Różne stare nagrania 2 – utracony akord

Kontynuujemy grzebanie w Internet Archive. Właśnie trafiłem na odwieczne pytanie ludzkości, czyli Are You Lonesome Tonight?, ale nie w wersji Elvisa Presleya, ale o wiele wcześniejszej – jeśli wierzyć komentującym, to z 1927 roku. Nie wiem, jak Was, ale mnie kompletnie rozwala.

Cofamy się do roku 1912, kiedy legendarny tenor Enrico Caruso występuje na koncercie dla ofiar katastrofy Titanica. Wcześniej tego samego dnia nagrywa jeden z wykonywanych na  występie kawałków – The Lost Chord Arthura Sullivana. Sullivan, znany głównie z operetek, napisał ten przejmujący utwór dla umierającego brata, wykorzystując świetny wiersz popularnej poetki epoki wiktoriańskiej, Adelaide Anne Procter. Opowiada o wspaniałym akordzie, na który podmiot liryczny przypadkiem natrafił siedząc przy organach, a którego nijak nie może odtworzyć. Kto wie, może usłyszy go znowu dopiero w chwili śmierci? It may be that death’s bright angel / Will speak in that chord again, / It may be that only in Heav’n / I shall hear that grand Amen.

The Lost Chord, napisany w 1877 roku, był jednym z największych hitów epoki. W roku 1888 (sic!) wersję na kornet i fortepian nagrał Thomas Alva Edison. Jest to jedno z pierwszych nagrań muzycznych. Nie wiadomo, czy to Edison robił pierwsze nagrania, bo niedawno odkryto wykonany we Francji zapis głosu ludzkiego podobno pochodzący z 1860 roku. Na pewno jednak Edison odpowiedzialny jest za zapoczątkowanie tradycji „genialnych decyzji wytwórni muzycznych”. W latach dwudziestych najpierw uznał, że nie jego nagrania nie będą kompatybilne z odtwarzaczami nie-Edisona, a potem zdecydował, że jazz jest beznadziejny i nie będzie tego gatunku wydawać. Jego firma nagraniowa padła w roku 1929. Miałem fantastyczną puentę do tego akapitu, ale niestety bezpowrotnie ją utraciłem.

Wspomniałem, że Arthur Sullivan pisał głównie operetki (razem z librecistą W.S. Gilbertem). Na Internet Archive znajdują się ich nagrania z lat trzydziestych, między innymi najsłynniejszej, The Mikado, w bardzo dobrej jakości. Operetki się pewnie na tym blogu nie spodziewaliście, ja w sumie też nie. The Mikado to niby-japońska historia, z niby-japońskimi wstawkami muzycznymi, która zapoczątkowała w Europie modę na niby-japońskie rzeczy. Nie orientuję się w fabule, ale muzyka świetna. Polecam szczególnie uwerturę (czyli to instrumentalne na początku) oraz The Sun Whose Rays Are All Ablaze (druga aria drugiego aktu).

Dorzucam jeszcze link do The Sun Whose Rays Are All Ablaze na YouTube.

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: