muzyka poważna, the singles – ambient, rocznik 1886

kot rybyPochodzące z roku 1886 Akwarium francuskiego kompozytora Camille’a Saint-Saëns (czyt. „sę-saąs”) brzmi jak współczesne dzieło muzyki elektronicznej, choć to kawałek jak najbardziej unplugged. Jak być może niektórzy się domyślają, utwór stanowi próbę muzycznego przedstawienia zbiornika z wodą i pływających w nim ryb (podejrzewam, że chodzi o akwarium typu zoo, a nie domowe). Głębinowe brzmienie kompozytor osiągnął przede wszystkim dzięki dwóm pianinom, które razem tworzą coś,  co brzmi jak muzyczny odpowiednik drobnych fal albo ławicy ryb. W pewnym momencie pojawia się – w zależności od nagrania – harmonika szklana lub czelesta i Akwarium na chwilę przypomina słynny Taniec wieszczki cukrowej Czajkowskiego.

Akwarium to część suity Karnawał zwierząt. Camille Saint-Saëns traktował Karnawał jako żart napisany dla znajomych i nie chciał go opublikować –  uznał, że podważyłby jego reputację jako poważnego kompozytora. Miał rację, bo odkąd po jego śmierci całość opublikowano, Saint-Saëns zaczął być kojarzony przede wszystkim jako ten gość od zwierzątek. To właściwie nie tak źle, bo Karnawał zwierząt to prawdziwe arcydzieło (posłuchajcie jeszcze np. Skamielin). Z drugiej strony jednak, za bardzo przyćmiewa on inne ciekawe utwory Saint-Saëns, jak np. wspaniałą III symfonię, tzw. „Organową”. Na tę ostatnią trafiłem przypadkiem – była na płycie, którą kupiłem dla Karnawału zwierząt.

P.S. Poczytajcie też o najlepszych kawałkach baletowych.

Obrazek z Wikimedia Commons.

Reklamy

Tagi: , , , , ,

Komentarzy 9 to “muzyka poważna, the singles – ambient, rocznik 1886”

  1. InguriaSuper! Says:

    O! To jest mam wrażenie wykorzystywane w filmach do robienia atmosfery. Na pewno to gdzieś słyszałam. Ta pierwsza część jest dość niepokojąca. Ale z teledyskiem to ktoś pojechał ;)

    Czy tu jest wykorzystywana harmonika czy czelesta? Czelesta, prawda? A czy zrobiłbyś jakiegoś wpisa o najsłynniejszych utworach z użyciem czelesty? Plis plis plis!!! Bo czelesta jest super, nawet przy całym moim nieszczególnym entuzjazmie do muzyki poważnej :)

    • prośba Says:

      Witam, piszę do Pani ponieważ mam problem z zadaniem z j.polskiego, jak dla mnie trochę dziwnym ponieważ nie gustuje w muzyce poważnej, a zadanie polega na własnej interpretacji 4 utworów – niestety mimo chęci nie poradzę sobie sam, po chwili nie wytrzymuje i wyłączam. ;)

      Polecenia zadania dokładnie brzmi tak:
      „1.Słuchamy utwór i opisujemy jakie wywołał w nas emocje, czy go akceptujemy czy odrzucamy (pierwszy etap).
      2. Słuchamy utwór po raz drugi. Podczas słuchania zapisujemy wszystkie określenia dla słuchanej muzyki (przymiotniki), które znajdujemy w związku ze słuchanym utworem.
      Po wysłuchaniu dopisujemy pozostałe spostrzeżenia (drugi etap).
      3. Słuchamy utwór po raz kolejny i ponownie zapisujemy to , czego wcześniej nie zauważyliśmy podczas pierwszego słuchania- „obrazy” pobudzające naszą wyobraźnię (trzeci etap)
      4. Ogólna refleksja o procesie słuchania utworu i o samym utworze. Nadanie tytułu utworowi (jest to niezależne od tytułu kompozytora),opisanie na zasadzie skojarzeń, co muzyka mi przypomina, odtwarza. Jakie czynności (ruchy , gesty – „obrazy ruchowe” – analogia do przymiotników) mogę wykonywać przy takiej muzyce.
      5. Spisujemy wszystkie informacje w gotową notakę.”

      Utwory to:
      1. C. Saint- Saens; Akwarium z Karnawału zwierząt
      2. J. Brahms: Taniec węgierski nr 5
      3. C. Debussy – Taniec Pajaca
      4. Utwór samodzielnie wybrany z okresu baroku (np. A.Vivaldi, J.S. Bach, G.F.Haendel, – utwór instrumentalny solowy lub na orkiestrę, pomijamy muzykę wokalną czy wokalno-instriumentalną)

      Pozdrawiam, Maciej
      mój email – kobra348@wp.pl

  2. Przemysław Says:

    Na pewno było wykorzystane w „Bałtyckiej sielance chełbi”. Takie teledyski są do całego Karnawału, polecam.

    Pewnie czelesta, choć może być też glockenspiel, brzmi to chyba tak samo. Czelesta często pojawia się obecnie w muzyce filmowej, albo tak mi się zdaje. Taki łatwy sposób na uzyskanie bajkowej atmosfery. Z ważnych dzieł klasyki z czelestą, to znam tylko wspominaną „Wieszczkę” Czajkowskiego oraz „Muzykę na smyczki, perkusję i czelestę” Beli Bartóka. To drugie nieco inaczej wykorzystuje ten instrument. Dam link do Twittera, skoro zamontowałem.

  3. 1cantus1firmus1 Says:

    Jeśli rozmawiacie o instrumentach tworzących „atmosferę”, to nie można zapominać o Falach Martenota.
    Wiem Przemysławie, że twórczość Oliviera Messiaen’a nie do końca może Ci odpowiadać, ale dla mnie jest mistrzem i drugim po Bachu geniuszem w historii muzyki.
    Dla chętnych, którzy chcą posłuchać Fal Martenota w działaniu polecam Symfonię Turangalila Messiaen’a, szczególnie część drugą (motyw „śpiew miłości” słyszalny na początku drugiej minuty, a potem jeszcze wiele razy w całym dziele):

    Serdecznie gratuluję bloga Przemysławie!!! Jestem nim zachwycony!

  4. Przemysław Says:

    Dziękuję bardzo i witam.

    Podejrzenie, że Messiaen może mi nie odpowiadać słuszne, aczkolwiek błędne. :) Tyle, że jeszcze mało go znam. Od pewnego czasu noszę się z zamiarem wpisu o „Kwartecie na koniec czasu”, ale temat mnie przerasta.

    A Fale Martenota znam, jak wiele osób, dzięki zespołowi Radiohead.

  5. 1cantus1firmus1 Says:

    Ach, zapomniałem, oczywiście że Fale Martenota rozpowszechnił Radiohead – grał z nimi ten sam muzyk, który teraz jest zatrudniany do najlepszych nagrań Turangalila Messiaen’a.
    Ja Messiaen’a zacząłem słuchać od jego „O sacrum Convivum” na chór mieszany, a potem absolutnie zakochałem się w jego muzyce po koncercie Turangalila pod dyr. Wita.
    Czekam na rzeczony wpis o „Kwartecie”, bo ten utwór też jest bliski memu sercu, choć masz rację, że można sobie pióro i głowę połamać!
    Trzymam zatem kciuki!

  6. KrzysztofUW Says:

    Strasznie znane „motywy”, a żart to trzeba powiedzieć nie byle jaki :)

  7. KrzysztofUW Says:

    No tak, wreszcie skojarzyłem nazwisko. Liceum, x lat temu: Omawiany motyw danse macabre w literaturze i jego wpływ na pozostałe sztuki. I oto proszę to, o czym wspomniałem (tylko wtedy jutuba nie było w takiej treści): http://bit.ly/4FtTTZ

  8. Przemysław Says:

    Krzysztof: Zgadza się, Saint-Saens wziął melodie „Skamielin” z własnego „Danse macabre”. Ech, gdyby w moim liceum puszczali Saint-Saensa… z drugiej strony, wtedy bym pewnie nie docenił.
    Cantus: Pewnie jeszcze chwila minie, zanim o tym napiszę. I proszę nie spodziewać się niczego odkrywczego lub głębokiego. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: