arcydzieła • o ocalałym z Warszawy

Marc Chagall - Białe ukrzyżowanie, 1938A Survivor from Warsaw (1947) Arnolda Schoenberga to muzyczny, a właściwie dźwiękowy pomnik dla ofiar Holokaustu. Nie słucha się tego łatwo i to nie tylko ze względu na tematykę. Mamy tu do czynienia z połączeniem mówionego tekstu z dodekafonicznym podkładem muzycznym. Dodekafonia to technika kompozytorska, którą trudno wyjaśnić, ale łatwo rozpoznać – dla niewprawionego ucha wszystkie utwory dodekafoniczne brzmią tak samo – a konkretnie tak samo nieciekawie. Cokolwiek jednak myślimy o tej technice, słysząc tekst A Survivor from Warsaw, innego podkładu nie można sobie wyobrazić. Napisany przez Schoenberga po angielsku tekst traktuje o likwidacji żydowskiego getta w Warszawie i jest opowieścią człowieka, któremu udało się ją przeżyć. Przerażający temat – przerażająca muzyka.

Niemiecki plakat rozwieszany w polskich miastach, 1942 r.

Niemiecki plakat rozwieszany w polskich miastach, 1942 r.

Nawet nie będąc wielbicielem Arnolda Schoenberga, należy spróbować docenić Ocalałego z Warszawy. Jeśli nie jako utwór muzyczny, to jako dzieło sztuki. Pod koniec pojawia się coś na kształt melodii – chór zaczyna śpiewać Szema Jisrael. Nie oznacza to jednak, że słuchaczowi robi się przyjemniej. I o ile zazwyczaj jestem zwolennikiem muzyki „ładnej”, to w tym przypadku widzę, że „ładna” muzyka po prostu by nie wystarczyła.

Arnold Schoenberg – A Survivor from Warsaw:

Obraz z Olga’s Gallery, plakat z Wikimedia Commons

Advertisements

Tagi: , , , , ,

Odpowiedzi: 6 to “arcydzieła • o ocalałym z Warszawy”

  1. erarchpembrok Says:

    Jak to „nieciekawie”? :) To było całkiem ładne. Wolę co prawda bardziej abstrakcyjną muzykę niż takie narracje, ale to mnie zachęciło do „pogrzebania” w dziełach tego pana, o którym tak dużo słyszałem, a którego nic nie słyszałem (tzn. usłyszałem właśnie).

  2. Przemysław Says:

    Schoenberg potrafił pisać naprawdę wzruszające rzeczy. Ale ma taką reputację, że ludzie uciekają na dźwięk jego nazwiska, zanim jeszcze pojawi się pierwszy szereg dźwięków, jak to Arnie nazwał swoją technikę kompozytorską. Może winien jest dość posępna uroda kompozytora. Na początek polecam Verklaerte Nacht i Gurre-Lieder – wczesne kawałki, jeszcze zanim poszedł w dodeka. A z tych trochę bardziej krejzi – Pierrot Lunaire.

  3. pak4 Says:

    Kiedyś nie lubiłem Schoenberga. Nawet nie szło o dodekafonię, ale o pewien model późnoromantycznej wrażliwości (no dobrze, to bardziej w Verklaerte, czy w Gurre-Lieder). Teraz już się nie obrażam nań ;) To zresztą ciekawa postać, bardziej chyba do szanowania niż do lubienia.

  4. Przemysław Says:

    Żeby było wiadomo, o co chodzi, wrzucam Verklaerte Nacht na Twitter.

  5. erarchpembrok Says:

    Dzięki za te tytuły! Verklaerte Nacht kompletnie nie w moim klimacie. Zbyt dziewiętnastowiecznie rozwlekłe.

  6. WWR Says:

    Z okazji rocznicy wybuchu powstania postanowiłem sobie dzisiaj wysłuchać tego utworu. Jest to rzeczywiście bardziej dzieło sztuki niż utwór muzyczny. Wydaje mi się, że nie da się tego za bardzo słuchać jak w domu siedząc przy komputerze bądź robiąc coś innego. Na pewno jednak w odpowiednich okolicznościach na koncercie sztuka ta może poruszyć, wręcz wstrząsnąć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: