ankieta – ulubiona piosenka Beatlesów

beatles

Chciałem zrobić wpis o tym, dlaczego Beatlesi są najważniejsi, przynajmniej w kategorii „dwudziestowieczna muzyka rozrywkowa”. Wymyśliłem, żeby dodać do niego ankietę „Jaka jest Twoja ulubiona piosenka Beatlesów”. Ankieta rozrosła się do takich rozmiarów, że postanowiłem opublikować ją osobno, a z argumentami „dlaczego Beatlesi?” dać sobie spokój. Ilość piosenek, które musiałem wpisać (ponad 40) jest najlepszym argumentem. Zachęcam do głosowania:

Utwory ułożone są najprawdopodobniej alfabetycznie. Jeśli nie znaleźliście swojej ulubionej piosenki, możecie ją wpisać w komentarzach. Z góry dziękuję za głosy. Nie są mi do niczego potrzebne, po prostu jestem ciekaw. I lubię ankiety. I Beatlesów.

beatles-for-my-babyP.S. Zdaję sobię sprawę, że ankieta z tyloma możliwymi odpowiedziami jest zupełnie niepraktyczna. Ale w przypadku The Beatles zasady przyzwoitości, umiaru i sensu w układaniu ankiet uznaję za chwilowo nieważne.

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , ,

Komentarze 32 to “ankieta – ulubiona piosenka Beatlesów”

  1. KrzysztofUW Says:

    Kilkanaście utworów B to już klasyka, także trudno wybrać, ale w końcu zdecydowałem się na help! No właśnie kto pomoże? Pozdrawiam :)

  2. InguriaSuper! Says:

    Ta ankieta to ZUOO. ;-) Wrzuciłam wszystkich Beatlesów do WinAmpa, na razie z ponad 200 utworów zeszłam drogą eliminacji do 114 ;-) Dam znać jak będę miała lepsze wyniki ;-)

    Ale mogę już powiedzieć, że zdecydowanie brakuje mi na liście:
    – Hey Bulldog (achhh za ten riff można zabić!)
    – You Know My Name (Look Up the Number) :-D

    Idę dalej molestować WinAmpa ;-)

  3. InguriaSuper! Says:

    Ostateczny wynik: zagłosowałam na „A Day in the Life” :) Uważam, że to jest szczyt możliwości Beatlesów, najlepsze, co zrobili, ten utwór tworzy własny hipnotyczny mikroświat… Nie wydaje mi się, by w jakimkolwiek innym pojedynczym utworze wspięli się wyżej. Ale to jest mój nr 1 jeśli chodzi o „najgenialniejszy” kawałek, z najulubieńszym byłoby duuuużo trudniej. Przy wczorajszych meta-analizach wyszło mi, że najbardziej działają na mnie, jak zwykle, utworki z rockową gitarą, niepozytywne, i raczej z wokalem Lennona. Np. „I want you” czy „Hey Bulldog”, ale do moich absolutów należy też „Don’t Let Me Down” ze świetną partią na organach Hammonda bodajże.

    Echhh. Temat-rzepa ;-)

  4. Przemysław Says:

    Inguria: Temat faktycznie rzepa. Rany, nie wiedziałem, że ktoś tak poważnie podejdzie do sprawy. Day in the Life ma jeszcze tę zaletę, że część napisał Lennon, część McCartney. Co do innych tytułów, tacy są Beatlesi, że nie mogłem wszystkiego zmieścić. Pewnie jeszcze o czymś ważnym zapomniałem.

    Krzysztof: Help! dodałem w ostatniej chwili. W ogóle na początku miało być tylko kilka piosenek z późniejsze twórczości. Potem zacząłem dodawać wcześniejsze i jakoś się tak zrobiło.

    Mało to praktyczne, bo blog jest raczej niszowy, więc trochę zajmie, zanim któraś piosenka zbierze aż dwa głosy.

  5. Mariusz Herma Says:

    Here Comes The Sun, już tylko za pierwszą sekundę :-)

  6. Przemysław Says:

    Donnerwetter! Wiedziałem, że czegoś ważnego zapomniałem! Niniejszym oświadczam, że George Harrison i jego Here Comes the Sun prowadzi, mimo skandalicznego pominięcia w ankiecie. :)

  7. Mariusz Herma Says:

    Swoją drogą dziś w Trójce Stelmach tez urządzał powtórkę z Beatlesów. Może podpatrzył pomysł u Ciebie :-)

  8. Przemysław Says:

    No pewnie, jak inaczej mógłby wpaść na taki pomysł?

  9. jakuzz Says:

    zosia nazwała ich ostatnio nudnymi bobkami. ja przyznaję, że doceniam raczej z boku, ale pewnego pięknego dnia znudzą mi się te nowoczesne wynalazki i wrócę do panów z grzywkami. yyy, nie wrócę, tylko po raz pierwszy podejdę do sprawy jak InguriaSuper!

  10. InguriaSuper! Says:

    @jakuzz – ja się właśnie zastanawiam czy to był komplement ;-) ale Beatlesów polecam, zwłaszcza późniejszych, jak już wyrośli z wszystkich „aj łona bi jor meeeen” ;-) znając ich słabo od tej strony można nie raz i nie pięć ostro się zaskoczyć… i przekonać, że rzeczywiście w kwestii muzyki rockowej po Beatlesach chyba niewiele można było nowego dokonać ;-)

  11. Przemysław Says:

    Ja Beatlesów długo znałem słabo, ale co znałem, to mi się podobało. Już jako berbeć/osesek doceniałem Strawberry Fields Forever. Potem poznawałem różne przypadkowe piosenki. Na serio zaczęło się, kiedy już jako poważny fan Pidżamy Porno i Pearl Jamu znalazłem kasetę Abbey Road. Polecam zacząć od tego, choć to może wkurzające, bo każdy to poleca.

    A grzywki podobno podpatrzyli u kogoś w Niemczech. Fryzura ta jest krótsza z przodu, a dłuższa z tyłu, więc jestem skłonny w tę historię uwierzyć.

  12. jakuzz Says:

    @ Inguria – proste, że jasne, że komplement! Solidnie podeszłaś do sprawy i mam plan zrobić kiedyś to samo. Aczkolwiek to, że po Beatlesach choćby potop mnie nie przekona, współczesne wariacje na temat (czegokolwiek) lubię chyba bardziej od dinozaurów muzycznej zajebistości. Mimo wszystko przekopię się i może wreszcie naprawdę docenię.
    @Przemysław – też lubiłam większośc tego, co znałam. Nawet grzywki mnie nie odstraszały, lans to podstawa. Pewnie po prostu na tyle późno w ogóle mnie zaczęła muzyka interesować, że zamiast łykać klasykę szukam teraz ciągle czegoś nowego.

  13. Przemysław Says:

    Mnie się chyba zwyczajnie odechciało sprawdzania nowości po poznaniu tzw. klasyki. Nie dlatego, że teraz muzyka gorsza, ale dlatego, że w przypadku klasyki otrzymuję materiał po preselekcji – takie „best of” całych epok. Top 10 albumów 2008 raczej nie ma szans z top 10 albumów lat siedemdziesiątych. Co bardziej chwalone nowości sprawdzam i doceniam, ale sam fakt świeżości muzyki nie rajcuje mnie na tyle, aby sprawdzać wszystko. Niech przesłuchują krytycy – to ich zawód. Mnie nikt za to nie płaci, więc nie chce mi się słuchać The Shortsighted Geeks albo The Knee-Socks, kiedy mogę w tym samym czasie poznawać najlepsze albumy jazzowe (dla mnie będące zresztą jak najbardziej nowością).

    P.S. Oczywiście wolę nowych artystów od muzyki kategorii „nowy album U2”.

  14. jakuzz Says:

    A podobno dobry! Nowy album U2 w sensie. Nie ma mowy jednakowoż, żebym sprawdziła.
    Też mi się nie chce WSZYSTKIEGO sprawdzac, a recenzji muzycznych nie lubię (absurd), polegam na polecankach i przypadkowych trafieniach, bo to niegłupia zabawa. A że nie będą tak dobre jak best of 70-tych – hm, trudno. Próba zrozumienia epoki, może.

  15. Przemysław Says:

    Wolę się już nie wymądrzać w komentarzach, bo to idiotycznie wygląda przez ten mój awatar „mały geniusz”. Za to udało mi się fortelem naprawić ankietę, żeby uwzględniała Here Comes the Sun.

  16. Piotr Says:

    No tak, wiadomo, że łatwo nie było. Bo jakbym chciał sięgnąć pamięcią do moich pierwszych chwil spędzonych przy ich muzyce to chyba największe szanse na mój głos miałby utwór ‚Girl’, sączący się z głośnika magnetofonu szpulowego, tego samego, który był pierwszym rejestratorem mojego głosu: „Chciałem, żeby została na dwie nocki, a została na jedną nockę.” Nie wiem tylko kim była ta moją wybranka serca, która nie chciała zostać ze mną na dłużej. A może ‚Blackbird’ z płyty gramofonowej, jednej z pierwszych, które zastąpiły nieustająco kręcące się wcześniej bajki w stylu ‚Tomcio Paluch’? A może jeszcze wcześniej był singiel z czarnym samochodem na okładce? Co to było? Rolls Royce? A w środku bodajże ‚Yellow Submarine’… A może ‚I Want You’ z mojego ulubionego długograja? Leży wciąż u mnie na półce, a zjechany jest tak, że ledwo da się go jeszcze słuchać. Zawsze myślałem, że fakt, że ten utwór tak się urywa jest winą kiepskiego tłoczenia… Po dłuższym namyśle jednak skupiłem się na piosence ‚ulubionej’ bez względu na wspomnienia. I paść musiało na majstersztyk wieńczący album, który usłyszałem dopiero w całości lata później na kasecie. ‚A Day In the Life’. Uff.

  17. Przemysław Says:

    A u Ciebie „I Want You” się urywa? To faktycznie coś nie tak – u mnie na końcu jest solówka saksofonowa a potem gładkie przejście w „Here Comes the Sun” z drugiej strony longplaya. A tak na serio, to „I Want You” było chyba utworem, przy którym naprawdę dotarł do mnie geniusz Beatlesów.

    Sam nie głosuję, zresztą nie wiem, czy wybrałbym Strawberry Fields Forever, In My Life czy może You’ve Got to Hide Your Love Away. A przecież jest też Long, Long, Long Harrissona spoza listy.

  18. jakuzz Says:

    strawberry fields forever, ale przyznaję, że wybór kawałków-które-NAPRAWDĘ-znam jest marny

  19. Przemysław Says:

    Pomyśl, jak będziesz się tłumaczyć przy ankiecie „Ulubiony odcień”.

  20. jakuzz Says:

    dlaczego w mailu widzę „ulubiony odcinek klanu”, a tutaj „ulubiony odcień”?
    co do klanu, nie ma sensu robić ankiety, bo jest tylo jeden jedyny słuszny odcinek i go nie widziałam.

  21. Przemysław Says:

    Macki TVP sięgają dalej, niż myślisz. A tak serio, to zaraz po napisaniu komentarza odwidziało mi się z Klanem, więc zmieniłem.

    Dodam jeszcze, że znam dobry skrót do Beatlesów. Wystarczy słuchać chwilę dwóch płyt – wspominanej już Abbey Road oraz Magical Mystery Tour. Ta druga zwykle nie pojawia się w rankingach najlepszych płyt, bo to składanka kilku singli i EP-ki. Ale pod względem „genialne kawałki na minutę”, być może ich najlepsza płyta.

  22. InguriaSuper! Says:

    Hmpf, hmpf. A ja cichutko chciałam dodać, nie wymądrzając się, zwłaszcza, że nadworna Beatlesówa (teraz będąca jednakowoż znarkotyzowana Depeszowo) wyjechała i nie może mnie poprawić, że chyba najbardziej niedocenione są kawałki z „Yellow Submarine” (oprócz „All You Need is Love”, obviously). A ja zawsze strasznie lubiłam dowcipasy Beatlesów (przynajmniej piosenkowe, przyznam szczerze że filmy ich trawię różnie) – a tu mamy „Altogether now”, które mnie śmieszy na równi z „You Know My Name”. I jest jeszcze niekomiczne, ale kosmiczne i rockowe „Hey Bulldog” tu. Dopsz już się nie mądrzę. Bo nawet emo-ikonka mi nie pomoże ;-)

    A w temacie ankiet o Klanie, toż to już krok od kłizów, na które moda nastała na fejs-zbuku, a gdzie można sprawdzić tak istotne rzeczy jak np. „którą beatą kozidrak jesteś?” albo „czy wódka to twoja przyjaciółka?”. Oba autentyki. ;-)

  23. InguriaSuper! Says:

    No i poza tym, czy ktoś spodziewał się takiego dzikiego entuzjazmu i 100-metrowej dyskusji? Ekstra :)

    No i A Day In The Life wygrywa!!!!!! Górą nasi!!!!! ;-D

  24. jakuzz Says:

    no i którym bohaterem Klanu jesteś. jestem Moniką Ross. ale wygrywa „czy wystaje Ci z dupy pies”.

  25. Przemysław Says:

    Inguria. A Day in the Life zasłużenie prowadzi, ale głosów na razie niewiele, ze względu na wspomnianą już niszowość i elitarność blogu („bloga” odmieniają się blogi nieelitarne).

    Jakuzz. Ja jestem Klanu bohaterem tytułowym. A dobre byłoby też „którym Beatlesem jesteś”, ale z odpowiedziami: piątym, szóstym itd.

  26. pangolin Says:

    Ingurio – trafna obserwacja odnośnie facebooka,zanosi się na zmiany, przypadkiem podsłuchałam jak Przemek z Brombą omawiali zainstalowanie tu pet society, Wasze zwierzaki będą mogły komentować. 3 komentarze= 4 kafelki łazienkowe w kwiatowy wzór lub kociołek do fondueueue.

  27. jakuzz Says:

    no to teraz się lepiej przyznajcie, jeśli faktycznie jesteście na FB, będziemy sobie grać w mafia wars czy coś. albo stworzycie The Beatles Appreciation Group i ankieta zyska 20k głosujących.

    o, właśnie sprawdziłam i taka grupa istnieje

  28. Recepturka na święta « Pod prysznicem Says:

    […] A FB jest dziś modny, bo wypływa w komentarzach do wpisu Przemka o Beatlesach, zagłosujcie w ankiecie, hę? A ja idę jakiś film obejrzeć, zanim napiszę tu powieść. Byłaby o zamkniętych z okazji […]

  29. Przemysław Says:

    Jakuzz, dzięki za reklamę. Mnie akurat nie ma na Facebooku, choć chwilę byłem, ale nie wiedziałem, co mam robić z różnymi jego fascynującymi zabawami/quizami.

    Pangolin, „pet society” zainstaluję tu, jak tylko będzie taka możliwość, zawsze uważałem, że go tu brakuje.

    Znalazłem inną ankietę o piosenkach Beatlesów tu:
    http://www.the-top-tens.com/lists/best-beatles-songs.asp
    Prowadzi tam Hey Jude, zagłosowałem taktycznie na Strawberry F., żeby trochę podgoniło.

  30. jakuzz Says:

    noo, kto wie, może wszyscy wpisujący w google „starsze panie/koledzy/dziewczyny/nago pod prysznicem” odkryją przed blogosferą swoje nowe, beatlesowskie oblicze. O czym dokładnie jest „Come Together”? Że nie wspomnę o znaczeniowo podejrzanym „While My Guitar Gently Weeps”.

    FB długo nie lubiłam i byłam tam tylko z obowiązku, tzn. takiego wewnętrznego, który kazał mi kiedyś sprawdzać każdy profil społecznościowy. W dodatku jako Genowefa Pigwa, o dziwo zaakceptowali. A potem się nawróciłam.

  31. InguriaSuper! Says:

    @jakuzz: z beatlesowskich tematów to by można całą erotik fabułę (oksymoron?) nakręcić… „Why don’t we do it in the road” – i wszystko jasne! :P (jeszcze sie okaże że Beatlesi są pra-prekursorami doggingu, the horror! ale skoro w cielęctwie przebywali w Niemczech i się tam prowadzali z paniami okreslonej prowieniencji, to nie dziwota, że i potem sie im nie poprawiło – „zły dotyk boli całe życie”)

    a FB to zuo. jestem pewna że stoi za nim szatan albo scjentyści, zresztą może na jedno wychodzi.

  32. InguriaSuper! Says:

    @pangolin – Flo-Mo i Zefirka powiedziały, że będą komentować tylko pod warunkiem, że nagrodami za komentarze będą plakaty z dziwnymi zwierzętami i ksiązki o majtkach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: