Ravel jazzman

Dziś kawałek Maurice Ravela, ale niekoniecznie dla miłośników Bolero. Prędzej dla wielbicieli Gershwina albo Strawińskiego – śmiałków, którzy postanowili łączyć muzykę klasyczną z najmodniejszym i najświeższym rodzajem muzyki popularnej swoich czasów – jazzem. Chodzi o ukończony w 1931 roku Koncert fortepianowy G-dur (po polsku i po niemiecku, bo po angielsku „in G-major”, a po francusku „en sol” – nazwy tonacji i ich stosowanie to temat na osobny, pełen żółci, wpis).

Koncert zaczyna się od trzaśnięcia, co – musicie przyznać – jest świetnym pomysłem na początek utworu. Po owym trzaśnięciu jest wesoło i jazzowo. Brzmi to jak gdyby dać 70% Gershwina i 30% Strawińskiego. Nie, żeby Ravel od nich zżynał – to tylko takie skojarzenia. W końcowym, trzecim fragmencie też jest żywo i dalej jazzowo, tylko bardziej szaleńczo – proporcje Gershwina i Strawińskiego jakby się odwróciły.

Tradycją formy koncertu jest, że są trzy części i że środkowa jest wolna i ładna. Tak też jest u Ravela – środkowy fragment Koncertu G-dur nie jest ani wesoły, ani za bardzo jazzowy. Ale za to absolutnie przepiękny. I nawet, jeśli nie przekona was jazz i szaleństwo pierwszej i ostatniej części, to i tak pewnie docenicie oszczędne piękno fragmentu II – Adagio assai. Nie chcę nadużywać terminologii astronomicznej, ale to jest kurna kosmos:

♫ LINKI:

♪ YT – pierwsza część (gra Martha Argerich). W powiązanych wideo dwa pozostałe fragmenty.

♪ Mp3 na Public Domain Archive. Dyryguje nie byle kto: do wyboru Ravel i Bernstein.

♪ Bonus: Strawiński jazzman, czyli wspaniałe Ebony Concerto (archive.org).

Pochodzenie zdjęcia Ravela z kotkiem bliżej nieznane. Aha, jeszcze jedno. Kto wie, jak nazywa się po polsku instrument, który robi trzask na początku utworu? Załączam zdjęcie. Już wiem, nazywa się frusta albo bat i wygląda tak:

Tagi: , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 5 to “Ravel jazzman”

  1. Kris Says:

    zaintrygowała mnie kwestia „na osobny, pełen żółci wpis” – nie ukrywam, że mam swoje typy do takiego tematu, ale chętnie poczytam najpierw twoje zdanie :)

  2. W.W.R. Says:

    Ravel fragmentami pobrzmiewa też jak Rachmaninow we fragmentach przejściowych, głównie na solo fortepian. Dla mnie druga część jest zdecydowanie najpiękniejsza i romantyczna. Pierwsza i trzecia jakoś w ogóle do mnie nie trafia, pewnie dlatego że jazz też nie zachwyca mnie tak jak klasyka.

  3. Przemysław Says:

    Kurczę, w końcu znalazłem, co robi odgłos bicza. Nic dziwnego, że nikt nie odpowiadał – dałem złe zdjęcie.
    Dorzucam link do świetnego występu Bernsteina (dyryguje i gra jednocześnie), gdzie widać, co to tak ładnie strzela: http://www.youtube.com/watch?v=LbI4c2os6YU

  4. Forum Muzyczne Says:

    Trochę podobny kawałek można było usłyszeć ostatnio w Tygmoncie, w wykonaniu Krautwursta.
    Za to ten bicz o ktorym pisze Przemek to faktycznie robi wrażenie.

  5. Szukam Says:

    B potrzebuje nagrania M Argerich środkowej części koncertu G. Bede wdzięczna za pomoc. Olga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: