Sonic Youth

sonic-youth-dirty-1992Gdyby nie Sonic Youth, nie byłoby tzw. „amerykańskiego gitarowego grania”, jak to recenzenci muzyczni często określają różne krajowe i importowane popłuczyny po Sonic Youth. Nie byłoby też Nirvany, The Pixies, Radiohead, Cat Power, My Bloody Valentine, Fugazi i Pavement. Wprawdzie to nie Sonic Youth wymyślili wydawanie dziwnych dźwięków z gitar – oni jednak robili to z wyjątkowym polotem. Gdy zaczynali w połowie lat osiemdziesiątych, takie dysonansowe dźwięki stanowiły podstawowy budulec ich utworów. Z czasem jednak Sonic Youth poszli w kierunku nieco bardziej piosenkowym – zgrzytów i pisków używając z większym umiarem. Za opus magnum zespołu uważany jest zazwyczaj długi (winylowe wydanie musiało być na dwóch krążkach) album Daydream Nation z roku 1988. Ja osobiście poleciłbym raczej któryś z dwóch następnych albumów: Goo (1990) i Dirty (1992). Być może płyty te były mniej wpływowe, ale są o wiele bardziej przystępne – do tego stopnia, że zarzucano zespołowi „sprzedanie się”.

Sonic Youth ma dwoje wokalistów – basistkę Kim Gordon oraz jej męża, gitarzystę Thurstona Moore’a. Przypada im mniej więcej po połowie piosenek: z pewnymi wyjątkami, Kim Gordon wykonuje te dziwniejsze, a Thurston Moore ładniejsze. Najprawdopodobniej ma to związek z ich możliwościami wokalnymi – tylko u Moore’a jakiekolwiek można stwierdzić. Nic dziwnego, że to właśnie gitarzysta śpiewa największy przebój zespołu – 100%, (1992, LP Dirty) bezpretensjonalny, dwuminutowy hymn na cześć rockowego, antymaterialistycznego stylu życia (jeśli dobrze zrozumiałem intencje autorów). Dla równowagi proponuję również posłuchać bardziej psychodelicznej strony SY, piosenki Tunic (Song for Karen) (1990, LP Goo), śpiewanej przez Kim Gordon. Opowiada ona o zmarłej na anoreksję Karen Carpenter, wokalistce popularnego w latach siedemdziesiątych duetu The Carpenters. Tym ponurym akcentem kończę i zachęcam do zapoznania się z tym jakże ważnym zespołem (tzn. z Sonic Youth, chociaż Carpentersi też byli nieźli).

Advertisements

Tagi: , , , , , ,

Odpowiedzi: 4 to “Sonic Youth”

  1. InguriaSuper! Says:

    Wygląda na to, że wolę ładniejsze piosenki od dziwniejszych ;-) Ale chyba zawsze trafiałam na utworki wykonywane przez Kim, bo zawsze, gdy próbowałam posłuchać czego SY to się nie dało… Nie podobało mi się i już. Widocznie nie zawsze pionierzy są do łyknięcia, czasem to co powstało potem jest bardziej apetyczne… Ale muszę przyznać że 100% nawet da się słuchać :-)

  2. Przemysław Says:

    Sonic Youth faktycznie jest bardziej „wpływowy” niż „do słuchania”. 100% i płyta, z którego pochodzi to taki wyjątek. Dodam jeszcze, że zakończenie tej piosenki, z dudniącym basem i skrzeczeniem gitar, to dla mnie esencja stylu SY.

    Do wcześniej wymienionych piosenek dodałbym teraz jeszcze Teen Age Riot, pierwszą piosenkę ze słynnego albumu Daydream Nation. Dobrze ilustruje charakterystyczne dla SY rozdarcie między hałasem a melodią:
    http://www.dailymotion.pl/video/x4sv5_sonic-youth-teenage-riot_extreme

  3. L.Ciszak Says:

    Szanowny Autor zdaje się zapomnieć/nie zauważyć istnienia trzeciej śpiewającej osoby w zespole, tj. Lee Ranaldo. I to, moim zdaniem, właśnie Lee jest jedyną osobą umiejącą śpiewać. Na wspomnianej płyty Dirty wykonuje m.in. Wish Fulfilment.

  4. Przemysław Says:

    Witam. Nie zapomniałem, po prostu nie miałem pojęcia. Wielkie dzięki za info! Właśnie sprawdzam inne albumy i widzę, że Mote z płyty Goo, to też on. A myślałem, że to Moore’owi tak ładnie wyszło. No, ale z głosami tak czasem mam – dopiero żona uświadomiła mi, że w The Clash było dwóch wokalistów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: