arcydzieła • wiolonczelowy Szostakowicza

rostropowicz

Mścisław Rostropowicz (w środku) z orkiestrą

Pierwszy koncert wiolonczelowy z 1959 roku należy do najbardziej lubianych dzieł Dymitra Szostakowicza. Żeby zrozumieć dlaczego, wystarczyła mi mniej więcej jedna minuta oglądania występu zamieszczonego na YouTube. Solistą był wybitny Mścisław Rostropowicz, kolega Szostakowicza, dla którego kompozytor napisał utwór. Grę radzieckiego wiolonczelisty jeden z użytkowników YT skomentował: „Geniusz! Bestia! Wygląda jak żuk!” Komentarz bardzo mi się spodobał i doprowadził mnie do następującej wizji:

Orkiestra owadów, z żukiem solistą, gra gdzieś w poszyciu lasu koncert dla Szyszkowego Króla i jego żony Liściowej Panienki. Świętowana jest Noc Runosława, patrona mchu. Porozpalane są małe ogniska, a uroczystość uświetniają grupowe tańce mrówek. Przy wolnej części utworu ma miejsce długo wyczekiwany highlight eventu – poświęcenie młodego kreta. Na końcu widzimy szalony taniec ciem, a ostatecznie imprezę rozpędza sympatyczny, ale z punktu widzenia owadów morderczy, jeż.

Może to i bzdury, ale znudziło mi się pisanie o Szostakowiczu w kontekście „wojna i Stalin”. Muzyka broni się sama, niezależnie czy Kompozytor pisał coś „dla Stalina”, „przeciwko Stalinowi”, czy co tam innego wymyślą sobie współcześni interpretatorzy. Pierwszy koncert wiolonczelowy jest niszcząco ładny. Wystarczy posłuchać pierwszej części – typowo rosyjskie melodie wsparte miażdżącym akompaniamentem orkiestry. Jak czołg pomalowany w ludowe wzory (widać bez wojennych odniesień jednak nie mogło się obyć).

 ♫ Cały koncert na YouTube (Rostropowicz)

Polecam stronę z zeskanowanym albumem „Chrząszcze Rosji”, skąd wziąłem ilustrację.

Przeczytaj też: dwudziestowieczne koncerty skrzypcoweósmy kwartet Szostakowiczaponury wiolonczelowy Elgara

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 5 to “arcydzieła • wiolonczelowy Szostakowicza”

  1. pak4 Says:

    Jakiś czas temu byłem świadkiem wprowadzenia do koncertu z muzyką (m.in.) Szostakowicza. Towarzystwo szybko zeszło do dyskusji Szostakowicz-Stalin i wartość socrealizmu (a właściwie jej brak).

    W swoim czasie poczytałem to i owo zainteresowany. Ale teraz to byłoby zbyt wiele — pisząc i mówiąc o polityce zapomina się o muzyce. I o tym, że nawet w bardzo politycznych czasach jest coś jeszcze.

    PS.
    A orkiestra mi się podoba — nie mam tak dobrego nagrania na CD.

  2. Przemysław Says:

    No cóż, o polityce łatwiej mówić – każdy jest ekspertem. Póki dotyczy to jeszcze muzyki (np. „czy te trąbki symbolizują karabin maszynowy czy maszyny rolnicze?”), to jeszcze nie jest tak źle. Gdy jednak zaczyna się „zbyt często stalinizm myli się z komunizmem właściwym” i inne chrzanienie („gdyby nie ofensywa generała…”).

    Cieszę się, że spodobało się nagranie – słyszałem dwa inne, też z Rostropowiczem, ale żadne nie jest tak fajne. Wystarczy trochę poklikać, żeby na YT znaleźć pozostałe części tego występu.

  3. Maesto Says:

    Strzał w dziesiątke! Bo ten koncert to Szostakowicz esencjonalny(podobnie jak X Symfonia). Uwielbiam tą mieszaninę szaleństwa, groteski i liryzmu.
    A kompozytora ciężko oderwać od jego rzeczywistości, choć faktycznie te ciągniki, traktory i czołgi to lekka przesada. Tak się go spłyca i czyni swego rodzaju niewolnikiem Stalina i partii. Choć sam Szostakowicz często plątał się opowiadając o swoich utworach. I teraz każdy ma takiego Szostakowicza jakiego chce.

    Ja bym proponował zwrócić uwagę na waltornię w tym koncercie. Taka półsolistyczna, podobnie jak była trąbka i fortepian w pierwszym koncercie.

    Poza tym Szostakowicz, a Mahler, w kontekście części ostatniej koncertu, aż mi się narzuca skojarzenie z kanciatym ruchem Rondo-Burleske z IX Symfonii.

  4. Przemysław Says:

    Duet z waltornią też zwrócił moją uwagę – w końcu kiedyś byłem fanem zespołu Armia.

    A odpowiedni fragment 9-tej Mahlera sprawdziłem – gratuluję spostrzegawczości.

  5. FIZOL Says:

    To kuzyn mojego dziadka. Śmieszne:geny przechodzą,jestem tak samo wściekły kontrolowanie w poezji, jak On w muzyce.Lecz ja wyrosłem na innej glebie, tej weberowskiej tzn. śląskiej – i nie pisze tu o komozytorze,lecz o socjologu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: