Top 6: Alternatywne pościelówy vol. 2

colgate międzywojenneLubisz się przytulać a jednocześnie chcesz się popisać nietuzinkowym gustem muzycznym? Oto druga porcja mniej ogranych ballad.

Mahmoud Ahmed – Yeshi hargetu (Etiopia, początek lat 70-tych) Dodatkowym atutem tej ballady jest archiwalny materiał filmowy, gdzie Mahmoud Ahmed czaruje najbardziej troskliwym spojrzeniem na świecie oraz przepięknie pokazuje, jak oddaje serce.

Connee Boswell – The Boulevard of Broken Dreams (USA, 1934) Ponury romans z epoki Wielkiego kryzysu, w którym żigolak i „żigoletka” spotykają się na Bulwarze zniszczonych marzeń. Najsmutniejszą znaną mi wersję śpiewa Connee Boswell ze świetnej grupy wokalnej The Boswell Sisters.

Billy Bragg – The Man in the Iron Mask (Wielka Brytania, 1983) Billy Bragg zazwyczaj walczył z thatcheryzmem, ale w tej piosence walczy o serce ukochanej za pomocą dumasowskich metafor.

Najat Al-Saghira – Ana baashaq el bahr (Egipt, 1982) Uzależniający kawałek o ciekawej aranżacji – nie mogłem zgadnąć, z której pochodzi dekady. Pojawia się w nim najważniejsze słowo arabskiej pop music – „habibi” (żeńska wersja to „habibti”), czyli „ukochany”. Piosenkarka śpiewa, że kocha morze, niebo i drogę, bo wszystkie te rzeczy przywołują na myśl jej habibi.

Blue Effect – Slunečný hrob (Czechosłowacja, 1969) Na słowa „czeska ballada rockowa” z pewnością odczuwacie uzasadniony niepokój, który przewyższa jedynie ten wywołany słowami „niemiecka ballada rockowa”. Słoneczny grób jednak różni się od większości czeskiej muzyki popularnej tym, że nie jest obciachowy. Chociaż przyznam, że w obrębie mojego małżeństwa opinie w tej ostatniej kwestii są podzielone.głuptak niebieskonogi

The Cure – Charlotte Sometimes (Wielka Brytania, 1981) Zapomniany przebój Cure’ów. Tekst zainspirowany jest książką dla dzieci o tym samym tytule, której bohaterka cofa się w czasie. Teledysk też ma nawiązywać do książki i jest tak zły, że aż dobry. Można w nim także zobaczyć Roberta Smitha z jeszcze dyskretnym makijażem.

Obrazki: przedwojenna reklama Colgate (znaleziona dawno temu na nieistniejącej już stronie); samiec głuptaka niebieskonogiego z Galapagos w trakcie opowiadania samicy o swoim blogu muzycznym (z Wikimedia Commons, autor: SkepticVK).

Jeśli macie swoje propozycje w temacie „ballady inaczej”, to śmiało piszcie w komentarzach. Pierwszy wpis z serii tutaj.

Odpowiedzi: 2 to “Top 6: Alternatywne pościelówy vol. 2”

  1. krasnal101 Says:

    przyznaję: od pewnego czasu myje zęby pastą Colgate…- razem zaczynamy dzień…(odnośnie reklamy)
    – ta piosenka ‚Cure’ – to duża ciekawostka, naprawdę duża’

    ps. mam taką ciekawostkę o piosence R.E,M. – ‚man on the moon’…

    powstała ona na wiele lat przed filmem o tym samym tytule. ale właśnie było tak, że najpierw powstała melodia…a potem M.Stipes (wokalista?) jeździł przez kilka dni samochodem i puszczał sobie te melodie na okrągło i śpiewał… Potem wszedł na chwilę do studia – zaśpiewał i wyszedł…jeden z jego kolegów z zespołu uznal to za „magiczny moment” ich wspólnej działalności…no

    – a jak juz pojawia sie The Cure – to Placebo jakby z obowiązku też być musi,

    nie ma ciekawostki poza tym, że David Bowie podobnie jak wokalista Placebo lubił wyglądać jak kobieta – tak chyba czasem trzeba! – jedna z moich ulubionych ballad,

  2. krasnal101 Says:

    ale „From the edge of a deeep green sea” – co? wymiata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: