Ravel i Debussy reklamują harfy

ernest hebert.jpg

„Proszę o pomoc, włosy wplątały mi się w struny”

Muzyka klasyczna, wbrew moim nadziejom, nie okazała się obfitować w utwory, które ktoś bardziej pretensjonalny mógłby nazwać eterycznymi i które pasowałyby do lubianych przeze mnie secesyjnych i prerafaelickich obrazów z paniami o rozwianych włosach. Ale kilka takich się na szczęście znalazło. Utworów, nie pań.

Czołowe miejsce zajmuje wśród nich Introdukcja i allegro (1905) Maurice’a Ravela. Utwór trwa nieco ponad dziesięć minut i rozpisany jest na rzadkie, niestety, połączenie instrumentów: harfę, flet, klarnet oraz kwartet smyczkowy. No i jest piękny i eteryczny, jak te prerafaelickie panie.

Ravel napisał Introduction et allegro na zlecenie producenta instrumentów Érard, który pragnął zademonstrować możliwości swojej super harfy z pedałami. Ze strony firmy była to odpowiedź na Danse sacrée et danse profane Claude’a Debussy’ego, napisanej rok wcześniej na zlecenie Pleyel-Wolff – producenta harf bez pedałów, za to z większą liczbą strun. Taniec religijny i taniec świecki mają podobne zalety, co Introdukcja Ravela. Różnią się tym, że gra je harfa z orkiestrą smyczkową i mają odrobinę dalekowschodnie brzmienie (japonizm był wtedy w modzie).

Introdukcja i Tańce zdają się potwierdzać opinię entuzjastów wolnego rynku, że konkurencja przedsiębiorców jest motorem wszelkiego dobra. Zastanawiam się teraz tylko, czy historia ich powstania pozwala zaliczyć je do popularnej kategorii „muzyka z reklam”.debussy ravel.jpg

Dodatkowe linki:

Oba utwory plus niesamowita Sonata na harfę, flet i altówkę Debussy’ego (harfa: Jean-Pierre Rampal), nagranie z 1958 r. na Spotify (polecam zbiory Bibliothèque nationale de France na Spotify, wystarczy wyszukać „label:bnf” plus ew. dodatkowe terminy)

Obrazek: Antoine Ernest Ebert „Muza w dalmatyce grająca na harfie” aka „Spacjo, muza blogerów”, ok. 1880

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarze 2 to “Ravel i Debussy reklamują harfy”

  1. Tymek Says:

    „kwartet smyczkowy” – instrument, do obsługi którego potrzeba od dwóch do trzech muzyków oraz jednego altowiolistę :D

    • Przemysław Says:

      Przepraszam za późne zatwierdzenie komentarza. Czytałem kiedyś, że w środowisku muzyki klasycznej o altowiolistach opowiadane są takie same dowcipy, jak o perkusistach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: