Top 6: Gotyk bez gotyku

Wanda Wulz

Było już top 6 rocka gotyckiego, teraz top 6 mrocznej muzyki niebędącej rockiem gotyckim ani pokrewną mu nową falą. Ani muzyką klasyczną, ani starym, amerykańskim bluesem, bo dla najbardziej ponurych przejawów tych dwóch gatunków planuję osobne wpisy.

Leonard Cohen – Avalanche (1971) Wczesny Cohen to było mistrzostwo świata. Na albumie Songs of Love and Hate, z którego pochodzi Avalanche,  jest tak mroczny, że ledwo go widać. Tytułowa lawina ma chyba symbolizować narkotyki, choć może też oznaczać inne nieciekawe rzeczy, np. lawinę. Piosenka najwyraźniej zrobiła wielkie wrażenie na twórcach rocka gotyckiego – pierwsza płyta Nicka Cave z The Bad Seeds zaczyna się od jej koweru, a  automat perkusyjny Sisters of Mercy nazywa się Doktor Avalanche.

Ewa Demarczyk – Czarne anioły (1967) Jeśli nie słuchaliście nigdy płyty Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego, to macie poważne zaległości i raczej nie przejdziecie do następnej klasy. Większość piosenek z tego albumu mogłoby znaleźć się na tej liście, ale wybrałem najbardziej oczywistą, z dziwnym tekstem Wiesława Dymnego m. in. o stodole, w której produkuje się czarne anioły.

Bobbie Gentry – Ode to Billie Joe (1967) Country też bywa mroczne i tajemnicze, tak jak ten przebój o niewyjaśnionej śmierci niejakiego Billie Joe MacAllistera. Bobbie Gentry we wspaniałych rymach opisuje rodzinną kolację, podczas której narratorka dowiaduje się, że jej znajomy Billie Joe skoczył z mostu o pięknej, indiańskiej nazwie Tallahatchie.

The Rolling Stones – Sympathy for the Devil (1968) Druga połowa listy cała o diable. Na początek piosenka bardzo znana, zainspirowana Mistrzem i Małgorzatą, a podobno jeszcze Baudelairem. Słowo „sympathy” nie oznacza sympatii, a współczucie.Albrecht Durer - Rycerz, śmierć i diabeł

Os Mutantes – Ave Lucifer (1970) Chodzi tu o Lucyfera w wersji pełzająco-gadziej, entuzjastę owoców. Brazylijski zespół Os Mutantes w ogóle lubił składać hołd ciekawym postaciom – miał też piosenkę Ave Gengis Khan.

PJ Harvey – The Devil (2007) Na koniec coś nie z przełomu lat 60-tych i 70-tych. Na płycie White Chalk PJ Harvey postanowiła zupełnie pójść w klimaty „Edgar Allan Poe / Emily Dickinson / Flannery O’Connor”. Wyszło jej nieźle, szczególnie w piosence The Devil.

Jeśli macie własne propozycje do listy, albo coś Wam się spodobało, ewentualnie sprowadziło na drogę kultu Kozła, to piszcie w komentarzach.

Kobieta-kot – Wanda Wulz, 1932. Rycerz, śmierć i diabeł – Albrecht Dürer, 1513.

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 6 to “Top 6: Gotyk bez gotyku”

  1. elsuchy Says:

    Tak z rękawa dwa utwory.

    Renata Przemyk – Zmrok

    Stare Dobre Małżeństwo – Nie Brooklinski most,
    w szczególności w tej wersji

    Interpretacji się nie podejmuję :-)

  2. Przemysław Says:

    Dzięki, SDM spodziewałem się mniej więcej tak samo, jak Boney M.

  3. Goose Says:

    Teraz jestem już stary i zblazowany, ale jak byłem młodszy, ten instrumental przyprawiał mnie o gęsią (nomen-omen) skórkę:

    Nie powinien się również ten temat obyć bez Piotra Ratajczyka: http://www.youtube.com/watch?v=vFwYJYl5GUQ

  4. Goose Says:

    Pierona, czabyło Type’ów dać jako pierwszych, coby się teledysk wyświetlał, a nie link. ;/

  5. Przemysław Says:

    No tak, tylko Type O Negative to raczej na listę „top 6 : gotyk z gotykiem”.

    • Goose Says:

      A. No fakt. Czyli ja jak zwykle po swojemu: z opóźnionym zapłonem i nie na temat. Poza tym zawsze miałem problem z tymi muzycznymi etykietkami… ;_;

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: