Najlepsze 20 minut w historii muzyki?

Środkowy fragment 15-tego kwartetu smyczkowego Beethovena z 1825 r. bywa uważany za największe osiągnięcie kompozytora, a nawet największe osiągnięcie muzyki w ogóle. Trwa 20 minut – prawie tyle, co pozostałe cztery części utworu. Ma długi i skomplikowany tytuł: Molto adagio – Neue Kraft fühlend – Andante – (Heiliger Dankgesang eines Genesenen an die Gottheit, in der lydischen Tonart). Oprócz tego, nie licząc środkowej, minimalnie szybszej części, jest przeraźliwie wolny.

Jak możecie łatwo wywnioskować, mało prawdopodobne, że puszczą to gdzieś w radiu, między Black Velvet a N’oubliez jamais. Reszta Kwartetu smyczkowego nr 15 (najczęściej nazywanego op. 132) też nie jest łatwa, tak jak wszystkie późne kwartety Beethovena. Ale trzeba go posłuchać, choćby dla wspomnianego środkowego fragmentu, w którym dźwięk wydaje się stać w miejscu, a zmiany akordów każą się zastanawiać „hm, gdyby słyszał, to nigdy by czegoś takiego nie wymyślił”. Bo przypominam, że Beethoven, pisząc op. 132 był już od kilku lat głuchy i tę niesamowitą muzykę słyszał wyłącznie w swojej głowie.

Oczywiście nie można powiedzieć o żadnym utworze muzycznym „ten jest najlepszy”. Ale Molto adagio – Neue Kraft fühlend – Andante – (Heiliger Dankgesang eines Genesenen an die Gottheit, in der lydischen Tonart) aż kusi, aby przylepić mu taką metkę. Niedawno trafiłem na  filmik, w którym bardzo pijany człowiek próbuje dokonać zakupu piwa w czymś w rodzaju Żabki. Całość była zilustrowana właśnie op. 132 Beethovena, ową „Święta pieśnią dziękczynną rekonwalescenta na cześć Boga”. Po obejrzeniu mogę stwierdzić, że naprawdę dobra muzyka się obroni, niezależnie od teledysku.

♫ Linki:

Nagranie Heilger Dankgesang  z 1937 roku na YT (Busch Quartet w studiu Abbey Road).

XV kwartet Beethovena (op. 132) w całości na YT.

Wspomniany filmik z zagranicznej Żabki.

Reklamy

Tagi: , , , , , ,

Komentarzy 10 to “Najlepsze 20 minut w historii muzyki?”

  1. pak4 Says:

    Dobra muzyka. Świetna. Ale etykietek też bym nie przypinał.

  2. Przemysław Says:

    Za to można przyczepić jeszcze jeden link: Szybsza część – „Neue Kraft Fuhlend”, czyli „Czując nową siłę” (nogi jednego ze skrzypków zdecydowanie czują). http://vimeo.com/314245

  3. Ymir Says:

    Artykuł napisany, jak mniemam, pod wpływem zachwytu nad opisywanym Kwartetem smyczkowym?
    Nie ryzykowałbym ze stwierdzeniem, że jakieś dzieło, nawet wybitne, jest tym najlepszym z całej, jakże szerokiej i wielowiekowej, historii muzyki klasycznej. Równie dobrze można wymienić Koncert fortepianowy e-moll Chopina, Requiem Mozarta, Symfonię „Niedokończoną” Schuberta, czy któreś z dzieł baroku (o którym defacto widziałem tylko jedną notatkę/artykuł na tym blogu) – chociażby Miserere Giorgio Allegriego albo Passacaglia J. S. Bacha.
    Oczywiście moje słowa nie znaczą, że opisany Kwartet mi się nie podobał, jest znakomity :)

  4. Przemysław Says:

    Ha, przecież się zabezpieczyłem: w tytule jest pytajnik, potem piszę, że „bywa uważany”, a potem tylko sugeruję, że „się prosi o taką metkę” :)
    A z tezami komentarza jak najbardziej się zgadzam. I faktycznie, barokowe dzieło było tylko raz, bo Adagio „Albinoniego” chyba się nie liczy.

  5. Pablo Renato Says:

    Ja tam nie wiem, nie znam się, ale myślę, ze takich Najlepszych Utworów w Historii Muzyki to mógłbym znaleźć kilkadziesiąt, jeśli nie -set.
    Od „Eleanor Rigby”, przez „Folie” z „La Traviaty” po finał „You Got Me” The Roots.
    A Ty tu o jakichś 20 minutach, kaman…:)

  6. Przemysław Says:

    Niezła rozpiętość stylistyczna. A blog pozwolę sobie dodać do linków.

  7. WWR Says:

    Jestem skłonny się zgodzić, że hymn jest jednym z najlepszych utworów wszechczasów napisanych na kwartet smyczkowy i jednocześnie jednym z najwspanialszych, najbardziej wzruszających dzieł Beethovena. Z tego, co pamiętam, w wersji na orkiestrę smyczkową, hymn stanowił wspaniały podkład muzyczny w filmie „Solista” o fanatycznym wielbicielu muzyki Beethovena cierpiącym na schizofrenię.

  8. WWR Says:

    A za najlepsze 20 minut muzyki według mnie można uznać:

  9. Przemysław Says:

    U Mahlera można nieźle przebierać w kategorii „20 minutowe kawałki”. Akurat wczoraj pobrałem IX symfonię z mojego nowego ulubionego źródła: http://public-domain-archive.com/classic/download.php?lang=eng&album_no=734 , więc się będę napawał.
    We wpisie też dorzucę link do PD Archive.

    P.S. Nie wiem, dlaczego ostatni komentarz wessało do spamu. Ostatnio często tak się dzieje, przepraszam za niedogodności.

  10. WWR Says:

    Mi potrzeba było jednak słuchać I części IX symfonii przez około rok i usłyszeć ją w filharmonii, poczytać o niej trochę, żeby ją pokochać. Wcześniej uważałem, że jest „przekombinowana”. Więc ostrzegam, że zwłaszcza I część tej symfonii nie należy do łatwych w odbiorze. Ale warto…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: