spartakiada • najlepsze fanfary

traby-jerychonskieFanfary, lub coś podobnie brzmiącego, pojawiają się w muzyce klasycznej aż za często. Dość często po jakimś dłuższym cichym fragmencie, kiedy albo przysypiamy, albo właśnie pogłośniliśmy, żeby coś słyszeć.  Oto trzy fanfary, (te akurat nie pojawiają się w opisany przed chwilą sposób) które postanowiłem nagrodzić spartakiadowymi medalami:

Brąz: Leos Janacek – Sinfonietta: I – Allegretto (1926) Fanfara na miarę dwudziestego wieku. A może nawet dwudziestego któregoś, bo brzmi trochę jak soundtrack do filmu science-fiction.  Mogłaby to być na przykład ekranizacja innego czeskiego arcydzieła tego okresu – antyutopii „Inwazja jaszczurów” Karola Capka (gdyby ktoś miał ochotę nakręcić). Można też mieć skojarzenia ze starożytnym Rzymem, choć zdaje się, że fanfar wtedy nie znano, a tylko hollywoodzkie kino usiłuje wmówić wszystkim co innego. Polecam całą Sinfoniettę – jak nazwa wskazuje, jest krótka i przyjemna, a te spektakularne fanfary wracają w ostatnim fragmencie w jeszcze dziwniejszej wersji.

Srebro: Marc-Antoine Charpentier – Te Deum: Prelude (koniec XVII w.) Szczerze mówiąc, nie jest to chyba technicznie fanfara, ale marsz. W swym brzmieniu jest jednak na tyle fanfaropodobny, że postanowiłem się tym nie przejmować. Te Deum laudamus oznacza Ciebie Boga wysławiamy i jest to hymn modlitewny, przerabiany na utwór muzyczny przez wielu kompozytorów. Wersja Charpentiera znana jest głównie właśnie z Prelude: pierwszego, instrumentalnego fragmentu, gdzie jeszcze nikt nikogo nie wysławia. Ową popularność zawdzięcza przede wszystkim wykorzystaniu przez Europejską Unię Nadawców w transmisjach przedsięwzięcia artystycznego Eurowizja, z czego francuski kompozytor, jak każdy porządny Europejczyk, na pewno by się ucieszył. Słysząc początek Te Deum, aż chce się zakrzyknąć „Sweden three points!”

waste-helps-the-enemyZłoto: Aaron Copland – Fanfare for the Common Man (1942) Fanfara dla zwykłego człowieka miała podnieść Amerykę na duchu podczas wojny. Najwyraźniej podniosła, bo kiedy USA już włączyło się do wojny, to wióry leciały. Można nawet powiedzieć, że Fanfare… było taką aliancką odpowiedzią na batalistyczną Jazdę/Cwałowanie/Cwał/Kłus/Fokstrot Walkirii, (choć lepiej nie mówić, bo to zdecydowanie bzdurne stwierdzenie). Fanfara Coplanda powróciła jeszcze w latach siedemdziesiątych, kiedy na rockową modłę przerobił ją zespół Emerson, Lake & Palmer. Zespół Queen też chyba inspirował się jednym fragmentem, komponując We Will Rock You. Popularność ta jest jak najbardziej uzasadniona, bo Fanfare for the Common Man to mały majstersztyk – niby prosta, a genialna. Słyszę w niej to, co w amerykańskiej twórczości lubię najbardziej – twórca męczy się, aby nie musiał męczyć się odbiorca. „Easy reading is damn hard writing”, powiedział (zdaje się) Nathaniel Hawthorne i miał rację, nie tylko jeśli chodzi o literaturę.

poczytaj też: spartakiada – najlepsze poematy symfoniczne

Reklamy

Tagi: , , , , , , ,

komentarze 2 to “spartakiada • najlepsze fanfary”

  1. pak4 Says:

    Nie bardzo rozumiem kategorię. Czy np. Clark się tu mieści, czy nie?

    Co do Coplanda — miałem na początku skojarzenia z Pierścieniem, ale nie z „Walkirią”, tylko ze „Zmierzchem bogów”:

  2. Przemysław Says:

    Myślę, że Clarke się mieści, sam się nad nim zastanawiałem. Tak jak Charpentier, też jest to marsz, nawet ma to w tytule (bo właściwy tytuł to Prince of Denmark March, choć mało kto się tym przejmuje). A kategoria faktycznie nieco szemrana, bo opiera się głównie na subiektywnych skojarzeniach „uroczystościowych” i „terazwchodzicesarzowych”. Generalnie, ma być uroczyście i z trąbkami.

    Hm, dobre skojarzenie. Kiedy już o tym napisałeś, to wydaje się oczywiste :]. Poza tym, świetny film do tego Wagnera. Jak robiłem odpowiedni wpis, to mi jakoś umknął.

    Zastanawiałem się też nad Promenade z orkiestrowej wersji „Obrazków z wystawy”. Też dość fanfarowe.

    W końcu zdecydowałem się na tę trójkę, bo a) chciałem przedstawić Janacka, b) uwielbiam Coplanda, c) lubię wspominać o Eurowizji, aż się musiałem powstrzymać, by nie napisać o naszej eurowizyjnej srebrnej medalistce Edycie G.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: