Archive for Grudzień 2011

Top 7: World Music Party!

30/12/2011

Dużo już tu było wpisów o muzyce tanecznej (patrz: Varese, Cage), ale z okazji obowiązkowego święta 31 grudnia nie zaszkodzi dorzucić kolejny. Oto siedem propozycji tanecznych kawałków z gatunku tzw. muzyki świata, czyli ani polskich, ani anglosaskich.

Mori Kante – Yeke Yeke (Gwinea) Od tego zaczęło się u mnie world music. Ulubiona piosenka Nigelli Lawson – ta informacja może się kiedyś przydać.

Miriam Makeba – Pata Pata (RPA) Wsłuchajcie się w kliknięcia w języku xhosa. „Pata pata” znaczy „dotyk dotyk”, co budzi niepokojące skojarzenia z opus magnum Edyty Górniak.

Helena Vondráčková – Pátá (Czechosłowacja) „Pátá” tu najprawdopodobniej nie oznacza dotyku – Google tłumaczy jako „piąta”. Chyba chodzi o godzinę, bo: „Zvonek zvoní, škola končí, po schodech se běží”. Cover słynnego Downtown Petuli Clark.

Prince Buster – Al Capone (Jamajka) Pionier gatunku ska, idol Madness i The Specials. W zasadzie instrumentalny kawałek ze wstawionymi cytatami z tytułowego gangstera, który nie chciał, żeby reporterzy mówili o nim „scarface” („blizna”), bo byłoby przykro jego mamie.

Atilla the Hun – Roosevelt in Trinidad (Trynidad) Trynidadzkie calypso z lat trzydziestych to wspaniała sprawa, a najlepsza jest tematyka piosenek: wizyty głów państw, huragan, skandal w ministerstwie skarbu, pożar w ministerstwie skarbu, mecz krykietowy, gwiazdy Hollywood, zamieszki, niesłuszne odwołanie gubernatora itd.

Shakira – Ojos Asi (Kolumbia) Shakira Mebarak ma libańskie korzenie, co zainspirowało ją do a) doskonalenia tańca brzucha, b) stworzenia powyższego arabskiego techno.

Solomon Linda and The Evening Birds – Mbube (Związek Południowej Afryki) O tym (jak i o innych kawałkach z tej listy) już było na Placówce, ale warto przypomnieć. To oryginalna, nagrana w 1939 roku, wersja hitu The Lion Sleeps Tonight. „Mbube” to po zulusku „lew” albo „Edyta Górniak”.

Jeśli znacie dobre piosenki spełniające wymogi wpisu, to dawajcie w komentarzach (po 31 grudnia też mogą być). Unyaka omusha omuhle!

Szlagier czesko-amerykański

22/12/2011

Nie wiem, która symfonia jest najlepsza, natomiast wiem, która jest najbardziej przebojowa – 9-ta symfonia „Z Nowego Świata” Czecha Antonína Dvořáka. Powstała w 1893 roku, kiedy kompozytor przebywał w Stanach Zjednoczonych i według ekspertów, słychać w niej wpływ muzyki indiańskiej i murzyńskiej. Jak tych wpływów nie słyszę, za to momentami zalatuje mi westernem.

Każda z czterech części „Z Nowego Świata” to murowany hit. W pierwszej części najpierw powoli przypływamy do Nowego Jorku, a zaraz potem galopujemy po prerii. Druga nazywa się Largo, co oznacza mniej więcej to samo, co „adagio”. Znajdziecie w niej jedną z bardziej znanych melodii muzyki klasycznej, katowaną niegdyś w dżinglu RMF Classic (być może dalej katowaną, ale nie wiem, musiałbym słuchać RMF Classic). W 3-ciej części Dvorak chyba nawiązuje do innej dziewiątej symfonii – niejakiego Beethovena. A ostatni fragment to tzw. power-pop – słusznie wymieniłem go w niesławnym (ze względu na hipokryzję autora) wpisie Muzyka klasyczna do sprzątania.

„Z Nowego Świata” to idealne wprowadzenie do gatunku symfonii. Jeśli jeszcze nie znacie, to skorzystajcie z poniższych linków:

1. YouTube – Gustavo Dudamel dyryguje czwartą częścią na urodzinach Benedykta XVI

2. Archiwalne nagranie na blogu Shellackophile (świetne – to przez nie przypomniałem sobie o tej symfonii, okładka obok)

3. Cała „Z Nowego Świata”, dyryguje Herbert Von

Zainteresowanym innymi dziełami Dvoraka polecam 12-ty kwartet smyczkowy (tzw. „Amerykański”) z tego samego okresu. Ewentualnie jeszcze VII symfonię – mniej przebojową ale też uważaną za wybitną.

Na zdjęciu Statua Wolności – the making of.

W odlewni

17/12/2011

Właśnie się zorientowałem, że w poprzednim wpisie zapomniałem o jednym ważnym kawałku związanym z pracą, a mianowicie o Odlewni stali (aka Zawod: muzyka maszin) Aleksandra Mosołowa. To wyjątkowo mocna rzecz – futurystyczny radziecki industrial z 1927 roku. Jednym z ważniejszych instrumentów jest tu kawał blachy, co oznacza, że Einstürzende Neubauten nie byli na tym polu pierwsi.

Mimo braku chwytliwej melodii, trzyminutowa Odlewnia stali stała się sporym hitem, także na Zachodzie. Nic dziwnego – wciąga jak maszyna fabryczna pechowego pracownika.

Linkuje do dwóch starych nagrań (prawa autorskie już wygasły):

1. Nagranie z 1936 roku na Internet Archive  (niezła jakość).

2. Amerykańska składanka „nowoczesnej muzyki rosyjskiej” (też z lat trzydziestych) na świetnym blogu The Shellackophile (okładka obok).

Obrazek: „Cztery działania arytmetyczne”, El Lissitzki, 1928 z Wikipaintings

Top 6: praca

08/12/2011

"Syzyf" Tycjana

Oto sześć dobrych piosenek o (ewentualnie do) pracy, z czego 1/3 o kopalni.

Tennessee Ernie Ford – Sixteen Tons Bohater piosenki pracuje w kopalni. Warunki są złe. Ale musi – nawet św. Piotr nie może go wezwać do siebie, bo jego duszę przywłaszczył sobie jego pracodawca.

Midnight Oil – Blue Sky Mine Bohater piosenki pracuje w kopalni. Warunki są złe i niebezpieczne. Ale musi – żeby na stole było jedzenie.

Verdi – Coro di zingari aka The Anvil Chorus Cyganie pracujący w porcie tłuką młotami w kotwice. Wczesny przykład industrialu.

Sam Cooke – Chain Gang Więźniowie pracujący przy drodze tłuką kilofami w kamienie. Wczesny przykład industrialu i inspiracja (chyba) dla piosenki Hey The Pixies.

Ensemble Rustavi – Imeruli naduri W odróżnieniu od 90% gruzińskich pieśni, ta nie jest pełna zadumy. Za to na pewno świetnie idzie przy niej wiązanie snopków.

Bob Dylan – Maggie’s Farm Bohaterowi znudziło się wiązanie snopków na farmie Maggie – nie będzie już pracował dla niej i całej jej obleśnej rodziny. Piosenka dla zniecierpliwionych przełożonymi.

Trudno było wybrać, bo piosenek na zadany temat pełno. Jeśli macie jakieś ulubione, to piszcie w komentarzach.