Arcydzieła • Requiem właściwe

faure-requiemNapisane pod koniec XIX wieku Requiem Francuza Gabriela Fauré brzmi, jak gdyby powstało wczoraj. Zawdzięczamy to świadomej decyzji kompozytora o odrzuceniu obowiązujących w okresie romantyzmu kanonów tworzenia muzyki (duża orkiestra, ogólne rozckliwienie). Podczas gdy Verdi zrobił ze swojego Requiem pokaz modnych wówczas fajerwerków orkiestrowych i wokalnych, Fauré postawił na powrót do korzeni. Stworzył requiem, które faktycznie brzmi jak msza żałobna, nie zaś jak opera (Verdi) albo jak Mozart (Mozart). Chór brzmi tu jak chór kościelny, a nie jak śpiewający kibice. Orkiestra też jest na tyle mała, aby nie zniszczyć nastroju pełnego skupienia. Oraz aby zmieściła się w kościele, bez konieczności wypraszania wiernych.

Co ciekawe, Requiem Fauré nie jest dziełem przygnębiającym. Znajdziemy w nim raczej spokój i nadzieję. Najlepszym tego przykładem jest końcowe In Paradisum. Brzmieniowo przypomina nieco późniejszy ruch minimalistów, a melodia śpiewana przez chór jest, adekwatnie do tematu, niebiańsko-kosmiczna.

Gabriel Fauré – Requiem. VII – In Paradisum:

Przeczytaj też: Stabat Mater Szymanowskiego oraz Najsmutniejsze adagio

Posłuchaj też: Samuel Barber – Adagio for Strings, H. M. Górecki – III symfonia, Arvo Pärt – Cantus in Memoriam Benjamin Britten, Fratres, Giuseppe Verdi – Requiem, W. A. Mozart – Requiem

Advertisements

Tagi: , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 4 to “Arcydzieła • Requiem właściwe”

  1. pak4 Says:

    Szczerze mówiąc wole oba Requiem skrytykowane ;) Ale faktycznie — jest to Requiem, które odbieram jako najbardziej ‚liturgiczne’, że tak się wyrażę. To znaczy najlepiej odpowiada mszy żałobnej. Verdi napisał dzieło wielkie, ale jak dla mnie czysto koncertowe (swoiste oratorium, albo taką operę, tyle że dużo lepszą od innych ;) ). Mozarta bym nie krytykował, bo u Mozarta mamy ciekawe przejście od strachu i smutku także do ‚światłości wiekuistej’. Ale to także dzieło bardziej koncertowe.

  2. Przemysław Says:

    No, skrytykowane jak skrytykowane, chodziło mi głównie o to, że są mało żałobne, szczególnie to Verdiego. :] „opera, tyle że dużo lepsza od innych” jest niezłym określeniem – to zresztą chyba jedyne dzieło przypominające operę, które jak dotąd udało mi się polubić.

  3. Mariusz Herma Says:

    Mozartowego jestem bezkrytycznym fanem, ale dorzucam jeszcze szesnastowieczne „Requiem” Moralesa, dla Filipa II napisane. Też „żałobne” raczej niż spektakularne. Wykonanie Paula McCreesha bardzo zacne.

  4. Przemysław Says:

    Dziękuję za polecenie tego, niszowego dość pod względem popularności, requiem. Posłuchałem fragmentów na Amazon – faktycznie, bardzo oszczędne.
    Dla mnie jest to też przypomnienie o istnieniu muzyki renesansu, którą przez roztargnienie i zaniedbanie, wyłączyłem ze swoich muzycznych poszukiwań.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: