Top 6: Muzyka klasyczna – mistyczna i kosmiczna

Ravel Daphnis et Chloe Leon Bakst

Wielu osobom na dźwięk słów „muzyka klasyczna” staje przed oczami XVIII-wieczny salon pełen upudrowanych ludzi w perukach, baletnica przebrana za łabędzia albo, sądząc po wynikach wyszukiwania grafiki na hasło „muzyka klasyczna,” skrzypce i róża na papierze nutowym. Tak się jednak składa, że muzyka klasyczna to setki lat twórczości niezliczonych kompozytorów, i tylko niewielka jej część pasuje do tych obrazków.

Aby wyrwać muzykę klasyczną z oków peruk i baletek, chciałem zaprezentować listę utworów mogących budzić skojarzenia raczej kosmiczne ew. mistyczne. Lista przeznaczona jest też dla początkujących słuchaczy klasyki – starałem się, żeby niesamowitość utworów szła w parze z przebojowością. A właściwie, to kompozytorzy się starali.

Maurice Ravel – Daphnis et Chloe – Lever de Jour (1912, pierwsze 5 minut linku) Balet według starożytnej, greckiej opowieści o młodych pastuszkach-kochankach. Lever de Jour, czyli „wschód słońca”, to jego najbardziej znany fragment. Gdybym był fachowym recenzentem muzycznym to napisałbym: „starożytność w secesyjnym wydaniu, doprawiona smakowitą partią chóru i gęsto polana smyczkowym sosem”.

Claude Debussy – Syrinx (1913) W greckiej mitologii najada Syrinks była obiektem uczuć Pana (tego od fletni). Pojawia się też w fabule poprzedniego utworu na liście. Debussy, tak jak Ravel, zaliczany jest do muzycznych impresjonistów. W Syrinx do stworzenia „impresji” wystarczył mu jeden flet i 2-3 minuty. Podobny klimat znajdziecie u niego w słynnym, też mitologicznym, poemacie symfonicznym Popołudnie Fauna, albo w mniej znanej Sonacie na flet, altówkę i harfę.Hooke,_Cassini_Drawings_of_Mars,_Jupiter_and_Saturn_1666

Ralph Vaughan Williams – Tallis Fantasia (1910) Wariacje na temat melodii XVI wiecznego angielskiego kompozytora Thomasa Tallisa. Na większy i bardziej kosmiczny atak instrumentów smyczkowych trzeba było czekać aż do 1958 r., kiedy to nakręcono film „Krwiożercze altówki z Plutona”. Brytyjscy kompozytorzy początku XX wieku, tacy jak Vaughan Williams czy Edward Elgar, byli mistrzami dramatycznych smyczków.

Gustav Holst – The Planets: VII Neptune, the Mystic (1918) Holst też należał do wspomnianej grupy angielskich kompozytorów. Neptun, jak wskazuje pełna nazwa, jest najbardziej mistycznym fragmentem jego genialnej suity orkiestrowej Planety, i charakteryzuje się pomysłową partią chóru żeńskiego – stopniowo wyciszanego przez przymykanie drzwi osobnego pokoju, w którym chór ten się znajduje. Mnie Planety Holsta fascynują jeszcze bardziej, od kiedy zorientowałem się, z pewnym opóźnieniem, jak łatwo jest zobaczyć i zidentyfikować na niebie większość planet (Neptuna akurat nie). Polecam każdemu, wystarczy sprawdzić np. polski serwis Astronet i pamiętać, że planety można odróżnić od gwiazd po tym, że nie migoczą.

Arvo Pärt – Fratres (1977) Chwilowo przenosimy się do nieco nowszych czasów i na północ. Estończyk Arvo Pärt jest jednym z niewielu popularnych a zarazem szanowanych współczesnych kompozytorów. Do jego najbardziej znanych kompozycji, obok Fratres, zaliczają się też Tabula rasa oraz Festina lente – łączą je takie cechy, jak minimalizm, tajemniczość oraz ładne, łacińskie tytuły.Akseli_Gallen-Kallela_-_Flower_of_Death Fratres istnieje w różnych aranżacjach – tu daję wersję na wiolonczelę i harfę, żebyśmy odpoczęli od tych wszystkich orkiestr.

Jean Sibelius – Tuonelan joutsen (1895) Pozostajemy na północy, ale wracamy do orkiestr i okolic początku XX wieku, ewidentnie mojej ulubionej epoki w muzyce klasycznej. Poemat symfoniczny, mający oddać w muzyce pochodzą z fińskiego eposu Kalevala legendę o łabędziu pływającym wokół Tuoneli – wyspy umarłych. Moja żona puszczała to kiedyś dzieciom na lekcji jako podkład do rysowania zwierząt nocnych – podobno tworzyli w pełnym skupieniu. Polecam prawie wszystkie kompozycje Sibeliusa, bo wyjątkowo dobrze spełniają wymóg „mistyczność + przebojowość”. Szczególnie dobre są symfonie nr 2 i 5 oraz utwór En Saga.

Obrazki wszystkie w domenie publicznej i z Wikimedia Commons. Od góry: scenografia Leona Baksta do Dafnis i Chloe Ravela, 1912, stąd; rysunki Roberta Hooke’a i Giovanniego Cassiniego przedstawiające Marsa, Jowisza i Saturna, 1666, stąd; drzeworyt Kwiat śmierci, Akseli Gallen-Kallela, 1895, stąd.

Jeśli macie własne propozycje na listę, to śmiało piszcie w komentarzach.

 

Tagi: , , , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 6 to “Top 6: Muzyka klasyczna – mistyczna i kosmiczna”

  1. Honorata Says:

    Może by nadały się jeszcze „Mity” Szymanowskiego. A zwłaszcza „Driady i Pan” (skrzypce genialnie udają tam fletnię w pewnym momencie). W ogóle to „III Symfonia” Karola też jest bardzo mistyczna. :)

  2. Przemysław Says:

    Dzięki! Trochę mi zajęło, zanim przesłuchałem ten fragment, bo do „Mitów” Szymanowskiego podchodziłem dotychczas jak pies do jeża. Teraz będę może trochę śmielej podchodził.
    A III symfonię znam i lubię. Nawet zastanawiałem się, czy jej nie dopisać do listy (albo Stabat Mater), ale już była, trochę na wyrost chronologicznie, na liście kawałków secesyjnych.

  3. Honorata Says:

    Ja też bałam się na początku posłuchać Mitów. I w ogóle moja pierwsza reakcja po nich, to było: kurcze, on musiał być chyba pijany jak to pisał! No ale jednak w końcu przekonałam się do nich.
    A co do III Symfonii, to od razu mi się spodobała. Myślę, że na jej korzyść podziałały tez okoliczności, gdy słuchałam jej pierwszy raz. A więc… był to majowy wieczór, i to na odludziu… wśród przyrody… To było niezwykłe przeżycie, ale chyba nie pora aby się rozpisywać…

  4. krasnal101 Says:

    dzień dobry…kuba sienkiewicz mówił: „praktycznie wtedy nie trzeźwiałem” = o okresie GDY powstały najlepsze hity tego (poważanego w świecie (medycznym też) lekarza MUZYKA.

    o Szymanowskim: a więc Mity – źródło arteuzy, i te wszystkie kawałki ze składanki na skrzypce i fortepian – to są niepodważalne hity początku XX wieku muzyki polskiej – neoROMANTYZMU…A SKORO jesteśmy już przy polskiej muzyce – TO KONIECZNIE
    POSLUCHAJCIE – SCHERZO 39 I chyba 41 Chopina…i najlepiej wcześniej wybrać się na pogrzeb i by padało…

    muzyka jak wzrusza to dobrze…mistyczka to dopiero druga pani w kolejce :D

  5. krasnal101 Says:

    mistyka: bo Akurat miałek okazje czytać i POSŁUCHAĆ ‚Króla Rogera’*: wspominacie tu „Pieśń o nocy” i Mity, ale to ”Król Roger” – dramaturgia dzieła, w którym król spotyka obcego, intruza, który przychodzi i odbiera mu kolejno „Roksane” (Pieśń Roksany – lament o miłości), a potem „pcha go w objęcia wschodu słońca’ – ten utwór ma coś z pragnienia życia, które budzi w Królu „przybysz” z innego świata…cały utwór ale ta finalna scena jest WYJĄTKOWA – A Roger odważnym dziełem na tamte czasy…
    ciekawostka:
    tekst (libretto*) wzorowany jest na Bachantkach – Eurypidesa.
    Pasterz w ‚Królu Rogerze’ – to więc Dionizos – bóg siejący popłoch i chaos, który pcha Króla do życia…zadając mu przy tym cierpienie (Roksana odchodzi za Dionizosem – pasterzem)

    ta ostatnia scena – obumieranie Króla Rogera (stracił ukochaną) i jego desperacka pogoń za Pasterzem w nieznane…to chyba pewna kwintesencja (TAJEMNICA) tego utworu.

    *libretto przygotował młody Iwaszkiewicz, kuzyn Szymanowskiego (i jak on homoseksualista), który jeździł na Sycylię, która stała się miejscem mitycznym dla wielu artystów polskich, Później jeździli tam Herbert (odniesienia do Mitolologii i Grecji) i… wielu innych ;)

  6. krasnal101 Says:

    z czym sie kojarzy muzyka poważna (?)…z ludwikiem oczywiście!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: