Posts Tagged ‘symfonia’

Klasyczna Telewizja Muzyczna 1

18/01/2017

poster_turandotKlasyczna Telewizja Muzyczna to nowa seria wpisów, w której bawię się w VJ-a. Robię prawie godzinną playlistę przebojów muzyki klasycznej na YouTube, a tutaj dopisuję pouczający i zabawny komentarz. Żeby było bardziej jak telewizja, będą to przed wszystkim filmy z występów (w tym wpisie raczej starych, potem zobaczę), a nie klipy z samym audio.

Oto link do playlisty Klasyczna Telewizja Muzyczna 1. Życzę miłego oglądania. A w programie:

• Zaczynamy od tzw. mocnego uderzenia – Dies Irae (Gniew Boży) z Requiem Verdiego. To requiem nie znajduje praktycznego zastosowania na mszach żałobnych ze względu na niebezpieczeństwo obudzenia zmarłego.

• Po tym całym gniewie, na uspokojenie, III część Kwintetu klarnetowego Brahmsa. Chociaż niektórych może wyprowadzić z równowagi fakt, że w kwintecie klarnetowym jest pięć razy mniej klarnetów, niż sugeruje nazwa.

• Osiem wiolonczel i sopran, czyli Bachianas Brasilieras nr 5 brazylijskiego kompozytora Heitora Villa-Lobosa. „Bachianas” – bo luźno zainspirowane Bachem. „Brasileiras” nie wiem, dlaczego.

sverchkov_troykazimoy8059• Prokofiew – Trojka ze suity z filmu Porucznik Kiże. Trojka to taki trójkonny zaprzęg. Zresztą już z samej muzyki można się domyślić, że chodzi o coś kuligowatego.

Preludium z I suity wiolonczelowej J.S. Bacha, ale w wersji dość hiszpańskiej bo zaaranżowane na gitarę przez wirtuoza (trochę mnie kusi, żeby napisać „tuza”) tego instrumentu Andresa Segovię.

• Aria Nessun dorma Pucciniego. Wielki przebój opery Turnadot i mundialu Italia ’90. W osobnym wpisie więcej na ten temat.

Nimrod z Enigma Variations Anglika Edwarda Elgara. Ten wzruszający utwór, chociaż nie jest z założenia żałobny, to w ojczyźnie kompozytora bywa używany przy smutnych okazjach:  pogrzebach, hołdach poległym żołnierzom oraz rozmyślaniu nad utraconym imperium.

svanhamnen_i_bland_tomtar_och_troll_1908• Na prawie finał ostatnia część V symfonii Fina Jeana Sibeliusa. Tę porywającą melodię, która pojawia się po około minucie, zainspirował widok szesnastu łabędzi wzbijających się do lotu. W siedzibie Placówki Krakowie widuje się często nawet po dwadzieścia wzbijających się do lotu gołębi, która to inspiracja zaowocowała klejnotem Nie przenoście nam stolicy do Krakowa.

• Na deser, ew. dobranoc, ograny ale i tak świetny hit fortepianowy – pierwszy Gymnopédie (czyt. żimnope’di) francuskiego awangardzisty Erika Satiego. Grecki termin „gymnopedia” oznaczał w Sparcie święto „tańca nagich młodzieńców” – duch imprezowy miał się w starożytnym świecie dobrze.

Obrazki: plakat reklamujący premierę opery Turandot w 1926 r. (stąd), Nikołaj Jegorowicz Swierczkow – Trojka zimą (stąd), John Bauer – ilustracja do Wśród gnomów i trolli (1908, stąd)

Reklamy

Szostakowicz piątkowicz

21/11/2012

Piąta symfonia Dymitra Szostakowicza to dla mnie najfajniejsza symfonia ever. Ma wszystko, co lubię – piękne melodie, napięcie i mroczną atmosferę.

Zaczyna się z akcentem na „napięcie” – pierwsza część jest go pełna i ma dwa niesamowite momenty, w których sekcja smyczkowa robi coś, co moja żona trafnie nazwała „przesileniem” (w poniższym nagraniu ok. 2:40 i 7:10)

Drugi fragment to taki dziwny, niepokojący walc. Jest to najkrótsza i najbardziej przebojowa część V symfonii.

Trzecia część to ponure, ponure adagio. W ZSRR, co tu dużo gadać, nie było za fajnie, szczególnie w 1937 roku.

Ostatni fragment V symfonii Szostiego daje się wyżyć stojącym z tyłu orkiestry perkusistom. Rzadko mówię „klasyki powinno się posłuchać na żywo” ale w końcówce tego utworu obserwowanie pracy tych niezauważanych bohaterów drugiego planu robi wyjątkowe wrażenie.

Piąta symfonia stała się przebojem w zasadzie od dnia premiery. Szostakowicz potrzebował takiego sukcesu, bo dopiero co został zjechany za zbyt „formalistyczną” (czytaj: awangardową) operę Lady Makbet mceńskiego powiatu w artykule autorstwa najprawdopodobniej samego Stalina. Pierwszym ważnym utworem kompozytora po tej krytyce była właśnie stosunkowo przystępna, choć jednocześnie smutna i interpretowana jako krytyka reżimu, V symfonia.

Niezależnie od aspektu politycznego, którego analizy urastają czasem do absurdalnych rozmiarów, Piątka Dymitra Szostakowicza to ponadczasowe arcydzieło na miarę Braci Karamazow Dostojewskiego albo Jeżyka we mgle (by trzymać się tylko Rosji).

Stokowski.org: pierwsze zachodnie nagranie, 1939 – dyryguje Leopold Stokowski (mp3)

YouTube: Kolega Szostakowicza Jewgienij Mrawiński dyryguje Orkiestrą Filharmonii Leningradzkiej, 1983.

Obraz: Kazimierz Malewicz – Złe przeczucia, wzięty z Wiki

Szlagier czesko-amerykański

22/12/2011

Nie wiem, która symfonia jest najlepsza, natomiast wiem, która jest najbardziej przebojowa – 9-ta symfonia „Z Nowego Świata” Czecha Antonína Dvořáka. Powstała w 1893 roku, kiedy kompozytor przebywał w Stanach Zjednoczonych i według ekspertów, słychać w niej wpływ muzyki indiańskiej i murzyńskiej. Jak tych wpływów nie słyszę, za to momentami zalatuje mi westernem.

Każda z czterech części „Z Nowego Świata” to murowany hit. W pierwszej części najpierw powoli przypływamy do Nowego Jorku, a zaraz potem galopujemy po prerii. Druga nazywa się Largo, co oznacza mniej więcej to samo, co „adagio”. Znajdziecie w niej jedną z bardziej znanych melodii muzyki klasycznej, katowaną niegdyś w dżinglu RMF Classic (być może dalej katowaną, ale nie wiem, musiałbym słuchać RMF Classic). W 3-ciej części Dvorak chyba nawiązuje do innej dziewiątej symfonii – niejakiego Beethovena. A ostatni fragment to tzw. power-pop – słusznie wymieniłem go w niesławnym (ze względu na hipokryzję autora) wpisie Muzyka klasyczna do sprzątania.

„Z Nowego Świata” to idealne wprowadzenie do gatunku symfonii. Jeśli jeszcze nie znacie, to skorzystajcie z poniższych linków:

1. YouTube – Gustavo Dudamel dyryguje czwartą częścią na urodzinach Benedykta XVI

2. Archiwalne nagranie na blogu Shellackophile (świetne – to przez nie przypomniałem sobie o tej symfonii, okładka obok)

3. Cała „Z Nowego Świata”, dyryguje Herbert Von

Zainteresowanym innymi dziełami Dvoraka polecam 12-ty kwartet smyczkowy (tzw. „Amerykański”) z tego samego okresu. Ewentualnie jeszcze VII symfonię – mniej przebojową ale też uważaną za wybitną.

Na zdjęciu Statua Wolności – the making of.

Wspaniałe stare nagrania III – radzieckie arcydzieła

01/01/2011

Oto moja subiektywna lista najlepszych polskich płyt 2010 roku. Żartowałem. To kolejny wpis z linkami do nagrań, do których wygasły już prawa autorskie.  Dzisiaj cztery kawałki z ZSRR, w tym trzy arcydzieła. (more…)

Czterdziecha Mozarta

21/12/2010

A teraz coś, czego musicie posłuchać, choćby Wasz kontakt z muzyką klasyczną ograniczał się dotąd do przejeżdżania tramwajem koło filharmonii – 40-ta symfonia Mozarta. Zaczyna się ona od jednej z najbardziej ogranych melodii świata. Ale inaczej ta melodia brzmi jako dzwonek telefonu, a inaczej (more…)

H. M. Górecki

13/11/2010

Zmarł Henryk Mikołaj Górecki, autor Symfonii pieśni żałosnych – najbardziej popularnego utworu klasycznego od czasu baletów Chaczaturiana, a może nawet od poematów symfonicznych Gershwina. Zainteresowanych twórczością kompozytora kieruję do artykułu na NPR, gdzie można też posłuchać muzyki. Od siebie dodam tylko tyle, że III symfonia (czyli właśnie pieśni żałosnych) zasłużenie stała się przebojem. Jeśli jeszcze nie znacie, to koniecznie posłuchajcie, bo to niesamowita rzecz – robi wrażenie nawet na ludziach nie słuchających na co dzień klasyki (wiem z własnego doświadczenia sprzed paru lat). Niczego innego, co przypominałoby III symfonię, u Góreckiego raczej nie znajdziemy, ale szukającym podobnych emocji polecam jeszcze Trzy fragmenty w starym stylu i Totus Tuus.

Wspaniałe stare nagrania I

03/11/2010

Ostatnio trafiłem na mnóstwo miejsc z archiwalnymi (i nieobjętymi już prawami autorskimi) nagraniami. Zamiast pisać wypracowania o poszczególnych utworach, będę po prostu dawał linki do nagrań, z krótkim komentarzem. Pewnie będzie to teraz stała kategoria wpisów na Placówce, stąd jedynka przy tytule. Rzymska, bo te nagrania takie stare. (more…)

20 minut pierwszorzędnego adagio

02/09/2010

Z cyklu „Najpiękniejsze melodie muzyki klasycznej”. Co jakiś czas (tzn. dotychczas trzy razy) ktoś wspomina na blogu o Antonie Brucknerze. No i w końcu absolutnie przekonałem się do najbardziej znanego fragmentu jego twórczości: Adagio z VII symfonii (1883).  (more…)

Archiwalne nagrania: Brahms

30/06/2010

Johannes Brahms zaliczany był do tzw. „trzech B”, czyli grupy trzech największych niemieckich kompozytorów, obok Bacha i Beethovena. Wrzucili go tam pewnie dlatego, że „trzy B” brzmi lepiej niż „dwa B”. Ale chociaż Brahms nie był tak genialny jak pozostali dwaj panowie B., to jednak był, nie bójmy się tego słowa, niezły. Romantyk, ale nie do końca – w porównaniu z takim Czajkowskim mniej ekspresyjny, a bardziej uporządkowany. Na Internet Archive znajdziemy dużo starych nagrań Brahmsa. (more…)

Sibelius dla żółtodziobów

03/03/2010

Zapraszam do przeczytania mojego tekstu o Sibeliusie w tygodniku internetowym Kultura Liberalna. Tradycyjnie dorzucam dźwięk. Najwięcej linków (do archiwalnych nagrań) znajdziecie we wpisie o Sibeliusie i Griegu. Od napisania tamtego tekstu pojawiło się na Archive.org kilka ciekawych rzeczy. Najważniejsza z nich to II Symfonia (dyryguje Siergiej Kusewicki, 1935). Posłuchajcie wspaniałej pierwszej części:

Dla ciekawskich jest jeszcze I symfonia z ciekawym bonusem, VII symfonia oraz fragment suity Peleas i Melisanda.