Archive for Czerwiec 2012

Piękny Prokofiew

16/06/2012

Gusta gustami, ale jeśli nie podoba się Wam środkowa część II koncertu skrzypcowego Sergieja Prokofiewa, to po prostu nie macie serca. Nie mam pojęcia, dlaczego fragment ten nie jest bardziej znany, bo osobiście umieściłbym go na każdej składance typu „Best Classical Melodies Ever”.

Andante assai, bo tak nazywa się wychwalany dziś kawałek, oznacza „bardzo umiarkowanie”, co oddaje jego spokojną naturę. Najpierw sekcja smyczkowa gra łagodne pizzicato (czyli plumkanie), a solowe skrzypce grają najtęskniejszą melodię wszechświata. Potem trochę (umiarkowanych) turbulencji, a na końcu zamiana ról: sekcja smyczkowa gra tę przepiękną melodię, a solista plumka.

Prokofiew napisał II koncert skrzypcowy w 1935 roku, czyli w swoim najlepszym okresie. Właśnie stworzył soundtrack do Porucznika Kiże, pracował nad baletem Romeo i Julia, a w ciągu następnych kilku lat miał jeszcze napisać bajkę muzyczną Piotruś i wilk oraz ścieżkę dźwiękową do Aleksandra Newskiego. Jest to, jak na razie, jedyny koncert skrzypcowy, który podoba mi się w całości – chociaż najczęściej oczywiście puszczam sobie Andante Assai.

LINKI:

Nagranie całego koncertu z 1952 roku.

Cały koncert na YT.

Część druga: Andante assai.

Odpowiednio ładna ilustracja to Autoportret Zinaidy Serebriakowej z r. 1909 (sic!).

Reklamy

Top 6: Mniej znane perły polskiej nowej fali

03/06/2012

Do kolekcji brakuje Brombie tylko singla Madame

Polska muzyka nowofalowa (czy, jak kto woli, post-punkowa) lat osiemdziesiątych była wspaniała. Nie tylko wspaniała, ale i popularna, bo z jakiegoś powodu, pewnie przez sytuację w kraju, ludzie chcieli słuchać dobrej muzyki z dobrymi tekstami. W latach dziewięćdziesiątych sytuacja w kraju się poprawiła, za to jakość słuchanej muzyki raczej odwrotnie. Może po prostu gust publiczności, wraz z ustrojem, dostosował się do norm demokratycznego świata.

Wszyscy znają takie arcydzieła gatunku, jak Raz-dwa, raz-dwa albo Kombinat. Oto sześć mniej znanych, a dobrych przykładów polskiej nowej fali.

Maanam – Kreon (1986) Zainspirowana znaną i lubianą lekturą szkolną pt. „Antygona” ultramroczna opowieść o złym królu. Był to oczywiście zawoalowany protest przeciw ówczesnym władzom. Kreona znajdziecie na płycie Mental Cut, której lepiej nie pomylić z jej żenującą anglojęzyczną wersją Wet Cat.

Voo Voo – Opowieść o ginie I (1989) Z środy na czwartek – płytę, którą otwiera ten dynamiczny kawałek, lubię jeszcze bardziej niż dwa bardziej uznane dzieła wczesnego Voo Voo, czyli Voo Voo i Sno-powiązałkę. Dostępne obecnie wydanie CD, wobec braku oryginalnych taśm, zostało zgrane z płyty winylowej – sądząc po brzmieniu, przez kogoś kto nigdy w życiu tego nie robił.

Lech Janerka – Bomb (1987/89) Dziwny, nawet jak na Janerkę, tekst o męskiej formie bomby. Bomb pochodzi z płyty Piosenki, w której historii prosty był tylko tytuł. W trakcie nagrań zmarł perkusista, a potem z różnych powodów (m. in. cenzury) płyta dwa lata czekała na wydanie. Wznowienia na CD brak, bo zaginęły taśmy. Ktoś zgrał winyl i puścił w internet – brzmi średnio, ale i tak lepiej niż „remastering” wspominanej płyty Voo Voo.

Obywatel G.C. – Podróż do ciepłych krajów (1988) Jest to najbardziej odjechany utwór na płycie Tak! Tak! – a konkurencję ma tam niezłą. Wychodzi poza formułę brzmieniową nowej fali, choćby dzięki gościnnemu występowi sopranistki operowej Agnieszki Kossakowskiej.

Madame – Może właśnie Sybilla (1985) Pisząc we wstępie  „z dobrymi tekstami” miałem na myśli „prawie zawsze dobrymi”, bo ten akurat, to jakieś wyżyny grafomanii. Piosenkę umieściłem na liście bo jest bezpretensjonalnie przebojowa oraz ze względu na osobę wokalisty – przyszłego twórcy takich diamentów jak Moja baby, Here I Am oraz Baśka.

Kora i Püdelsi – Hoża Moyra (1988) Püdelsi wykonywali na początku istnienia głównie utwory zespołu Düpą, na gruzach którego powstali.  Ich wokalistą już w latach osiemdziesiątych był Maciej Maleńczuk, ale na pierwszej płycie większość piosenek zaśpiewała gościnnie Kora. Teksty lidera Düpą Piotra Marka nieco odbiegały od tego, co zwykle śpiewała wokalistka Maanamu, np. Wyje w kłębach dymu rozchełstana zdzira / o miłości śpiewa w hotelowych wyrach / na pulsie bidetu (??) i nadziei że jutro / zabiją tysiąc kretów – będzie miała futro.

Jeśli macie jakieś ulubione polskie piosenki nowofalowe, to mój asystent >> << chętnie wysłucha Waszych komentarzy.