Top 5: Etiopia

Odkrycie serii płytowej Ethiopiques było dla mnie największym objawieniem od pierwszego przesłuchania Abbey Road. Okazało się, że w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w Etiopii tworzono absolutnie genialną muzykę – trochę zainspirowaną soulem i jazzem, ale jednak zupełnie jedyną w swoim rodzaju. Oto pięć piosenek, od których polecam zacząć poznawać tzw. ethiogroove:

Mahmoud Ahmed – Ere mela mela. Długi, hipnotyczny kawałek. To właśnie przy słuchaniu Ere mela mela poczułem, że – jak mawia ks. Natanek – coś się dzieje.

Mulatu Astatke – Yekermo sew. Mulatu Astatke (albo Astatqe) to twórca ethiojazzu. Jego muzyka wykorzystana została w soundtracku do Broken Flowers Jima Jarmuscha. Kiedy oglądałem film, to Astatke nie doceniłem, ale wtedy słuchałem pewnie Smashing Pumpkins i gówno wiedziałem o dobrej muzyce.

Menelik Wesnatchew – Tezeta. Świetne imię, nie? Tezeta (albo tizita), w zależności od tłumaczenia, oznacza nostalgię, wspomnienie albo pamięć. Czasami dwa kawałki pt. Tezeta to dwie wersje tej samej piosenki, a czasem inne utwory, które po prostu należą do gatunku „tezeta”.

Hirut Bekele – Almokerkum neber. Etiopskie panie też potrafiły namieszać, a przynajmniej jedna – Hirut Bekele (ew. Beqele). Najbardziej soulowo-funkowy kawałek na liście. 

Alemayehu Eshete – Ayalqem tedenqo. Na początku było, że unikalne brzmienie, a tu polecam coś, co ma podkład jak In the Summertime Mungo Jerry (tylko jest nieco starsze). No, ale śpiew i język dalej robią swoje. Alemayhu Eshete nazywany bywa etiopskim Jamesem Brownem, czego nie słychać w tej piosence, bo w niej akurat jest etiopskim Mungo Jerry.

Z serii Ethiopiques najbardziej polecam dwupłytową składankę The Very Best of Ethiopiques, którą udało mi się nawet kupić (za drugim podejściem) w Merlinie. Na niej znajdziecie trzy pierwsze kawałki. Innych płyt z serii raczej w Polsce nie dostaniecie, ale jeśli paracie się plugawym procederem ściągania z sieci, to polecam Ethiopiques Vol. 3, Vol. 8, Vol. 10 (ballady „tezeta”) Vol. 7 (tylko Mahmoud Ahmed) i Vol. 4 (tylko Mulatu Astatke).

Na koniec dorzucam jeszcze link do bardzo ciekawej audycji o Ethiopiques na NPR. Na zdjęciu cesarz Haile Selassie, którego obalenie w puczu wojskowym zakończyło złoty wiek etiopskiej muzyki (i rozpoczęło nieciekawe czasy dla Etiopii).

Advertisements

Tagi: , , ,

komentarzy 7 to “Top 5: Etiopia”

  1. Bolgeras Says:

    Czytam teraz Rough Guide i z Ethiopiques była tam Tsegue Maryam Guebrou. Gra miniatury na pianino z pogranicza Monka i muzyki klasycznej. A czy zdarzały ci się później podobne objawienia? Chętnie bym o nich usłyszał :)

  2. Przemysław Says:

    O, nie wiedziałem, że to fortepianowe na początku drugiej płyty Best of, to pani gra. A jaki Rough Guide czytasz – o jazzie, world music czy Etiopii?
    Aż takie objawienia, to mi się rzadko zdarzają, niestety. I ostatnim byli Etiopczycy.

  3. Bolgeras Says:

    Empik przecenił Pokaźny tom „Africa & Middle East” na 14,99 – jak tu się nie skusić. Trochę za bardzo skrótowy, ale dzięki Internetowi to nie problem. Ciekawsze płyty zaznaczam ołówkiem i szukam w internecie (część jest na np. Awesome Tapes of Africa, o której pisałeś). Opisy klubów w Etiopii, ogólnej życzliwości i przywiązania do muzyki bardzo rozbudzają wyobraźnię.

  4. Przemysław Says:

    O, zazdroszczę – na stronie Empiku przeceniony jest z 79.90 na 79.49.
    A Etiopia do niedawna kojarzyła mi się nadal z epidemią głodu z lat osiemdziesiątych. Teraz chyba już tam lepiej, chociaż nie jestem pewien, bo swoją wiedzę opieram na etiopskich teledyskach.

  5. tk Says:

    Hirut Bekele jest (nie badzmy maloduszni i nie piszmy, ze byla) bez watpienia wspaniala, aczkolwiek za niekwestionowana pierwsza dame owczesnej piosenki etiopskiej zwyklo sie uwazac Bezunesh Bekele, Swoja droga ciekawe, czy byly spokrewnione. http://www.youtube.com/watch?v=HClaUCuO1XE

    (pod teledyskiem link z plyta do sciagniecia)

  6. Przemysław Says:

    Właśnie też się zastanawiałem, czy to rodzina – bo na YouTube mi się wyświetlała w powiązanych przy słuchaniu Hirut. A na Ethiopiques jest jeszcze Tadele Bekele. Zdaje się, że to popularne nazwisko tam – jest np. dużo lekkoatletów Bekele, w tym jedna Bezunesh.

    Ten blog „Pana Mietka” na którym jest płyta, bardzo ciekawy – dołączam do linków. Dzięki!

  7. Ziemia Niczyja | Mariusz Herma » Hip-hop ogłupia (Kiosk 8-10/2011) Says:

    […] odświeżył swoje 20 najlepszych płyt ambientowych, Placówka Postępu opisała muzycznych 5 szczytów Etiopii, a 10 szczególnie udanych piosenek inspirowanych książkami wybrał Guardian. Paste wylicza […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: