20 minut pierwszorzędnego adagio

Z cyklu „Najpiękniejsze melodie muzyki klasycznej”. Co jakiś czas (tzn. dotychczas trzy razy) ktoś wspomina na blogu o Antonie Brucknerze. No i w końcu absolutnie przekonałem się do najbardziej znanego fragmentu jego twórczości: Adagio z VII symfonii (1883).  Niby to tylko fragment większej całości, ale 20 minutowe Adagio broniłoby się całkiem nieźle jako osobny utwór. I chyba nawet, podobnie jak Adagietto z V symfonii Mahlera, bywało grane osobno. Najładniejsza melodia pojawia się po około pół minuty i, co w muzyce klasycznej nie jest znowu takie oczywiste, kilkakrotnie powraca. Adagio z VII symfonii jest utworem żałobnym – to hołd Brucknera dla jego zmarłego mistrza Richarda Wagnera.

Przeczytałem w Wikipedii, że VII symfonia niezwykle podobała się innemu wielbicielowi Wagnera. Adagio puszczano w niemieckim radiu, po tym jak wojska owego wielbiciela dostały pod Stalingradem i jeszcze po tym, jak rzeczony meloman ze sobą skończył. Hmmm, morał z tego chyba taki, żeby nie dobierać znajomych według gustu muzycznego.

LINKI:

♫ MP 3: VIII symfonia Brucknera w PD Archive (we wpisie użyłem wersji Furtwänglera)

♫ YouTube – bardzo fajne wykonanie Adagio w niemieckiej telewizji – dostępna też cała symfonia

♫ YouTube – nagranie, które puszczano w niemieckim radiu

Ilustracja:”Przybycie Brucknera do nieba” z Wikimedia Commons (Otto Bohler, 1890). Bruckner to ten najgrubszy, a witają go (od lewej) Liszt, Wagner (mówi „Ein wunderschönes Adagio. Danke, Anton”), Schubert, Schumann, Weber, Mozart, Beethoven, Gluck, Haydn, Handel i Bach przy organach.

Advertisements

Tagi: , , , , , , , , , ,

komentarze 3 to “20 minut pierwszorzędnego adagio”

  1. W.W.R. Says:

    Ja wolę Adagio z następnej symfonii:

    Zwłaszcza fragment od 2:30 do 3:05. Parafrazując Przemysława, to być może „najlepsze 30 sekund w historii muzyki”.

  2. Przemysław Says:

    Miał rękę do tych wolnych fragmentów. Przesłuchałem całość (tzn. Adagio, nie całą ósmą). Mniej oczywiste niż to z siódmej.

  3. W.W.R. Says:

    Bruckner i Mahler to mistrzowie muzyki wylewnej, bardzo powolnej, wyciskającej łzy (oczywiście tworzyli też dużo innych utworów, ale w takim rodzaju chyba nikt im nie dorówna). Już trochę Beethoven zapoczątkował powolne adagia – w hymnie w jednym z ostatnich kwartetów smyczkowych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: