Arcydzieła • Light My Firebird

firebirdOgnisty ptak Igora Strawińskiego słusznie uważany jest za jedno z największych osiągnięć muzyki baletowej. Historia oparta jest na rosyjskiej legendzie  o „żar ptaku”, „Kościeju nieśmiertelnym” i innych słowiańskich wymysłach – mało kogo to zresztą obchodzi, bo sam balet nie jest już za często wystawiany. Nadal grana jest za to muzyka, przede wszystkim w formie suity (czyli wyboru muzyki, zazwyczaj dokonanego przez kompozytora). Najbardziej popularna jest tzw. II Suita, z 1919 roku, nazywana zwykle po prostu Suitą z Ptaka Ognistego.

Strawiński rozwinął impresjonistyczne pomysły Debussy’ego. Wyszło z tego absolutne szaleństwo dźwiękowe, które przenosi słuchacza do innego, bajkowo-mrocznego świata. Kompozytor był jeszcze odważniejszy w słynnym Święcie wiosny i według ówczesnej publiczności, przesadził.

Oto dwa fragmenty: dziki Taniec piekielny i ponura Kołysanka.

Igor Strawiński – Ognisty ptak:

Trochę podobne: Strawiński: Święto wiosny (La sacre du printemps/Rite of Spring), Musorgski: Noc na Łysej Górze (Night on Bald/Bare Mountain), Czajkowski: Suita z Dziadka do orzechów (Nutcracker Suite), Debussy: Nocturnes.
Przeczytaj też: Ostre tańce rosyjskie, Top 5 kawałków baletowych., O impresjonizmie w muzyce.
Reklamy

Tagi: , , , , , ,

komentarzy 6 to “Arcydzieła • Light My Firebird”

  1. keenesh Says:

    Świetny kawałek. Zadziwiające, ta muzyka (ogólnie klasyczna) świetnie pasuje jako podkład do czegoś. Ma niesamowicie szerokie spektrum emocjonalne, i do każdej sceny w filmie/balecie/teatrze dało by się skomponować jakiś miły kawałek…Ale nie, holywood nas katuje muzyka z samplerów;]

  2. Przemysław Says:

    Fajnie, że się spodobało. Na tym blogu próbuję pokazać, że muzyka klasyczna to nie tylko „Cztery pory roku” i inne równie ograne.

    Co do podkładu i spektrum, to klasyczna ma tę zaletę, że wyobraźni słuchacza nie ograniczają zdolności poetyckie tekściarza.

  3. Maesto Says:

    Z tym skandalem na premierze Święta wiosny to było chyba nie do końca tak. Gdzieś w Śląskiej Czytelni Muzycznej znalazłem książkę o Strawińskim (podam namiary jak wpadnę tam jeszcze raz). I otóż prawdopodobne, że cały skandal został ukartowany przez paru nieprzychylnych krytyków i potem z odpowiednią dozą dramaturgii opisany w prasie.

    A muzyka boska, jednak na razie nie odważyłem się sięgnąć poza balety.

  4. Przemysław Says:

    Jeśli to byli nieprzychylni krytycy, to chyba osiągnęli odwrotny od zamierzonego efekt.

    Strawiński poza baletami też ciekawy, tylko zupełnie inny. Ja Strawińskiego zacząłem słuchać od „Ebony Concerto”. A najbardziej lubię jego „Symfonię psalmów”. Wiem, że po II wojnie zupełnie pojechał po bandzie – tego też jeszcze nie ruszam.

  5. pak4 Says:

    Może i tak było ze Świętem wiosny. Inna sprawa, że sam słyszałem, może z rok, dwa temu, jak reagowała na Święto wiosny współczesna publiczność w filharmonii. Gdyby nie wychowanie, to prawdopodobnie byłyby gwizdy i tupanie. (Nie, nie wszyscy, rzecz jasna, choćby piszący te słowa nie ;) ale zadziwiająco wielu tak reagowało, jakby zatrzymując się w akceptacji muzyki na XIX wieku.)

    PS.
    A tak w ogóle — pierwszy raz wpadam na bloga. Czytam. Może poodwiedzam częściej.

  6. Przemysław Says:

    Witam serdecznie. Z tym zatrzymaniem się na XIX wieku coś jest, przynajmniej patrząc na repertuar Filharmonii Krakowskiej. Co ciekawe, jednym z niewielu dzieł XX wiecznych granych w tym sezonie będzie właśnie „Święto wiosny”. Ta reakcja publiczności, którą opisałeś, zaskakująca. Wydawałoby się, że Święto, w porównaniu z innymi ekscesami XX wieku, brzmi całkiem przebojowo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: