Krótka przejażdżka szybką maszyną

W ostatnich kilku dekadach muzyka klasyczna nie miała zbyt wielu przebojów. Tym bardziej cieszy istnienie świeżuteńkiego, bo napisanego w 1986 roku, utworu amerykańskiego kompozytora Johna Adamsa A Short Ride in a Fast Machine. Kawałek ten naprawdę stał się czymś w rodzaju hitu filharmonii i słuchając go, trudno się temu dziwić.

A Short Ride in a Fast Machine należy do nurtu minimalizmu – na melodię utworu składają się powtarzane wielokrotnie mikroskopijne frazy. Ale w Przejażdżce najważniejszym i najbardziej przebojowym elementem nie jest melodia, ale szaleńczy, wielowarstwowy rytm.

Całość trwa niewiele ponad cztery minuty, ale słuchacz odnosi dziwne wrażenie, że orkiestra powinna po jego wykonaniu ładnie się wszystkim ukłonić, a następnie paść z wycieńczenia.

Jeśli podoba wam się Krótka przejażdżka szybką maszyną, to polecam jeszcze inny utwór Adamsa – trochę orientalny, trochę Gershwinowski The Chairman Dances.

♫ LINKI:

♪ A Short Ride in a Fast Machine

♪ The Chairman Dances

Na zdjęciu prototyp General Motors Firebird II (1956)

Tagi: , , , , , , ,

Odpowiedzi: 13 to “Krótka przejażdżka szybką maszyną”

  1. Blahuuu Says:

    Fajny kawałek – chyba całkiem niedawno gdzieś się na niego natknąłem, nie pamiętam gdzie…

    Co do motywu przejażdżki, absolutnie urzekająca jest czwarta część drugiego „Bachiana Brasileira” Heitora Villa-Lobosa, utworu nieco starszej daty: http://www.youtube.com/watch?v=pjDZUetrDCM .

  2. Przemysław Says:

    Dzięki za Villa-Lobosa! Dotychczas znałem tylko pierwsze i piąte Bachianas Brasileiras. Od razu mi się skojarzyło z Pacific 231 Honeggera, o którym kiedyś pisałem (https://placowkapostepu.wordpress.com/2009/01/09/pisk-zelaznym-szlakiem/)

  3. W.W.R. Says:

    Minimalizm to nurt fajnej muzyki: prostej, chwytliwej, łatwo wpadającej w ucho, choć dla wielu z pewnością zbyt uciążliwej. O minimalizmie dla laika polecam: http://www.polibuda.info/art13697

    Utwór Adamsa może i jest przebojem, ale w mojej ocenie dużo brakuje mu do innych wielkich symfonicznych dzieł tego wieku. Trudno mi porównywać go z muzyką symfoniczną 80. 90. lat, bo słabo ją jeszcze znam.

  4. krasnal_z_winchelsea Says:

    pippppppppppppppp takie hity….
    IV symfonia lutosławskiego – jest ciekawsza.

  5. brzydkieslowonaf Says:

    Po koncercie Glassa, na którym wokalistka i pianiści harowali jak w kamieniołomach,
    dochodzę do wniosku, że minimalizm to taki sport ekstremalny filharmonii.

  6. krasnal z miami Says:

    czytaj: ani grzeją ani ziębią Takie cccHityccc
    czy tu wypada przeklinać? nie przeszło
    mi przez myśl gardłową, nawet. T o
    o czym wszyscy myślą.
    Steve Reich to chyba
    jedyne współczesne
    do przełknięcia
    wchłonięcia…

  7. gospel44 Says:

    gust może być różny…nie polemizuje tu.
    Padło tu słowo \współczesne/
    skoro tak, to czy jednak można polecić coś od siebie?

    Michael Nyman – prospero’s magic

    niewątpliwie jeden z bardziej ciekawych wizjonerów(przy)twórczości
    filmowej. a także: ścieżka do filmu „kucharz złodziej, jego żona i jej kochanek” Petera Greenawaya.
    Może to nie hit – ale ci się spodoba. blog miejscami interesujący. rp

  8. gospel44 Says:

    a może nie?

  9. Kris Says:

    etam, od drugiej połowy XIX wieku niewiele w muzyce klasycznej nadaje się do słuchania :P

  10. W.W.R. Says:

    Nie zgadzam się z tym. Dla mnie najwspanialsze rzeczy w historii muzyki powstały właśnie w II połowie XIX wieku i I połowie XX wieku.

  11. Kris Says:

    I to właśnie w muzyce cenimy najbardziej – każdy w niej znajdzie coś innego.

    Podziwiam z jednej strony. Może nie dorosłem jeszcze, w każdym razie wszelkie niewymuszone formy zaanektowania tychże dźwięków na moje poletko spełzły na niczym.

  12. W.W.R. Says:

    A ja może nie dorosłem do Mozarta, który zawsze brzmiał miło, ale nigdy mnie nie zachwycał.

    Muzyka poważna jest bardzo zróżnicowana i rzeczywiście każdy coś znajdzie dla siebie. Może to być też muzyka minimalistyczna, z muzyki współczesnej chyba najprzystępniejsza.

  13. Ymir Says:

    Ja za to w prawie każdej epoce umiem znaleźć coś ciekawego, co mnie zatrzyma na dłużej. Co prawda klasycyzm był trochę mało zróżnicowany, nieco nudny, ale trudno odmówić Mozartowi kilku naprawdę świetnych dzieł.

    Tę granicę drugiej połowy XIX wieku, wyznaczoną przez Krisa, przesunąłbym nieco dalej, o jeden wiek. Po Szostakowiczu nie ma czego szukać w muzyce. Owszem, jest kilku wartych uwagi twórców jak Arvo Part, Henryk Mikołaj Górecki, ale traktuję ich jako pewnego rodzaju ciekawostki. Brak mocy, brak geniuszu dawnych kompozytorów.

    A może to my ich nie doceniamy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: