Archiwalne nagrania: Brahms

Johannes Brahms zaliczany był do tzw. „trzech B”, czyli grupy trzech największych niemieckich kompozytorów, obok Bacha i Beethovena. Wrzucili go tam pewnie dlatego, że „trzy B” brzmi lepiej niż „dwa B”. Ale chociaż Brahms nie był tak genialny jak pozostali dwaj panowie B., to jednak był, nie bójmy się tego słowa, niezły. Romantyk, ale nie do końca – w porównaniu z takim Czajkowskim mniej ekspresyjny, a bardziej uporządkowany. Na Internet Archive znajdziemy dużo starych nagrań Brahmsa. Zacznijmy od jego greatest hitu, czyli 5tego Tańca węgierskiego. W wersji z szelakowej płyty jeszcze bardziej niż zwykle kojarzy się z wszystkimi starymi kreskówkami, w których notorycznie się pojawia.

Z poważniejszych rzeczy Brahmsa, na archive.org znaleźć można zabójczo wspaniałą IV symfonię (poleciła mi ją kiedyś komentująca tu Magdalena, za co jestem jej niezmiernie wdzięczny). Eksperci zachwycają się ostatnią częścią utworu, w której kompozytor nawiązuje do … coś tam … kanonu … coś tam … barokowej … itd. Mnie natomiast najbardziej rozwala początek, w którym, tak jak Mozart na początku 40tej symfonii, Brahms serwuje najlepszą melodię już w pierwszych sekundach. Oto ta pierwsza część:

Warto posłuchać też III symfonii Brahmsa. Może całościowo nie jest aż taka genialna jak Czwarta, ale ma jeden fantastyczny fragment – przepiękne Poco allegretto:

W zamieszczonym na IA nagraniu "Rapsodii na alt" śpiewa słynna kontralcistka Marian Anderson.

Właśnie na Internet Archive odkryłem jeden z moich ulubionych kawałków Johannesa Brahmsa, Rapsodię na alt, chór męski i orkiestrę (nie „na altówkę”, jak znalazłem w Wikipedii). Zwykle mam gdzieś anegdoty o kompozytorach, ale ta jest ciekawa. Otóż Brahms kochał się w Clarze, żonie Roberta Schumanna. Gdy Schumann umarł, JB jakoś przeszła ochotę na Clarę, zainteresował się natomiast… córką swojego kolegi kompozytora, Julie. Ta go jednak olała i wyszła za kogoś bardziej w swojej grupie wiekowej. Jako prezent ślubny Brahms dał Julie właśnie Rapsodię na Alt. Nawet po pobieżnym wysłuchaniu utworu można się domyślić, że kompozytor niespecjalnie ze ślubu się cieszył. Przeczytanie tekstu autorstwa Goethego, z takimi słowami jak „który pił ludzką nienawiść z morza miłości”, tylko potwierdza nasze obawy. No, chyba że ta cała historia to pic na wodę.

Zainteresowanym innymi dostępnymi nagraniami archiwalnymi Brahmsa polecam wyniki przeszukiwania Internet Archive. Dużo tego, w tym wszystkie symfonie.

P.S. Ciekawostka filmowa: Bohater Straconego weekendu Billy’ego Wildera oprócz whisky lubił też Brahmsa. Wisiał u niego ten sam portret, co u góry wpisu.

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Komentarze 3 to “Archiwalne nagrania: Brahms”

  1. Ymir Says:

    Abstrahując od Brahmsa, nie rozumiem dlaczego opierasz się tylko i wyłącznie na nagraniach z Internet Archive. Z uwagi, że są to nagrania stare, ich jakość jest bardzo kiepska, odbiegająca na kilometry od nagrań nawet sprzed 50 lat.
    Rozumiem, że nie łamie się praw autorskich korzystając z IA, ale z tego co zdążyłem przeczytać we wcześniejszych wpisach, nie aprobujesz gorliwego blokowania nagrań na Youtube, gdzie są one w duuuużo lepszej jakości, a do tego mamy wybór w wykonaniach danego utworu.

  2. Przemysław Says:

    A bo ja uwielbiam te stare nagrania, stąd cała seria wpisów o Archive.org – na YT linkuję mnóstwo w innych postach. Jakość faktycznie różna, bo oprócz szumów dochodzi często kiepska kompresja. Ale ja strasznie lubię to brzmienie, nawet skompresowane, bo przenosi mnie do innej epoki. Jest jeszcze kwestia praktyczna: obok tego, że można pobrać mp3, to linki do Archive są o wiele mniej „ulotne”. A poszukać na YT można na własną rękę.

  3. Ymir Says:

    Hmm, ciekawe.
    Kiedyś starłem się z wykonaniem mozartowskich koncertów fortepianowych, które miało dosyć dużo uchybień w postaci „klików”, „pyknięć”. Nie dość, że przesłuchałem jeszcze kilka innych wykonań, w których też słyszałem jakieś „śmieci”, to jeszcze tak wyczuliło mi się ucho na tę kwestię, że zacząłem je słyszeć w każdym utworze jaki słuchałem.
    Dopiero po jakichś dwóch miesiącach wyleczyłem się z tego :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: