Top 10: Czarna lista wszech czasów

Radiowa Trójka ogłosiła wyniki głosowania na Top Wszech Czasów. Nie mogłem nie zauważyć, że klimat całej setki określa tytuł piosenki z miejsca 76, czyli A Whiter Shade of Pale: na 100 utworów całe cztery pięć (zapomniałem o Jacksonie)  śpiewane jest przez czarnych wokalistów. Postanowiłem więc zrobić alternatywny, a może uzupełniający, top wszech czasów – z samymi czarnymi artystami. Ograniczyłem się do dziesięciu utworów i starałem się silić na coś w rodzaju obiektywizmu, z bólem opuszczając wielu moich faworytów. Kolejność umowna.

10. Otis Redding – (Sittin’ On) The Dock of the Bay (1968, soul) Otis Redding niestety zginął w wypadku lotniczym zaraz po nagraniu i nie mógł później zrobić wersji, która nie byłaby tak bezsensownie ucięta w połowie gwizdów.

9. Paul Robeson – Sometimes I Feel Like a Motherless Child (1926, folk)

8. Public Enemy – Fight the Power (1989, hip-hop) Sampli jest tak dużo i tak poszatkowane, że nikt (z Public Enemy włącznie) nie wie, co właściwie zostało w Fight the Power użyte.

7. Manu Dibango – Soul Makossa (Kamerun 1972, funk/afrobeat)

6. Bessie Smith – St. Louis Blues (1925, blues)

5. Blind Willie Johnson – Dark Was The Night, Cold Was the Ground (1927, blues) NASA też uznała to za super kawałek, bo wrzuciła go na płytę mającą nas przedstawić kosmitom.skanowanie0001

4. Solomon Linda and His Evening Birds – Mbube (Południowa Afryka 1939, mbube/township) Później kowerowane, bez pytania autorów, pod tytułem The Lion Sleeps Tonight.

3. Miles Davis – So What? (1959, jazz „modalny”)

2. The Temptations – Papa Was a Rolling Stone (1972, soul/funk)

1. Billie Holiday – Strange Fruit (1939, blues/jazz) Przed wojną też były protest songi. Ten jest o linczowaniu.

Zachęcam do komentowania. Na temat listy Trójki, tej listy (co byście jeszcze dodali?), ewentualnie własnych, alternatywnych list wszech czasów.

Advertisements

komentarze 4 to “Top 10: Czarna lista wszech czasów”

  1. Ż. Says:

    Świetna lista, na pewno ciekawsza od tej Trójkowej listy zamordowanych hitów. Ja zaproponuję z kolei kilka moich ulubionych utworów:

    Otis Redding – Try a Little Tenderness/Fa Fa Fa Fa Fa Song (jakoś zawsze wolałem to od „(Sittin’ On)…”)

    Howlin’ Wolf – Evil (bo bluesa nigdy za mało)

    Fela Kuti – Let’s Start/Zombie (bo jak afrobeat, to Fela)

    Sugarhill Gang – Rapper’s Delight (bo ten kawałek cytuje się w dobrym hip-hopie jeszcze dzisiaj)

    Al Green – How Can You Mend A Broken Heart (tutaj uzasadnienie się sypie, niestety)

    Blind Willie Johnson zostaje, chociaż szkoda mi tutaj „Grinnin’ In Your Face” House’a, albo czegoś Roberta Johnsona.

    Tyle :)

  2. Przemysław Says:

    Dzięki! O części z tych rzeczy też myślałem, bardziej niż nad Sugarhill zastanawiałem się nad Grandmaster Flash.

    A co do Trójki, to przypomniał mi się jeszcze rysunek M. Raczkowskiego: http://25.media.tumblr.com/tumblr_mbuc4dd2I61rvej5vo1_500.jpg

  3. Ż Says:

    No tak, pytanie o ćwiartowanie zwłok w kontekście Phila Collinsa było jak najbardziej trafne :)

  4. te i em. Says:

    ja jednak będę bronił Phila Collinsa, tym bardziej, że „zboczzzone” to są niestety takie czarnowłose panny najczęściej…które tak by nie zaspiewały…raczej jak tu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: