kwestii pokoju, jak wszyscy widzimy, gówno zdziałali, ale udało im się przynajmniej stworzyć trochę niesamowitej, funkowo-karaibsko-afrykańsko-mistycznej muzyki.

Jeśli chcecie poznać więcej Cymande, to polecam np. ich największy hit The Message, mój faworyt Our Love albo dłuższy Dove.

Obrazek: cesarz Song Huizon, Gołąb na brzoskwini (Chiny, 1107)