Posts Tagged ‘muzyka japońska’

Pierwotny J-Pop

24/08/2014

Kouta KatsutaroPiosenki Kouty Katsutaro to taka muzyka japońska, jakiej od dawna szukałem. Ta popularna w latach trzydziestych śpiewająca gejsza nagrywała kawałki brzmiące zdecydowanie „wschodnio”, ale jednocześnie  chwytliwe i łatwe do nucenia nawet dla najbardziej zatwardziałego Europejczyka. A nagminna w przypadku pochodzącej z tego samego kraju dworskiej muzyki gagaku sytuacja, kiedy wydaje się, że leci cały czas ten sam kawałek, u niej zdarza się tylko co jakiś czas. Największym hitem Kouty Katsutaro (i jednocześnie najlepiej sprzedającym się nagraniem przedwojennej Japonii) było wydane w 1933 roku Tokyo Ondo. Utwór, którego tytuł oznacza po prostu piosenkę z regionu Tokio, zachował popularność do dziś i śpiewany jest, na przykład, na meczach tokijskiej drużyny baseballowej.Utagawa Kuniyoshi - Koty, Szamisen

Kouta Katsutaro miała silną konkurencję w postaci innej gejszy – Ichimaru. Śpiew tej drugiej pani wydaje mi się ciekawszy, ale niestety jej nagrania są trudniej dostępne. Zresztą piosenki Kouty Katsutaro też nie są łatwe do znalezienia i próżno szukałem ich na płytach z serii Siesta – muzyka świata, Marcin Kydryński prezentuje. Na szczęście wytrwali  użytkownicy YouTube pracowicie wstawiają filmiki ze starymi Victrolami odtwarzającymi równie stare, szelakowe płyty obu gejsz. Nie wiem, co byśmy poczęli bez internetu – młodsi może tego nie pamiętają, ale zanim sieć umożliwiła wszystkim dostęp do bardziej zróżnicowanej muzyki, ludzie słuchali np. Coldplay albo U2.Ichimaru

♫ LINKI:

♪ Kouta Katsutaro (i pan Issei Mishima) – oryginalny singiel z 1933 z Tokyo Ondo na obu stronach, puszczony na starym i nowym sprzęcie

Ichimaru – Tenryu Kudareba – w dość podobnym stylu

Ichimaru, Kouta Katsutaro i pan Tamaki Tokuyama – Kamikaze Ondo. Tak, kamikaze.

Na (nieznanego bliżej pochodzenia) zdjęciach Kouta Katsutaro oraz Ichimaru. Ta druga z szamisenem, na którym powinny umieć grać wszystkie gejsze i o którym, zakładam, traktuje powojenna już piosenka Ichimaru Shamisen Boogie Woogie.

Drzeworyt – Utagawa Kuniyoshi (ilustracja do jakiejś opowieści ludowej, znalezione na Wikimedia Commons).

Będę wdzięczny za dodatkowe informacje na temat omawianej tu muzyki, bo mój research polegał głównie na wklejaniu, googlowaniu i tłumaczeniu japońskich znaków, których nie tylko nie rozumiem, ale nawet nie mogę zobaczyć na moim komputerze.

 

Reklamy

Motyl z Nagasaki, chińska noc, domniemany brak jojo, potłuczony szelak, indonezyjska rzeka oraz Violetta Villas

27/02/2014

Nagasaki MitsubishiPewnego dnia Tsutomu Yamaguchi, pracownik biura projektowego stoczni Mitsubishi, pojechał na delegację do Hiroszimy. Tam został ciężko poparzony, kiedy na miasto spadła bomba atomowa. Jakimś cudem udało mu się jednak wrócić do domu, czyli do Nagasaki. Po powrocie, jak to Japończyk, mimo poparzeń poszedł do pracy. Kiedy opowiadał niedowierzającym jego historii kolegom, jak należy się chronić przed bombą jądrową, ta spadła na Nagasaki. Yamaguchi przeżył i ten wybuch. Zmarł dopiero po dziewięćdziesiątce, poświęciwszy – z sobie tylko wiadomych powodów – resztę życia walce o zakaz stosowania broni nuklearnej.

madame butterfly reklama 1914Historię tę przypominam sobie za każdym razem, kiedy słucham pięknej piosenki Nagasaki no ochosan (Motyl z Nagasaki), nagranej w 1939 roku przez popularną wówczas japońską piosenkarkę Hamako Watanabe. Motyl z Nagasaki opowiada o historii z opery Madama Butterfly Giacomo „Nessun dorma” Pucciniego. Podobno zawiera też materiał muzyczny z opery, ale nie rozpoznaję go, bo znam z niej na razie jedynie wymiatającą arię Un bel di, vedremo. Madama Butterfly to mieszkanka Nagasaki, która zakochuje się w poruczniku marynarki amerykańskiej Pinkertonie i większość opery to jej tęskne czekanie na owego Amerykanina (w piosence pojawia się słowo ‚merican). Mieszkańcy Nagasaki w 1945 też oczekiwali Amerykanów, ale raczej nie z utęsknieniem. I Amerykanie pojawili się, bo po zrzuceniu bomby uranowej na Hiroszimę, trzeba było również wypróbować bombę plutonową. Załoga bombowca Bockscar (w tym nawet jeden porucznik) zrezygnowała ze zrzucenia nowego wynalazku na miasto Kokura, które było zbyt zadymione przez niedawne bombardowanie sąsiedniego miasta Yahata. Udali się więc nad rezerwowy cel: miasto, którego nazwę znali zapewne z tytułu  zupełnie bezsensownego amerykańskiego przeboju z 1928 roku.

hamako watanabeHamako Watanabe śpiewała też inny hit, jeszcze mocniej związany z burzliwą historią zeszłego stulecia. Była to nagrana w 1938 roku piosenka Shina no yoru, co oznacza „chińską noc”. Utwór użyty został dwa lata później w filmie o tym samym tytule. Był to film propagandowy, zrobiony na potrzebny brutalnej, nawet jak na dwudziestowieczne standardy, japońskiej okupacji Chin. Niezależnie jednak od tych ponurych wojskowych aspektów, ta łącząca muzykę popularną i japońską imitację chińskiego folku piosenka była niesamowicie chwytliwa. Nic dziwnego, że wpadła w ucho amerykańskim żołnierzom rozlokowanym po wojnie w Japonii i Korei, którzy zmienili tytuł na łatwiejsze do zapamiętania She Ain’t Got No Yo-Yo.

Deutsche GrammophonNie po raz pierwszy alianckim wojskom spodobała się piosenka wrogiego imperium. Tak przecież było też z niemiecką piosenką Lili Marleen. Utwór, znany także jako Lili Marlen, Lili Marlene lub po prostu Das Mädchen unter der Laterne, nagrany został przez Lale Andersen w 1939 roku. Tekstem był wiersz z I wojny światowej, opowiadający o tęsknocie rozłączonych przez wojnę kochanków. Piosenka uznana została jednak za niepropagandową przez Goebbelsa i raczej nie była puszczana w radiu III Rzeszy. Jeśli wierzyć opowieści zamieszczonej przez Daily Telegraph, bombardowanie znajdującego się pod niemiecką okupacją Belgradu skutkowało w zniszczeniu większości zapasów kruchych, szelakowych płyt tamtejszej rozgłośni. Ktoś sięgnął więc po niezniszczoną płytę z dna pudła i w ten sposób, w 1941 roku, Radio Belgrad zaczęło popularyzować Lily Marleen. Piosenka stała się hitem po obu stronach frontu. I o ile popularność piosenki wśród niemieckich żołnierzy nie dziwi, to mniej zrozumiałe jest, jak ten typowy Schlager (takie disco-teutono) spodobał się żołnierzom z alianckich krajów, o znacznie lepszych niż niemieckie osiągnięciach w dziedzinie muzyki popularnej.

waljinahTo jednak nie koniec „wojennych podróży z pop music”, wracamy bowiem do Azji. Jeszcze jeden przypadek transkulturowej i transfrontowej popularności utworu muzycznego miał miejsce podczas japońskiej okupacji Indonezji w latach 1942-1945. W wolnym czasie pomiędzy podpalaniem wiosek a uciskaniem ludności, japońskim żołnierzom wyjątkowo spodobał się jeden utwór z indonezyjskiego gatunku keroncong: opowiadający o jawajskiej rzece utwór Bengawan Solo. Po wojnie japońscy weterani nawet zrzucili się na pomnik dla kompozytora piosenki Gesanga, odznaczając się tym samym wrażliwością i czułością, które pewnie bardziej przydałyby się podczas samej okupacji. Piosenka ta dostępna jest w wielu wersjach, w większości typu disco-indo. Moim zdaniem najlepiej brzmi wersja japońska Toshi Matsudy z 1948 roku. Do słuchania nadaje się jeszcze pochodzące z lat sześćdziesiątych nagranie gwiazdy keroncong Waljinah wykonywana w duecie z autorem utworu. Niepokojący jest fakt istnienia wersji tej piosenki w wykonaniu Violetty Villas, pod tytułem Kiedy Allach szedł (1962). W polskim tekście mowa m. in. o „Indonezji – kraju kwitnącym z roku na rok” i aż dziw, że brakuje w nim jakichś pozdrowień nawiązujących do podobieństwa polskiej i indonezyjskiej flagi. Nagranie to stało się ostatnio przebojem w Indonezji.

swastyka szelakNie wiem, jaki jest morał z tych historii. Na pewno nie „muzyka silniejsza niż wojna”, bo to nie prawda – można to sprawdzić przeciwstawiając najlepszy nawet wzmacniacz Denona najmniejszemu choćby czołgowi. Mam jednak nadzieję, że spodobają się Wam zaprezentowane tu kawałki (poza Lili Marleen, które podoba się tylko w warunkach ciężkiego ostrzału artyleryjskiego). Nie tak łatwo było znaleźć tę muzykę, a jeszcze trudniej coś się o niej dowiedzieć. Dziękuję blogowi Ceints de Bakelite za historię Shina no yoru. Użytkownikowi archive.org calydon oraz użytkownikowi YouTube TheMidlakes dziękuję za info o Nagasaki no Ochosan.  Terima kasih Karolinie, Irwanowi i Joniemu za opowieść o Bengawan Solo. Karolinie dodatkowo dziękuję za wstrząs wywołany wersją VV.

Obrazki to, od góry: pocztówka z Hiroszimy, chyba z początku XX w. (Wikimedia Commons), reklama płyt Victor z 1914 r. (Library of Congress), Hamako Watanabe, 1938 (Wikimedia Commons), żołnierze Luftwaffe – melomani (ipernity.com), jakaś płyta Waljinah (źródło bliżej nieznane), a na samym dole nie wiadomo w sumie co, dla niektórych pewnie metafora przemysłu muzycznego (źródło: materiały prasowe Sony Music Entertainment).

Dodatkowe linki:

♪ Bardzo dobre nagrania Shina no Yoru i Nagasaki no Ochosan z ok. 1950 r. na archive.org, śpiewa Hu Mei Fang.

Historia Tsutomu Yamaguchi do posłuchania na National Public Radio.

Top 6: Kołysanki

13/08/2013

Picasso Kobieta z zoltymi wlosami 1931Sześć kołysanek z różnych krajów. Tylko trzy (1,2 i 5) z nich są prawdziwymi kołysankami, faktycznie używanymi do usypiania. Jeśli stosujecie którąś z pozostałych trzech, to powodzenia.

Johannes Brahms – Wiegenlied (1849) Chyba najsłynniejsza kołysanka świata. Aż dziw, że nie jest to jakaś prastara ludowa melodia, tylko ma konkretnego autora – należy do cyklu pięciu pieśni op. 49 Brahmsa.

Hamlet Gonashvili i Rustavi Ensemble – Kakhuri nana (dawno) Jak to zwykle bywa w przypadku gruzińskiego śpiewu polifonicznego, kosmiczno-mistyczny odjazd.

Igor Strawiński – Kołysanka z Ognistego ptaka (1910) Upiorna ale i tak ładna. Najbardziej znany balet Strawińskiego to oczywiście Święto wiosny, ale początkującym polecam bardziej przebojowego Ognistego ptaka.

Xavier Monsalvatge – Cancion de cuna para dormir un negrito (1945) „Kołysanka dla Murzynka” – delikatna ale niepokojąca pieśń o przesłaniu raczej pesymistycznym. Adresat kołysanki nie będzie już niewolnikiem, ale i tak ma przewalone.

Yoshiko Otaka – Itsuki no komoriuta (dawno, nagranie chyba z lat 40-tych) Japońska kołysanka śpiewana w biednych rodzinach. Śliczna, ale też niezbyt optymistyczna: zakopcie mnie przy drodze i dajcie kwiatek. Co ciekawe, pani która śpiewa, wykonywała, pod chińskim nazwiskiem, także piosenkę o opium z wpisu o narkotykach.Andrew Wyeth Sypialnia

Krzysztof Komeda, Mia Farrow – Rosemary’s Baby Theme (1968) Słynna kołysanka z Dziecka Rosemary Polańskiego należy do tej samej upiorno-ładnej kategorii, co ta z Ognistego ptaka. Na uwagę zasługuje również wersja Mike’a Pattona z projektem Fantomas.

Jeśli znacie inne ciekawe kołysanki, to piszcie w komentarzach.

Obrazki: Picasso – Kobieta z żółtymi włosami, Andrew Wyeth – Master Bedroom

Etenraku, takie gagaku

15/08/2012

Gagaku to japońska muzyka dworska o grubo ponad tysiącletniej tradycji. Główną zaletą gagaku dla zachodniego słuchacza jest absolutnie niespotykane brzmienie. Główny problem zaś stanowi nieodparte wrażenie, że ciągle grają ten sam kawałek.

Najbardziej znanym utworem gagaku jest Etenraku, którego tytuł oznacza „muzykę zesłaną z niebios”. Charakteryzuje go dokładnie to, co inne utwory gagaku, czyli niezwykle powolny rytm (a właściwie jego brak), oraz wspominane brzmienie, dla którego kluczowym wydaje się być dziwaczny rodzaj bambusowej harmonijki ustnej zwanej sho (patrz: obrazek z Wikipedii obok).

Nie wiem właściwie dlaczego akurat Etenraku zdobyło największą sławę, bo jak dla mnie, to w zasadzie niczym się nie różni od np. Goshoraku albo Senshuraku. W każdym razie, ok. roku 1930 zostało przez dyrygenta Hidemaro Konoye rozpisane na większą i bardziej zachodnią orkiestrę i  w takiej wersji stało się pierwszym utworem gagaku, który czasami, przy szczególnym splocie korzystnych warunków, jestem w stanie rozpoznać.

Oczywiście, niezależnie od ewentualnych problemów z rozróżnianiem, warto zapoznać się z tą zupełnie odmienną muzyką. I przy okazji przypomnieć sobie, że japońska kultura ma więcej do zaoferowania, niż mangę, sushi oraz ekscesy pokazane w filmie Między słowami.

LINKI:

Hidemaro Konoye dyryguje swoją wersją (przedwojenne nagranie)

Wersja na tradycyjny skład, live

Archiwalne nagranie innego, nieinstrumentalnego gagaku na blogu Excavated Shellac

Jeszcze mp3 wersji orkiestrowej pod batutą Stokowskiego (1934):

Do pobrania tutaj.

P.S. Zainteresowanym najróżniejszą (i nieco żywszą) muzyką z Japonii polecam nowo powstały blog Blahuuu o nazwie Hadakafuten.

Sówka: Utagawa Hiroshige

Japoński hit eksportowy z 1929 roku

20/11/2010

Dziś coś naprawdę ciekawego – utwór Haru no umi na instrumenty koto i shakuhachi. Napisany został w 1929 roku przez japońskiego wirtuoza koto Michio Miyagi i od razu stał się przebojem. (more…)