Stała mater bolejąca

Jeden z wielu portretów Szymanowskiego pędzla Witkacego

Jeden z wielu portretów kompozytora autorstwa Witkacego

Z tego co wiem, Karol Szymanowski raczej nie był wzorowym katolikiem – miejsce w piekle powinien mieć wręcz zapewnione. Chyba, że na Sądzie Ostatecznym wzięte zostanie pod uwagę jego niesamowite Stabat Mater (1926).

W odróżnieniu od wcześniejszych dzieł o tym tytule, Stabat Mater Szymanowskiego nie jest po łacinie, a wykorzystuje polski przekład średniowiecznego tekstu. Kompozytor napisał do niego fantastyczną muzykę w stylu, hm, impresjonistyczno-ascetycznym (wiem, że to się wzajemnie wyklucza). Otrzymaliśmy coś rzadkiego, bo utwór po polsku, a klasy światowej. Warto się zainteresować, bo na następny taki fenomen musieliśmy czekać do roku 1993, kiedy Edyta Górniak zdobyła zaszczytny srebrny medal  w konkursie Eurowizji pieśnią To nie ja byłam Ewą o podobnej zresztą, religijnej tematyce.

Tak na serio, to rok 1993 faktycznie był dobry dla polskiej muzyki – wtedy to (z dwudziestoletnim opóźnieniem), cały świat usłyszał Symfonię pieśni żałosnych Góreckiego, notabene zainspirowaną m. in. omawianym tu Stabat Mater. Karola Szymanowskiego zaś polecam każdemu, komu w ogólniaku podobała się Młoda Polska. Mrocznie, tajemniczo, ludowo.

♪ LINKI:

♪ Stabat Mater w formie dość niesamowitego, udającego średniowieczny ołtarz, przedstawienia muzycznego (1984)

♪ Jeśli ktoś woli samo audio, oto początek Stabat Mater: Stała matka bolejąca. Śpiewa  Elżbieta Szmytka, dyryguje popularyzator Szymanowskiego, Sir Simon Rattle (1994)

Więcej informacji na karolszymanowski.pl

Advertisements

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 3 to “Stała mater bolejąca”

  1. keenesh Says:

    Cóż…łał, piękne i klimatyczne. Bardzo mi się spodobało. A co do ogólniaka – w mojej klasie można było odnieść wrażenie, że mamy wstręt do własnego języka. I żadna epoka nam sie nie podobala:)

  2. Przemysław Says:

    Fajnie, że się spodobało. Dość trudną znaleźć taką muzykę – zbyt często utwory na orkiestrę, nawet jeśli przez chwilę mają odpowiedni klimat, przechodzą zaraz w jakieś fanfary i marsze (co poradzić, takie były wymogi ówczesnej publiczności koncertowej – miały być kontrasty tempa i nastroju).
    A lekcje polskiego – cóż, zdarza się :]

  3. simek Says:

    Bo po to jest takie instrumentarium, żeby ‚dać czadu’ ;) Takie klimatyczno-nostalgiczno-niepokojące rzeczy to w ambiencie się spisują…jednoosobowo :D

    Niemniej dzieło wielkie, przez duże W. A Góreckiego w pewnym kręgu znajomych wręcz ubóstwiają , więc trzeba będzie zobaczyć co to wypłodził.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: