6 płyt pop, które są nową muzyką poważną

jonny-greenwood-guitarMało współczesnej muzyki poważnej dociera do kogokolwiek. Między innymi dlatego, że osoby szukające świeższej muzyki z ambicjami artystycznymi otrzymują ją dzięki licznym twórcom muzyki rockowej i jazzowej. Postanowiłem zrobić listę płyt popowych, które za parę lat omawiane będą nie jako muzyka popularna, ale jako późno dwudziestowieczne odpowiedniki „9-tej” Beethovena, Kunst der Fuge Bacha i Święta wiosny Strawińskiego. Inspiracją była lista 5 płyt rockowych dla słuchaczy muzyki klasycznej stworzona dla NPR przez dziennikarza Alexa Rossa. Jazzu nie będzie, bo za mało się na nim znam, stąd brak A Love Supreme Coltrane’a (tak samo z hip-hopem). Lista jest otwarta, to nie ma być „najważniejsze 6”, tylko raczej „6 przykładów”. Żeby było ciekawiej, ułożyłem w kolejności – na pierwszym miejscu będzie płyta, co do której ponadczasowej, klasyczno-poważnej wartości mam najmniej wątpliwości.

6. Talk Talk – Spirit of Eden (1988). Trudno powiedzieć, kiedy ten dziwny, jazzowaty album został nagrany, co dobrze wróży w kategorii „ponadczasowość”. Piękna, melodyjna płyta, ale niedoceniona przez publiczność. Mahlera i Bacha też nie doceniali.

5. Portishead – Third (2008). Na takiej liście musi być przynajmniej jeden zespół z głową w nazwie. Świetne posumowanie wszystkiego, co działo się w muzyce po wojnie. Tak jak Koncert na orkiestrę Bartóka podsumował to, co działo się wcześniej. I tak samo jak Koncert, mroczne i pełne sampli.

4. Marvin Gaye – What’s Going On (1971). Choćby za to, jak piosenki płynnie przechodzą jedna w drugą. No i jako pomnik rewolucji myślowej lat sześćdziesiątych. Right on, brother, right on.

3. Stevie Wonder – Songs in the Key of Life (1976). Jak pieśni Schuberta i Das Lied von der Erde Mahlera, przekazuje wszystkie ważne dla człowieka tematy w genialnej, innowacyjnej formie. Zajęło to ponad 100 minut, z czego wyciąłbym najwyżej 100 sekund.

2. David Bowie – Low (1977). Współtwórca tej płyty, Brian Eno mógłby tu pojawić się więcej razy, np. przy okazji Remain in Light Talking Heads (patrz komentarz do miejsca 5). A Bowie na tej płycie najbardziej zaszalał. Początek jest dziwny, ale przebojowy, a potem ta instrumentalna część z Warszawą na czele.

1. The Beatles – Abbey Road (1969). Uzasadnienie: The Beatles – Abbey Road.

Jak widać, typowo rockowych płyt tu nie ma. Dla nich planuję osobną listę, „(jeszcze nie wiem ile) niegłupich płyt gitarowych”.

Pochodzenia zdjęcia J. Greenwooda nie udało się ustalić.

Bonus multimedialny: Ukulelistka i gwiazda YouTube Julia Nunes wykonuje z tatą (ale bez ukelele) końcówkę Abbey Road.

Zapraszam do komentowania i dodawania swoich propozycji. plecotus_auritus_ras

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

komentarzy 14 to “6 płyt pop, które są nową muzyką poważną”

  1. Mariusz Herma Says:

    Bardzo fajny wpis! Poza tym co na NPR i u Ciebie, pewnie co ciekawsi post-rockowcy też by się nadawali: „Agaetis Byrjun” Sigur Rós (postpost-romantyzm) czy „F#A#oo” Godspeed You! Black Emperor (postpost-minimalizm+muzyka konkretna)

  2. Przemysław Says:

    Dzięki! „Postpost” to piękny przedprzedrostek. Nie zapominajmy też o neoneoneo-folku.

  3. Mariusz Herma Says:

    Znaczy, z Matrixa?

  4. Przemysław Says:

    Na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć, zgodnie ze swoim sumieniem.

    Dodam jeszcze, że lista p. Rossa i jeszcze taka druga, „współczesna muzyka klasyczna dla słuchaczy popu” ( http://www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=16130685 ) należą do głównych inspiracji dla misji tego bloga. To w ogóle świetny gość jest.

  5. Kris Says:

    Przyznaję, zapomnianego przeze mnie Marvina kupiłem dziś na ślicznym nowym winylu i brzmi pięknie :)

    Dziękować. W imieniu swoim i żony.

  6. Przemysław Says:

    O. świetnie! Zazdroszczę działającego adapteru. Sam należę do tych, co mają kilka winyli i chcą „kiedyś kupić adapter”.

  7. Kris Says:

    hm, moich „kilka winyli” już dawno przekroczyło rozsądną liczbę. Ale – my nie jesteśmy ‚normalni” (cytat ze współpracownika żony – zdanie to padło, jak małżonka odbierała od kuriera kolejną paczkę z winylami).

    Polecam. Jest parę rzeczy, które sprawiają w życiu przyjemność i słuchanie czarnych płyt zdecydowanie to tej kategorii należy.

  8. InguriaSuper! Says:

    To cudne że tak lansujesz Julię N., ale fakt, że dziewczę warte reklamy :D

    Nie wiem czy się powinnam martwić, ale z tej listy dobrze znam tylko Abbey Road, ale podpisuję się pod nią wszystkimi piętnastoma kopytami. :) Próbowałam się za to dziś z nowym Portishead i poległam ;-/ Może wybrałam zły moment, ale nie zdzierżyłam… To chyba nie jest dobra płyta jak boli głowa ;) I’ll give it another try, ale póki co, mniej mi się podoba niż ich poprzednie dzieła.

  9. Przemysław Says:

    Portishead na tej płycie pojechał po bandzie – to chyba najtrudniejsza, obok „Low” Bowiego, płyta na liście. Stąd te skojarzenia z Bartokiem.

    Na pewno znasz jeszcze co najmniej jedną płytę z listy A. Rossa (która też jest dobra, oprócz tego Dylana, który nie pasuje), bo mi ją sama pożyczałaś, na kasecie. :)

  10. patykowy Says:

    Za Bowiem na przykład nie przepadam, ale po przeczytaniu tego wpisu zainteresowałem się Portishead oraz ową płytą Marvina Gaye’a, o której słyszałem już tak wiele dobrego. =) Portishead do mnie nie trafia, ale Marvin… Zapowiada się całkiem zacnie. ^^ Posłucham więcej i wtedy się wypowiem. W każdym razie dziękuję bardzo za tę notkę i pozdrawiam. =) http://www.patykowy.wordpress.com

  11. Przemysław Says:

    Również pozdrawiam. Polecam też Wondera, zresztą o nim wkrótce napiszę. W ogóle soul to jest kopalnia złota, choć parę lat temu kojarzył mi się tylko z Toni Braxton, ew. z post-okruszkową Natalią Kukulską.

  12. InguriaSuper! Says:

    A ja tak się jeszcze zastanawiam, czy Bjork by się nie nadała do tej kategorii, ale mam problem z tym czy nagrała jakąś jedną całą płytę, która by tu pasowała… Hmm… Może Medulla?

  13. Przemysław Says:

    Ja nawet myślałem o dorzuceniu „Vespertine”, ale nie chciałem, żeby się lista pokrywała z tą listą Alexa Rossa. To samo z „Kid A” Radiohead.

  14. InguriaSuper! Says:

    O widzisz, bo ja tym razem nie patrzyłam na linka i zdążyłam zapomnieć, że to tam było :) A ostatnio mam trochę Bjork Revival, znów mnie powaliło to, jakie ona świetne rzeczy robi :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: