„o mordercy”

pogoTematyka morderstwa w muzyce rockowej nie kojarzy się za dobrze. Zwykle chodzi o tanią sensację, jak w przypadku zespołu Marilyn Manson, którego członkowie uznali, że zabawne będzie, jeśli każdy swój pseudonim złoży z imienia seksbomby i nazwiska mordercy. Czasem jednak wybór drastycznego tematu nie jest podyktowany chęcią wywołania szumu medialnego, ale autentyczną potrzebą opisania zła. Myślę, że piosenkę John Wayne Gacy Jr. Sufjana Stevensa można zaliczyć do tej drugiej kategorii.

John Wayne Gacy Jr. zamordował w latach siedemdziesiątych 33 nastoletnich chłopców. Większość z nich zakopał pod swoim domem. Był lubiany przez sąsiadów i często brał udział w zabawach dla dzieci jako klaun Pogo (na zdjęciu). W 1978 roku został skazany na karę śmierci, którą wykonano w roku 1994.

Sufjan (czyta się „po polsku”, nie „sufdżan”) Stevens jest dla mnie przykładem jakiejś „nowej wrażliwości”. Pisze z otwartością, która wcześniej była nie do pomyślenia. Kiedy śpiewa o ofiarach „They were boys / with their cars, summer jobs / Oh my Gooood”, to wydaje się, że doszedł do niezbadanych wcześniej przez muzyków terenów emocjonalnych.

Teledysk został zmontowany z amerykańskich filmów edukacyjnych i zdjęć anonimowych filmowców-amatorów. Wrażenie robi niesamowite. Poniższe okienko zalinkowane jest z kanału YT reżysera – pani Claire Carré.

Sufjan Stevens – John Wayne Gacy Jr.:

Tekst: His father was a drinker and his mother cried in bed. Folding John Wayne’s T-shirts when the swingset hit his head. The neighbors they adored him for his humor and his conversation. Look underneath the house, there find the few living things, rotting fast in their sleep of the dead. Twenty-seven people, even more. They were boys with their cars, summer jobs. Oh my God. Are you one of them? He dressed up like a clown for them with his face paint white and red. And on his best behavior in a dark room on the bed he kissed them all. He’d kill ten thousand people with a sleight of his hand. Running far, running fast to the dead. He took of all their clothes for them. He put a cloth on their lips. Quiet hands, quiet kiss on the mouth. And in my best behavior I am really just like him Look beneath the floorboards for the secrets I have hid.

P. S. Link do artykułu o Gacy’m z 1979 roku: „I Do Rotten, Horrible Things” (archiwum magazynu Time)

P. S. 2 Klawiszowiec zespołu Marilyn Manson nosił pseudonim Madonna Wayne Gacy.

Reklamy

Tagi: , , , , , , , ,

Komentarzy 14 to “„o mordercy””

  1. keenesh Says:

    Wow, straszna historia. I piękna piosenka, faktycznie bardzo emocjonalna, przynajmniej jak dla mnie. Czy cała twórczośc Sufjana Stevensa jest taka poruszająca?

  2. Pangolin Says:

    Nawet nie, ma też piosenki zupełnie nie przygnębiające, takie wręcz… oazowe. Co ciekawe, Stevens wymyślił sobie, że nagra całą kolekcję płyt tematycznych, odpowiadających kolejno wszystkim amerykańskim stanom. Wycofał się już, jeśli dobrze pamiętam, po dwóch płytach : Michigan i Illinois, a w międzyczasie nagrał sobie płytę z piosenkami świątecznymi – to musiało chwycić, bo Sufjan jest niestety bardziej „uroczy” niż obsikany szczeniak pod choinką, co wiele osób irytuje, mnie też, bo to nie fair.
    A z kategorii „poruszaczy” proponuję:

  3. keenesh Says:

    Własnie słucham już 2 raz płyty Illinois, i musze powiedzieć, że ta muzyka to dla mnie „objawienie” takie małe – brakowało mi czegoś takiego. NIe wiem czemu, ale zaraz jak zacząłem tego słuchać to przypomniał mi się Badly Drawn Boy – niby nie podobny do tego, ale też taki lekki i radosny:)

  4. Pangolin Says:

    Mi „łagodność” Stevensa kojarzy się jeszcze z Elliotem Smithem, tylko że tamten podobno reprezentuje sadcore, a Stevens, jak zostałam niedawno poinformowana, „baroque pop”, co ja w mojej etykietkowej ignorancji określałam jako „fajnie, że jest tyle różnych instrumentów na raz”. Badly Drawn Boya lubię jeszcze dodatkowo ze względu na niski głos, dla mnie zawsze im niżej, tym lepiej, może stąd słabość do New Romantic, eh.

  5. keenesh Says:

    no cóż, etykietki bywają meczące, ale czasem naprawde pomagają w rozmowie z kimś kto jakiegoś zespołu nie zna – można go wtedy naprowadzić mniej więcej na brzmienie danej muzyki. A o sadcore pierwsze słyszę…ciekawa etykietka:D

  6. jakuzz Says:

    Illinois może być dumne. Dlaczego, ach dlaczego wycofał się przed nagraniem płyty o Connecticut?

  7. Pangolin Says:

    Nooo, postąpił jak świnia on.

    Przemek, możesz mnie zedytować za nie na temat, ale nawiązując do wspomnianego wyżej zespołu Marylin Manson, muszę dać wyraz mojemu rozczarowaniu faktem, że wokalista okazał się bezczelnie NIE być Paulem z serialu „Cudowne lata”. To był niesamowity cios, od chwili tej przykrej dysiluzji w ogóle mnie ta osoba już nie interesuje:-(

  8. Przemysław Says:

    @ Keenesh: Skojarzenie z Badly Drawn Boyem rozumiem, u mnie jest w tej samej kategorii „wrażliwych facetów”.

    @ Pangolin & Keenesh: Etykietki to ciekawy temat. Kiedyś śmiałem się z metalu, że jest death- , black-, pagan- , grind- itd. Ostatnio dowiedziałem się, że w muzyce tzw. alternatywnej wcale nie jest lepiej. Jest twee, shoegaze, northern soul, britpop, bratpop, wspominany sadcore, new wave, cold wave, dark wave itd.

    @ Jakuzz: Może Sufjan nagra cocncept album nt. „Dlaczego nie nagrałem o pozostałych stanach” z tekstem „I was gathering material / for the album Idaho / and that was when it struck me / I felt such a need no more” (można śpiewać na melodię J. W. Gacy)

  9. Pangolin Says:

    O nie, prześpiewałam sobie, już z innym tekstem teraz nie pójdzie.

  10. InguriaSuper! Says:

    Poniewczasie piszę: temat morderców seryjnych jak najbardziej mój, nie pytać dlaczego :) Ale ten pan, to… ojej. Pogłaskać go, i tyle. Słuchać nie :) But that’s just me :)

  11. Przemysław Says:

    E tam, poniewczasie. Zachęcam do komentowania wszystkich wpisów, nie tylko tych najnowszych. Komentarze ukazują się w „ostatnich komentarzach”, więc nie przejdą niezauważone.
    A jeśli Sufjan S. nie chwycił u Ciebie mimo chwytliwego tematu, to już pewnie nie chwyci :). Ech, z wiekiem coraz łatwiej mi zaakceptować, że nie da się tak, żeby każdy polubił wszystko.

  12. InguriaSuper! Says:

    Wiesz, ale ja młoda, niedojrzała jestem, może dojrzeję, póki co dalej wolę jak ktoś łoi w gitarę, przeklina i pluje :)

  13. Sylwek Says:

    To ja w takim raze dam baaardzo po niewczasie. Sufjana w sumie znam od kilku lat, ale wcześniej mnie irytował momentami, tak, że nie byłem za bardzo w stanie słuchać. Najnowszy albumik (Age Of Adz) jednak jakoś jakby mnie „otworzył” i od już kilku tygodni w sumie codziennie słucham go sporo z różnych albumów. I owszem, John Way jest nieprawdopodobnie poruszający – choć skłonny jestem twierdzić, że nie mniej fantastyczne jest Seven Swans z Seven Swans.

    W każdym razie – ta piosenka to naprawdę unikalne piękno.

  14. Przemysław Says:

    Zupełnie zapomniałem, że jest S. Stevens poza dwoma „stanowymi” albumami, które znam. Posłuchałem sobie piosenki Seven Swans – faktycznie świetna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: