osiem fantastycznych polskich płyt

Dzisiaj osiem najlepszych płyt polskiej muzyki rozrywkowej! No dobra, nie „najlepszych”, tylko „najfajniejszych, jakie słyszałem”. Mało tu piszę o polskiej muzyce i chciałem to częściowo nadrobić tym wpisem. Nie będzie wielkich niespodzianek (w rodzaju np. obecności zespołu Ira), ale może akurat któregoś albumu nie słyszeliście i Was zachęcę. Płyty ułożyłem w coś na kształt rankingu. Na końcu wpisu znajdziecie ciekawe linki do kilku piosenek.

8. Obywatel G.C. – Tak tak! (1988) • Wczesne płyty Republiki też oczywiście dobre. Ale bez zespołu Grzegorz Ciechowski mógł naprawdę zaszaleć. Świetna rzecz, choć dość trudna w odbiorze. A Nie pytaj o Polskę dziwnie podobne do Rent Pet Shop Boys. Ale tekst Nie pytaj… i takie kawałki, jak Podróż do ciepłych krajów rekompensują ewentualne wady.

7. Homo Twist – Moniti Revan (1997). To mógł być nasz towar eksportowy, zdaje się, że zespół nawet miał takie nadzieje. Eksport się jednak nie udał i Maleńczuk zaczął robić rzeczy na rynek wewnętrzny. Szkoda, bo Moniti Revan to arcydzieło na skalę światową. Dużo w wymyślonym języku, dwie rewelacyjne adaptacje wierszy i niesamowity kower (a właściwie muzyka napisana od nowa) Bema pamięci żałobnego rapsodu. Do tego kombinacje rytmiczne i ołowiane riffy.

6. Voo Voo – Sno-powiązałka (1986). Mroczny koncept album o śnie. Niewiele ma to wspólnego z radosnym Voo Voo, jakie znamy. A jeśli będzie wtedy padał śnieg  / I otuli ludzi w biały pled / Umrzesz ty, umrę ja, a ten rój zziębniętych ciał / Będzie bez nas marzł. Polecam też płyty Voo Voo oraz Z środy na czwartek.

5. Lao Che – Powstanie warszawskie (2005). Album, mówiąc delikatnie, nietypowy. Mówiąc mniej delikatnie, jedyna taka płyta, jaką znam. Owszem, istnieją różne barwne koncept-albumy-opowieści. Ale żaden nie zabiera nas w sam środek piekła. Tramwajem jadę na wojnę / Tramwajem z przedziałem „Nur für Deutsche”.

4. Andrzej Kurylewicz, Wanda Warska, Czesław Niemen – Muzyka teatralna i telewizyjna (1971). Być może najmniej pretensjonalny tytuł w historii polskiej muzyki rozrywkowej. O ile oczywiście album ten zaliczymy do muzyki rozrywkowej. Najlepsza polska poezja w jazzowo-klasycznej oprawie. Aż chce się przeglądać podręczniki do polskiego.

3. Lech Janerka – Historia podwodna (1986). Gdyby ktoś powiedział, że to najlepsza polska płyta, to specjalnie bym się nie kłócił. Cenzura przepuściła album ewidentnie będący reakcją na stan wojenny, z takimi tytułami, jak Reformator, Konstytucje i Niewole. Witajcie w kraju gdzie zadyma trzyma / A marsza ładnie gra orkiestra ekstra.

2. Ewa Demarczyk – Piosenki Zygmunta Koniecznego (1967). „Poezja śpiewana” nie zawsze oznacza coś dobrego. W tym przypadku oznacza. Dzięki tej płycie pomyślałem, że świat być może nie kończy się na rocku. Album zaczyna się od przebojowej, ale podejrzanej rytmicznie Karuzeli z Madonnami a kończy przerażającymi Deszczami z tekstem Baczyńskiego: I stojąc tak w szeleście szklanym, czuję, jak ląd odpływa w poszum. Odejdą wszyscy ukochani, po jednym wszyscy — krzyże niosąc…

1. Maanam – Nocny patrol (1983). Nie miałem problemu z wyborem nr 1. Teksty tak dobre, że broniłyby się nawet bez muzyki. Ale muzyka jest i to jaka. To na tej płycie znajdują się przeboje Takie tango, Raz-dwa-raz-dwa oraz Krakowski spleen. Przeważają utwory w klimacie tego ostatniego – smutne obrazy Polski początku lat osiemdziesiątych. Połowa płyt na tej liście pochodzi z tej dekady, co zdaję się potwierdzać teorię, że im cięższe czasy, tym lepsza muzyka. Wobec tego życzę polskiej muzyce, żeby już nigdy nie była tak dobra.

LINKI. Najciekawsze, jakie znalazłem. Oby właściciele praw autorskich byli dla nich łagodni:

Ewa Demarczyk – fragmenty występów, z opisywanej płyty pochodzą: Groszki i róże, Czarne anioły, Wiersze Baczyńskiego oraz Taki pejzaż.

♫ Fragmenty innych występów Demarczyk (m. in. Groszki i róże, Karuzela z Madonnami, Czarne Anioły).

♫ Niezły klip do Nie pytaj o Polskę – Obywatel G.C..

♫ Teledysk: Maanam – Jestem Kobietą.

Lech Janerka – występ, Opole ’86 (Ta piosenka nie jest dla dziewczynek, Niewole).

Reklamy

Tagi: , , , , ,

Komentarzy 9 to “osiem fantastycznych polskich płyt”

  1. Kris Says:

    Mogę dać swoją wersję?

    kolejność byle jaka:

    Morawski / Waglewski / Nowicki / Hołdys – I Ching*
    Skaldowie – Od Wschodu Do Zachodu Słońca
    Shakin Dudi – Złota Płyta
    Klan – Mrowisko
    Exodus – Supernova
    Mira & Breakout – Ogień
    Obywatel GC – Stan Strachu
    Sztywny Pal Azji – Europa i Azja

    * (znaczy artystów jest tam więcej, ale tak mi się przyjęło mówić o tym albumie)

    oczywiście Niemen nie bierze udziału w konkursie, podobnie jak Grechuta z Anawą.

  2. Lilithin Says:

    Demarczyk jest świetna. Za każdym razem, jak jej słucham, mam dreszcze.

  3. Kris Says:

    Co do poezji śpiewanej, to absolutnie ponadczasowe są dla mnie płyty poniższe, wliczając wymienioną przez Przemysława ED:

    Michał Bajor – Live (genialny album koncertowy i ta dykcja w Walcu na 100 pas)

    Michał Bajor – Nowe Piosenki – dwupłytowe arcydzieło z cudownymi piosenkami Brela – w tym słynnym Nie opuszczaj mnie rewelacyjnie przetłumaczonym przez Młynarskiego

    Ewa Demarczyk – Live (chciałem napisać, że za Skrzypka Hercowicza i Rebekę, i … ale napiszę, że za wszystko!)

    Magda Umer – Koncert Jesienny

    Anna Chodakowska – Msza Wędrującego

  4. Przemysław Says:

    Skoro o Demarczyk, dreszczach i płycie „Live” mowa, to niecała publiczność z tego występu te dreszcze poczuła – na początku „Wierszy Baczyńskiego” sporo osób klaszcze biesiadnie w rytm.

    Własne wersje i dodatki do listy mile widziane, szczególnie tak różnorodne stylistycznie. Całego „Stanu strachu” nie słuchałem, a może powinienem, bo piosenka „Ja Kain, ty Abel” wżarła mi się w mózg w dzieciństwie.

  5. Mariusz Herma Says:

    Demarczyk, i Grechuta, i Komeda, i Niemen, a z lat 90-00 też parę rzeczy się znajdzie (od Voo Voo po Kapelę zwW). Dzieje się wbrew pozorom

  6. Przemysław Says:

    @ „wbrew pozorom” – faktycznie, dobra muzyka jest teraz bardziej „ukryta” niż kiedyś. Chyba znak, że już u nas normalnie.

    P.S. A jak mogłem zapomnieć o Armii?! („Legenda” albo „Triodante”, chyba raczej to drugie)

  7. Przemek Says:

    Nie mogę nie upomnieć się o najlepszą, moim zdaniem, płytę Maryli Rodowicz – dodajmy, że pierwszej: „Żyj mój świecie” z 1969. Dla mnie to najlepsze lekarstwo na stresy, doły i „mienie dość wszystkiego”.
    Pozdrawiam autora blogu – przypadkowo go znalazłem i bardzo mi się podoba. Jeden z najlepszych, jakie spotkałem.
    Pozdrawiam.

  8. Przemysław Says:

    Dziękuję i również pozdrawiam.

  9. Ene Due Says:

    A ja, pardon, nie lubię Maanamu, za Czesławem N. też nie przepadam.
    Za to w przypadku Moniti Revan pełna zgoda, więcej nawet: do dziś dnia znam chyba cały album na pamięć :-). Republika i G.C. – też popieram :-). Od siebie coś z mojego ukochanego Kultu bym dodał (ciężko wybrać), no i Armia (wiadomo, Legenda).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: