Archive for the ‘Pop’ Category

zbuduj w duszy domek dla ptaków, a właściwie dla lampki nocnej

14/05/2017

Jak być może wiecie, jestem prezesem Stowarzyszenia Przeciwko Rockowi Alternatywemu Lub Indie (SPRALI). Ale czasami trafiam na piosenkę, która prawie że usprawiedliwia istnienie tego gatunku muzycznego. Ostatnio, z 27-letnim poślizgiem, poznałem utwór Birdhouse In Your Soul amerykańskiego duetu They Might Be Giants i słucham go na okrągło.

Nieprzewidywalne, a jednocześnie chwytliwe melodie tej piosenki faktycznie zasługują na dumne miano rocka alternatywnego. A towarzyszące im słowa też są nieco ciekawsze niż licealna psychoanaliza, którą zazwyczaj częstują nas artyści indie.

Birdhouse in Your Soul zachęca adresata do zbudowania „budki dla ptaków w duszy”. To akurat nie jest jakaś bardzo dziwna metafora dla zaprawionych w poezji Czytelników tego bloga. Ale podmiotem lirycznym okazuje się być lampka nocna, co chyba dość rzadko zdarza się w muzyce pop. Owszem, narratorami piosenek bywały np. morświn (The Beatles), sowa (Hey), szczur w klatce (Smashing Pumpkins) albo perła na dnie (Edyta Górniak), ale stosunkowo rzadko mamy okazję wysłuchać potrzeb i pragnień drobnych AGD.

Żałuję, że nie poznałem Birdhouse in Your Soul kilkanaście lat wcześniej, bo wtedy jeszcze bardziej doceniłbym teledysk ze starymi żarówkami i demonstracją „Stop rock video” oraz odniesienie do greckiego mitu o Jazonie i Argonautach w tekście. No, ale lepiej późno niż wcale, jak mówią pasażerowie komunikacji zbiorowej.

Dwuosobowe przedsięwzięcie They Might Be Giants (akordeon i gitara, plus dodatkowi muzycy) to wspaniałe połączenie przebojowości z nerdowatością, czyli elementów, których najbardziej chyba szukam w tzw. muzyce niezależnej. Oczywiście nie zmienia to mojego przekonania, że oprócz np. Talking Heads, The Smiths, Pavement, The Fall, Pixies, PJ Harvey oraz  …………………… (tu wpisz swojego ulubionego wykonawcę), rock alternatywny rzadko kiedy przedstawia aż taką wartość artystyczną, o jaką bywa posądzany.

Jako bonus dorzucam zadziwiające wykonanie Birdhouse in Your Soul na żywo oraz piosenkę Ana Ng, która dobrze oddaje wspomnianą nerdowatość zespołu, np. przez nawiązanie do nowojorskiej Wystawy Światowej w 1964 roku, którą jako dziecko odwiedził wokalista. Birdhouse in Your Soul zresztą też zawiera takie odniesienie, tylko bardziej zaowalowane – wspomniany w utworze zegarek Longines Symphonette debiutował właśnie na owej wystawie.

Obrazek z Wystawy Światowej 1964/65 – Ron White, Wikimedia Commons. Plakaty reklamowe bliżej nieokreślonego pochodzenia.

top 6: piosenki zainspirowane książkami, tom pierwszy

19/02/2017

mistrz_i_malgorzata_3Wbrew pozorom, twórcy muzyki popularnej czytają czasem książki. Poniżej sześć przykładów piosenek zainspirowanych książkami – jeden znany i pięć mniej znanych.

The Rolling Stones – Sympathy for the Devil (1968) To ten znany przykład, bo prawie wszyscy wiedzą, że to o Mistrzu i Małgorzacie Bułhakowa, a konkretnie o tych fragmentach z Jezusem i Piłatem. Pamiętam uczucie, kiedy czytałem książkę i nagle olśniło mnie, że to przecież o tym jest ta piosenka Stonesów, którą znam z wersji Jane’s Addiction. To było jeszcze zanim internet dał wszystkim nieograniczony dostęp do wiedzy, który tak uskrzydlił ludzkość.

Sufjan Stevens – Come On! Feel the Illinoise! (2005) Nie mam potwierdzenia, ale tekst piosenki wskazuje, że kiedy Sufjan Stevens robił research do swojego koncept-albumu o stanie Illinois, przeczytał książkę Diabeł w Białym Mieście Erika Larsona. Książka opowiada o Wystawie Światowej w Chicago w roku 1893 i jest przykładem na to, że dobra literatura to także literatura faktu, a nie tylko powieści opowiadające o sfrustrowanych intelektualistach próbujących napisać powieść.original_ferris_wheel_under_construction_in_lincoln_park_chicago

Nada Surf – Popular (1996) Tę piosenkę o szkolnym prestiżu zainspirowała jeszcze bardziej niestandardowa literatura, bo poradnik. Zwrotki pochodzą z „poradnika wdzięku i popularności dla nastolatków” – Penny’s Guide to Teen-age Charm and Popularity  z roku 1964. Marzę, by nagrać utwór, w którym wściekle melorecytowałbym fragmenty kultowej polskiej pozycji Nastolatki gotują, np. „Są i takie sytuacje, że mamy kilka produktów, ale w małej ilości i trudno z nich przygotować śniadanie czy kolację dla kilku osób, natomiast jeśli przygotujemy pastę, rozwiążemy ten problem. Nie wynika z tego, że możemy wszystkie produkty razem mieszać, ale że znając smak różnych produktów spożywczych, możemy z nich tworzyć bardzo dobre kompozycje smakowe i odżywcze.”nastolatki-gotuja

Eva Pilarova – Oliver Twist (1962) Czechosłowacki bigbit łączący popularny taniec z nazwiskiem bohatera powieści Dickensa. „Raději jsem neměla ten román”, co znaczy „zamiast tego miałam tę powieść”, a nie, jak mogłoby się wydawać „rzadziej jestem niemiła dla tego Romana”.

Mastodon – Seabeast (2004) Reprezentanci tzw. mocnego uderzenia zainspirowali się klasyką amerykańskiej beletrystyki – Moby-Dickiem Hermana Melville. Moim zdaniem spoko książka, chociaż podobno w Stanach, jako lektura obowiązkowa, nie jest zbyt lubiana. Który polski zespół metalowy jako pierwszy podejmie wyzwanie nagrania koncept-albumu zainspirowanego np. nowelami pozytywistycznymi?

moby_dick_p510_illustrationT’Pau – China In Your Hand (1987) Porcelana w dłoni to numer jeden na liście „Piosenki, których nie podejrzewałeś o bycie zainspirowanymi Frankensteinem Mary Shelley.” Wkrótce pewnie dowiem się, że  Total Eclipse of the Heart jest o Kandydzie, a Love Is a Battlefield o Krzyżakach.

A czy Wy macie propozycje na ewentualny tom drugi? Jakiś gotyk o Goethem? Grunge o Grażynie?

Obrazki: Mistrz i Małgorzata (projekt: Emilia Freudenreich) z Encyklopedii Fantastyki; pierwszy w historii diabelski młyn w trakcie konstrukcji przed wystawą w Chicago z Wikimedia Commons; porady: Sabina Witkowska – Nastolatki gotują, 1987; kaszalot z Wikimedia Commons.

top 6: pop lat sześćdziesiątych, który stał się popem lat osiemdziesiątych

23/01/2017

little-eva Nadszedł czas na kolejną listę hitów lat osiemdziesiątych, które okazują się być odgrzewanymi przebojami lat sześćdziesiątych. To kontynuacja listy Soul lat 60-tych, popem lat 80-tych, ale zmieniłem nazwę, bo tym razem tylko jeden kawałek jest soulowy. Na końcu wpisu mała ankieta.

Little Eva – Loco-Motion (1962) Wspaniała, pierwsza wersja piosenki napisanej przez Carole King (muzyka) i Gerry Goffin (słowa) u których Little Eva pracowała  wcześniej jako opiekunka do dziecka. W roku 1987 Loco-Motion rozpoczęło muzyczną karierę sympatycznej gwiazdy australijskiej telenoweli Sąsiedzi, Kylie Minogue. Brzemienia tej kariery ludzkość nie zdołała odrzucić do dziś.the-mindbenders-a-groovy-kind-of-love-fontana-5

Brian Hyland – Sealed With a Kiss (1962) Jak mówi przysłowie – jeśli powiedziałeś Kylie Minogue, musisz powiedzieć Jason Donovan. Jej kolega z serialu też postanowił nagrać jakiś hit z lat sześćdziesiątych, więc zaśpiewał zachowawczą wersję Przypieczętowanego buzi.

James Ray – I’ve Got My Mind Set On You (1963) Chyba nikt, kto słyszał przebój George’a Harrisona z 1987, nie podejrzewał, że był on wcześniej świetną piosenką soulową, albo w ogóle świetną piosenką. Oczywiście słuszna jest argumentacja, że gdyby nie Harrison, nie wiedzielibyśmy o tym utworze. Ale to trochę jak z tym biednym gorylem Harambe, o którym nie słyszeliśmy, dopóki go nie zastrzelili.simon-garfunkel-shady

The Mindbenders – Groovy Kind of Love (1965) Balladowa wersja Phila Collinsa z 1988 r. wypada w miarę korzystnie, przynajmniej na tle innych nagrań z lat 80. na tej liście oraz na tle większości solowej twórczości Phila Collinsa. Groovy Kind of Love od początku było trochę kowerem, bo melodia wzięta jest z fragmentu Sonatiny nr. 5 mało znanego kompozytora Muzio Clementiego.

Simon and Garfunkel – Hazy Shade of Winter (1968) Nagranie The Bangles z 1988 roku to chyba jedyny dobry kower na tej liście. Ale możliwe, że jestem bezkrytyczny wobec The Bangles z powodu niedoleczonej pacholęcej fascynacji Suzanną Hoffs.bettyeverett

Betty Everett – The Shoop Shoop Song (1964) Piosenkę napisał Rudy Clark, odpowiedzialny też za I Got My Mind Set On You. W 1990 roku (technicznie jeszcze lata 80-te) Cher zdecydowała się na odważny krok artystyczny nagrania Shoop Shoop Song. Niezależne badania na potwierdzają, że wersja Cher jest tak samo irytująca, jak pożar mieszkania. A nagranie Betty Everett wydaje mi się super, choć nie wykluczam tu zgubnego wpływu uśmiechu wokalistki na mój, zazwyczaj chłodny i obiektywny, osąd.

Podziękowania dla Sary z Music Is za przypomnienie mi o Hazy Shade of Winter. A teraz zapowiedziana ankieta.

top 7: gorzko, gorzko

13/01/2017

anne-boleyn-executionTematem dzisiejszego wpisu są związki, w których słodycz, poprzez jakąś tajemniczą reakcję chemiczną, zmieniła się w gorycz.

Gang of Four – Damaged Goods (1980) Tuzy post-punku przedstawiają miłość jako wadliwy towar zwracany do sklepu. W tekście wykorzystane jest też podwójne znaczenie słowa „change”, które oprócz zmiany oznacza też „drobne” albo „resztę”. Tak samo jak „miłość” może oznaczać „lubienie bardzo”, ale również „bagno/ściek”.

Soft Cell – Say Hello, Wave Goodbye (1982) Ci reprezentanci new romantic znani są głównie z koweru Tainted Love, ale ich własne piosenki też były porządne. Say Hello, Wave Goodbye charakteryzuje się wyjątkowo złożoną melodią refrenu oraz wyjątkową goryczą tekstu. Take your hands of me / I don’t belong to you, you see, czyli Trzymaj łapy przy sobie / bo nie przeznaczon ja tobie.

Fun Boy Three – Tunnel of Love (1983) Kultowy zespół brytyjskiej nowej fali śpiewa o tunelu miłości – jarmarcznej atrakcji, która zmienia się w ściek wpadający do bagna.

Breakout – Powiedzieliśmy już wszystko (1969) Prawie cała lista jest po angielsku, ale w końcu jest to język, w którym nawet cytryna jest gorzka. Ale polskie pary też potrafią osiągnąć imponujący poziom goryczy, czego możemy się dowiedzieć słuchając powyższej, mrocznej piosenki albo rozmów małżeństw w restauracjach.640px-praying_mantis_sexual_cannibalism_european-37

The Lemonheads – Big Gay Heart (1996) Grunge-country z dwoma refrenami. Znowu o beznadziejnym związku, ale tym razem dwóch mężczyzn. Placówka postępu, jak sama nazwa wskazuje, jak najbardziej wspiera walkę mniejszości seksualnych o prawo do takich samych miłosnych rozczarowań, resentymentów i ślepych uliczek, jakie są udziałem heteronormatywnej części społeczeństwa.

Bruce Springsteen – The River (1980) Małżeństwa zawarte z powodu ciąży nie muszą być nieszczęśliwe, chyba że występują w piosence Bruce’a Springsteena. Utwór wyróżnia się bezbłędnymi rymami oraz najsmutniejszym solo harmonijki ustnej w bogatej historii sol harmonijki ustnej.

Joy Division – Love Will Tear Us Apart (1980) „Miłość nas rozerwie, i nie chodzi mi tu o rozrywkę”, śpiewa w tym zimnofalowym klasyku Ian Curtis – bożyszcze zagubionej młodzieży, ale słaby kandydat do tytułu Męża Roku. Ten kawałek wszyscy znają, więc dopiszę dwie rzeczy o których może nie każdy wie. Po pierwsze, tytuł zainspirowany jest odrażającym utworem Neila Sedaki Love Will Keep Us Together. Po drugie, istnieje nagranie wideo koncertowego wykonania Love Will Tear Us Apart (średnią jakość rekompensuje wartość historyczna).

Zapraszam do podawania własnych, gorzkich propozycji w komentarzach.

Obrazki: ścięcie żony Henryka VIII Anny Boleyn (źródło nieznane) oraz gorzki związek pana modliszki z panią modliszką (autor: Oliver Koemmerling, licencja Creative Commons, stąd)

 

 

top 6: łzy a deszcz

27/10/2016

hiroshige_deszczPrzygotowując listy tematyczne napotkałem poważny dylemat. Nie wiedziałem bowiem, czy piosenki o łzach w deszczu dać na listę o łzach, czy o deszczu. Zrobiłem więc osobną listę, na której znalazły się najładniejsze piosenki o tematyce łączącej te dwa smutne i ciekłe zjawiska.

Roy Acuff – Blue Eyes Crying in the Rain (1947, country) Cztery na pięć utworów na tej liście mówi o przydatnej właściwości deszczu – potrafi on ukryć łzy. Co ciekawe, w najstarszej znalezionej przeze mnie piosence o deszczu i płaczu nie ma o tym ukrywaniu ani słowa. Autor najwyraźniej czuł instynktownie potencjał kombinacji deszczu i łez, ale brakło mu tej iskierki geniuszu, która pozwoliła ludzkości wykorzystać wiatr do napędzania młynów, słońce do uzyskiwania prądu, czy opady do maskowania płynów fizjologicznych.

The Everly Brothers – Crying in the Rain (1962, rock’n’roll) O ile wiem, Crying In the Rain to pierwsza piosenka o ukrywaniu łez przez deszcz. Słowa utworu napisał niespecjalnie znany tekściarz Howard Greenfield, muzykę napisała bardziej znana Carole King, autorka zadziwiająco dużej części znanych melodii z lat sześćdziesiątych. Obecnie najczęściej słyszy się wersje norweskich tuzów popu A-ha.

James Carr – These Ain’t Raindrops (1967, soul) To nie krople deszczu, mówi podmiot liryczny, łzy to! Niweczy tym samym maskujący efekt deszczu, otwarcie informując ukochaną o gruczołowym, nie kondensacyjnym, pochodzeniu płynu w jego oczach.gray896

The Temptations – I Wish It Would Rain  (1967, soul) Być może uczyliście się, że po „if”, when czy I wish nie dajemy will ani would. Czasami jednak się to zdarza i oznacza albo uprzejmą prośbę o zgodę (np. If you will allow me…), albo irytację (I wish you wouldn’t do that), albo wzmocnienie życzenia. To ostatnie można oddać po polsku mówiąc gdyby tylko…, ewentualnie dodając gromkie dalibóg!

The Dramatics – In the Rain (1972, soul) The Dramatics trochę się spóźnili, ale nadrabiają efektami studyjnymi czyli, jak co bystrzejsi mogli się już domyślić, odgłosem deszczu. Deszcz z In the Rain użyty został potem na najlepszej płycie hip-hopowej według blogerów niesłuchających hip-hopu, czyli 36 Chambers Wu-Tang Clanu. Partia gitary też jest dość deszczowa – tę zsamplował GZA z Wu-Tang w piosence Cold World.

Obrazki: ze Stu słynnych widoków Edo Hiroshige (1857, stąd) oraz z Gray’s Anatomy (1858, stąd)

 

top 6: lato i wakacje

18/08/2016

Badeleben, Heringsdorf, Ostsee

Wpis trochę spóźniony, ale zainspirowany prawdziwymi zdarzeniami – mianowicie wakacjami i latem.

Ideal – Monotonie (1981) Moja ulubiona piosenka o tematyce wakacyjnej, a konkretnie o monotonii i melancholii na wyjeździe. Przy okazji możemy pouczyć się niemieckiej terminologii podróżniczej, np. „Vollpension” („pełne wyżywienie”) albo „Minimaltarif” (jeszcze nie sprawdziłem).

Righeira – Vamos a la playa (1983) Największe (i być może jedyne) arcydzieło italo disco. Dwaj sympatyczni Włosi proponują, z bliżej nieokreślonych przyczyn po hiszpańsku, aby iść na plażę. Kontekst owego naplażępójścia jest dość Operation_Crossroads_Baker_Editpostapokaliptyczny, ponieważ właśnie wybuchła bomba atomowa.

Antonio Vivaldi – Cztery pory roku – Lato, III: presto (1725) Dla osób bojących się letniej burzy – jedna z najlepszych burz w zatłoczonej kategorii „burza w muzyce klasycznej”. Gdyby ktoś wątpił, że chodzi o to właśnie zjawisko atmosferyczne, to Vivaldi dołączył do Czterech pór opisowe sonety, w których mowa nie tylko o piorunach, ale nawet o gradzie.

Anne Brown – Summertime (1935) Summertime, zanim zostało zarzynanym standardem jazzowym, stanowiło początek rewolucyjnej, bo czerpiącej z afroamerykańskiej kultury, opery Porgy i Bess. Opera miała nazywać się tak jak książka, z której powstała, czyli Porgy. Kompozytor George Gershwin był jednak pod takim wrażeniem śpiewaczki Anne Brown, że rozszerzył tytuł o jej postać.

Grandaddy – Summer Here Kids (1997) Wyjątkowo piosenka z gatunku indie grandaddy - summer here kidsrock – ewidentnie genre wyklętego Placówki postępu. Przebojowemu utworowi o rozczarowaniu latem towarzyszy najdroższy wideoklip wszech czasów. 99,97% z 350 mln dolarów budżetu poszło na opracowaną przez NASA i Roskosmos podwójną gitarę (na zdjęciu).

Palais Schaumburg – Deutschland kommt gebräunt zurück (1982) Hamburskie Joy Division śpiewa o tym, że „Niemcy wracają opalone zza morza”. Zwrot jest chyba RFN-owskim odpowiednikiem tekstów z naszej TV o zimowym „białym szaleństwie”.

Jeśli macie ulubione utwory letnie/wakacyjne, to zapraszam do pisania w komentarzach.

Zdjęcia: dziewczyny nad Bałtykiem w Heringsdorf, 1909 stąd; widok z plaży na atolu Bikini, 1946 stąd; gitara z archiwum X.

 

top 5: soul lat 60-tych popem lat 80-tych

11/06/2016

You_Keep_Me_Hangin_On_-_Supremes_(1966)O ile się dobrze orientuję, w PRL w latach sześćdziesiątych mało kto wiedział, że w Stanach trwa właśnie złota era muzyki soul. Kilka piosenek soulowych z tego okresu trafiło jednak na polskie listy przebojów, ale dopiero w wersjach białych artystów lat osiemdziesiątych. Ponieważ w Polsce nadal mało kto słucha klasycznego soulu i mało kto nawet wie, że niektóre przeboje były pierwotnie piosenkami tego gatunku, stworzyłem tę oto listę.

The Supremes – You Keep Me Hangin’ On (1966) Był to sztandarowy przebój sztandarowej girl group słynnej wytwórni Motown z Detroit („Motown” to skrócone „motor town”), a napisał go sztandarowy zespół kompozytorski Holland-Dozier-Holland. W naszym radiu You Keep Me Hangin’ On można usłyszeć jedynie w nowofalowo-dyskotekowej wersji Kim Wilde z 1986 roku. Ale pierwszej znaczącej (i dużo bardziej pomysłowej) przeróbki utwór doczekał się już rok po pierwszym nagraniu, kiedy we wspaniale teatralny sposób wziął się za niego hardrockowy zespół Vanilla Fudge.

Martha Reeves & the Vandellas – Dancing In the Street (1965) Przebój drugiego ważnego dziewczęcego zespołu wytwórni Motown. W 1985 roku postanowili go nagrać Mick Jagger i David Bowie, ze skutkiem raczej opłakanym.EverlastingLoveRobertKnight

Gloria Jones – Tainted Love (1964) Piosenka ta zdobyła popularność dopiero w Wielkiej Brytanii lat siedemdziesiątych w ramach zadziwiającej subkultury „Northern Soul”, która czciła niedocenione arcydzieła amerykańskiego soulu poprzedniej dekady. W 1981 roku Soft Cell, prowokacyjny angielski zespół grający new romantic, nagrał swoją słynną wersję.

Robert Knight – Everlasting Love (1967) Everlasting Love najbardziej znane jest w trochę późniejszej wersji brytyjskiej grupy Love Affair. W Polsce, Włoszech, Rosji i być może Niemczech najbardziej znane jest dość bezkompromisowe nagranie niemieckiej wokalistki Sandry Marii Magdaleny Lauer z 1987 r.Martha-vandellas-dancing-street

The Supremes – You Can’t Hurry Love (1966) Znowu Motown, znowu The Supremes i znowu Holand-Dozier-Holland. Zachowawczą wersję tej piosenki nagrał w 1982 roku sympatyczny perkusista Genesis, który w sumie powinien był pozostać sympatycznym perkusistą Genesis, czyli Phil Collins. Inna piosenka Collinsa, Two Hearts, też brzmi jak kower Motown – muzykę do niej napisał Lamont Dozier ze wspomnianego trio kompozytorów.

Na koniec mała ankieta:

Obrazki znalezione na Wiki, fair use, czy coś tam.

Top 7: World Music Party vol. 4

03/05/2016

Magda Coca-ColaTo już czwarty wpis z porywającą muzyką z całego świata. Jak zwykle znajdziecie na niej kawałki wybitnie muzyczne oraz mniej wybitne muzyczne, za to posiadające inne walory rozrywkowe. Decyzja, którą kategorię reprezentuje dany utwór, należy do Ciebie, Czytelniku.

Alaap – Bhabiye ni bhabiye (Indie/Wielka Brytania 1982) Kamień węgielny bhangra – gatunku, który trafił pod strzechy prawie 20 lat później za sprawą przeboju Get Your Freak On Missy Elliott.

Vainica doble – Caramelo limon (Hiszpania, 1973) Poetycka i skomplikowana muzycznie piosenka o cukierku.

Abdel Halim Hafez – Zalamou (Egipt, 1957) Piosenki z filmów z tym panem dość często goszczą na listach Placówki. W tym przypadku, jak to już raz było, możemy w klipie obserwować spazmatyczne, ale jak najbardziej uzasadnione reakcje aktorki Magdy al-Sabahi na śpiew Abdela Halima Hafeza. Doceńcie też doskonałe riffy egipskiej orkiestry.

Los Nikis – El imperio contraataca (Hiszpania, 1985) Tutaj riffy są może nieco mniej wyszukane, za to piękny jest tekst i teledysk. W tytule Imperium kontratakuje chodzi o imperium hiszpańskie, które znów będzie wielkie. Na całym świecie hamburgery ustąpią popularnością hiszpańskiej tortilli z ziemniaków. A wygrana z Jugosławią w koszykówkę stanowi zapowiedź tego rychłego powstania z kolan.

Maître Gazonga – Les Jaloux Saboteurs (Czad, 1980) Refren tej nieziemsko skocznej piosenki można chyba przetłumaczyć: „zazdrośni sabotażyści o oczach krokodyli chcą mojego niepowodzenia”. Nie od dziś wiadomo, że oderwani od koryta będą próbowali psuć nam szyki.vainica doble caramelo de limon

Tom Ze – Jimmy renda-se (Brazylia, 1970) Trudno mi się połapać, o co chodzi w stanowiącym mieszankę portugalskiego i angielskiego  tekście, ale riff i rytm są genialne.

Lucie Bílá – Neposlušné tenisky (Czechosłowacja, 1985) Obywatelskie nieposłuszeństwo tenisówek. Doceńcie solówkę wzorowaną na Moonlight Shadow Mike’a Oldfielda.

Ilustracje: egipska reklama Coca-coli z udziałem Magdy al-Sabahi oraz okładka singla Caramelo de limón.

habibi mojego omr

24/03/2016

Egyptian State RailwaysNajwiększą trudnością w poznawaniu arabskiej muzyki jest arabski alfabet. O ile wiele innych niełacińskich alfabetów da się w miarę łatwo zamienić na zrozumiałe dla nas literki, to w piśmie arabskim pojawia się dodatkowy problem, bo nie uwzględnia samogłosek. Do tego w sprawie transliteracji nie ustalono chyba żadnych wspólnych zasad, więc np. najsłynniejsza egipska śpiewaczka أم كلثوم to Oum Kalthoum, Om Kalsoum, Om Koulsum, Om Kalthoum, Oumme Kalsoum, Umm Kolthoum, Om Koultoum, Umm Kulthum, Ummi Kultsum, Ummi Kaltsum, Umi Kulsum albo Umi Kalsum. Ale dziś nie o niej, ale o innym egipskim (a właściwie egipsko-syryjskim) artyście, Faridzie el-Atrash i jego piosence Habibi el omr.

♪ Farid el-Atrache – Habibi el omr

Ten nagrany prawdopodobnie w latach czterdziestych utwór zamieściła w sieci osoba, która nie zna arabskiego, a weszła w posiadanie kolekcji starych arabskich nagrań i postanowiła się nimi podzielić. Ja też chciałem się podzielić tą wspaniałą balladą, choćby ze względu na przepiękną partię chóru, ale nie lubię zamieszczać wpisów o piosenkach, których tytułu nie znam, i których dostępność w internecie ogranicza się do jednego nagrania na YouTube, które może przecież zniknąć w niewyjaśnionych okolicznościach.

Na szczęście podany był wykonawca – Farid el-Atrache (bądź el-Atrash) – i pozostało tylko zidentyfikować tytuł. Okazało się to niespodziewanie łatwe, bo tekst, a zarazem tytuł, zaczyna się od najbardziej znanego arabskiego słowa w muzyce popularnej, czyli „habibi”.asmahan farid al-atrash

„Habibi” oznacza ukochanego lub ukochaną. Nie wiem, jak to jest do końca z rodzajami, bo „ukochana” to właściwie chyba „habibti”. Mnie zresztą najbardziej podoba się forma oznaczająca „twoją ukochaną” lub „twojego ukochanego” – swojsko brzmiące „habibek”. A tytuł piosenki „Habibi el omr”  znaczy „miłość mojego życia”. Czyli, o ile brzmienie utworu może być dla nas nieco egzotyczne, to tematyką nie odbiega on zbytnio od znanych powszechnie schematów pop music.

♪ Zapasowy link, tym razem z tytułem

♪ więcej starej muzyki z różnych stron świata na stronie cdbpdx.com

Jako ciekawostkę dodam, że Fariz el-Atrache okazuje się być bratem wokalistki Asmahan, która już pojawiała się na blogu, we wpisie o kawie. A jeśli czyta to ktoś, kto orientuje się w języku arabskim, to byłbym wdzięczny za wyjaśnienie, jak to jest z habibi/habibti/habibek, bo nie jestem pewien.

Obrazki: plakat egipskiego PKP z lat trzydziestych i okładka egipskiej Vivy! z Faridem al-Atrache i jego siostrą Asmahan (lata czterdzieste). Źródła obrazków trudne do ustalenia.

top 8: telefonia

12/01/2016

CandlestickTelephones

Udanych piosenek o telefonach jest, jak się okazuje, całkiem dużo, więc musiałem zrobić wyjątkowo ostrą selekcję. Międzynarodowość słowa „telefon” przyczyniła się do dość dużego zróżnicowania językowego listy.

The Nerves – Hanging on the Telephone (USA, 1976) Oryginalna wersja przeboju Blondie o czekaniu, aż ukochana/ukochany odbierze. Szczerze mówiąc wolę wykonanie Blondie, ale niszowy charakter bloga zobowiązuje mnie do zamieszczenia mniej znanej wersji.

Baiano – Pelo Telefone (Brazylia, 1916) Piosenka Pelo telefone (Przez telefon) to prawdopodobnie pierwsze w historii nagranie samby. Trzeba przyznać, że tematyka była dość nowoczesna – w moim domu, na przykład, telefon pojawił się dopiero osiemdziesiąt lat później.

Chór Dana – Telefony (Polska, 1935) Przedwojenna piosenka o zamieszaniach na linii, do której słowa napisał Julian Tuwim. Tuwim napisał całkiem sporo popowych tekstów, w tym Miłość ci wszystko wybaczy.

Charles Mombaya – Allo telephone (Demokratyczna Republika Konga, 200?) Nie znam francuskiego, ale sądząc ze wspaniałego teledysku (polecam zwłaszcza scenę wypadku), utwór opowiada o wszechobecności telefonów komórkowych.

Bembeya Jazz National – Telephone (Gwinea, 1976) W tym przypadku brak klipu, który wyjaśniłby piosenkę, ale też śpiewają po francusku, więc może ktoś się zorientuje. Ja zrozumiałem tylko, że w refrenie jest „nie jest trudno (coś tam) telefon”. Utwór jednak trafił na listę głównie ze względu na obłędny rytm.

Ria Amelia – SMS (Indonezja, 200?) Hit sumatrzańskich wesel opowiadający podejrzanym esemesie i wywołanej nim zazdrości. Chwytliwy i życiowy kawałek, chociaż nie wiem, czy jego prawie sześciominutowa długość jest w pełni uzasadniona. Dla zainteresowanych językami dodam jeszcze, że w pojawiające się w tekście „HP” nie oznacza firmy, ale „handphone”, czyli komórkę. A „orang” to nie kolor, tylko „człowiek, osoba”, np. „leśny człowiek” – „orang utan”.Kristiania_telefonsentral_headsets_1899

Kraftwerk – Der Telefonanruf (RFN, 1986) Rozmowa telefoniczna  to chyba  najbardziej liryczny utwór Kraftwerk. „Jesteś blisko mnie, a jednak tak daleko” – czy Kraftwerk inspirował polską szkołę tekściarstwa lat dziewięćdziesiątych?

Public Enemy – 911 Is a Joke (USA, 1990) Piosenka o tym, że telefon alarmowy to jakiś żart, bo przyjadą dopiero, kiedy im się zechce. To chyba jedyny przebój Public Enemy, w którym Flava Flav występuje w roli głównego rapera, zamiast tylko chodzić z tym swoim zegarem i przeszkadzać.

Czy macie faworyta na liście? Czy dodalibyście jakieś piosenki? Zachęcam do komentowania.

Dziękuję Karolinie, dzięki której nie poznałbym uroków indonezyjskiej sceny pop.

Obrazki z Wikimedia Commons. Pocztówka stąd, norweskie telefonistki stąd.