Single muzyki klasycznej – Hojotoho!

Made in Germany

Made in Germany

Są fragmenty muzyki klasycznej tak ograne, że nie da się ich słuchać. Inne za to są tak silnie związane z jakimś stereotypem, że nie da się ich słuchać normalnie. Słyszymy muzykę a widzimy, w dowolnej kolejności: dużą panią w hełmie i z blond warkoczami, helikoptery atakujące wioskę, niemieckie czołgi. Jaki to utwór? Oczywiście chodzi o Jazdę Walkirii (Walkürenritt, po polsku również Cwał/Cwałowanie Walkirii) Richarda Wagnera. Fragment ten pochodzi z opery Die Walküre (Walkiria), która z kolei pochodzi z cyklu czterech oper Der Ring des Nibelungen (Pierścień Nibelunga). Całość zajmuje 14 płyt CD. Ja kupiłem ostatnio wersję nieco skróconą, bo na jednej płycie. Wagner by mi przywalił, gdyby było to fizycznie możliwe.

Brunhilda nie musi być ani blond, ani brzydka. Na zdjęciu ukraińska sopranistka Salomea Kruszelnicka

Brunhilda nie musi być ani blond, ani brzydka. Na zdjęciu ukraińska sopranistka Salomea Kruszelnicka

Tytułowe Walkirie, to siostry Brunhildy. Brunhilda, to ta pani z warkoczami i w hełmie, obowiązujący obecnie stereotyp Niemki – ona jest tą Walkirią z tytułu całej opery. Walkirie, to w mitologii nordyckiej boginie odpowiedzialne za wynik walki (podobieństwo do ostatniego słowa najprawdopodobniej nieprzypadkowe, w końcu to wszystko indoeuropejskie języki). Cała ta nordycka saga, kto był czyim synem itp., tak naprawdę niewiele osób obchodzi. Najważniejsza jest muzyka, a szczególnie, co się z nią stało później.

Wagner nie chciał, aby Jazdę Walkirii grano niezależnie od całej opery. Obecnie utwór funkcjonuje nie tylko niezależnie od Pierścienia Nibelunga, ale także od tzw. kultury wysokiej. Okazał się na tyle przebojowy, aby wejść do kanonu popkultury.

Do pierwszego poważnego świętokradztwa doszło w roku 1957, kiedy pokazano kreskówkę What’s Opera Doc, z królikiem Bugsem i myśliwym Elmerem w rolach głównych. Całość jest parodią Wagnera, a leitmotivem siedmiominutowego filmu jest właśnie Jazda, ze słowami „Kill the wabbit” (Elmer nie wymawia „r”, jest też „Bwunhilda”). Najbardziej znanym przykładem użycia Cwałowania pozostaje jednak film Czas apokalipsy (1979), a dokładnie scena, w której niezrównoważony generał używa Jazdy Walkirii jako soundtracku do ostrzeliwania przez jego helikoptery wietnamskiej wioski. Być może inspiracją do tego była historia o puszczaniu utworu w czołgach jednej niemieckiej dywizji pancernej. Skojarzeń z drugą wojną światową też nie sposób uniknąć, skoro sam H. był wielbicielem Wagnera.

Utwór znany jest przede wszystkim w wersji instrumentalnej. Proponuję obejrzenie wersji operowej, gdzie walkirie – siostry Brunhildy (ona sama w Jeździe <pierwsze 7 minut klipu> nie występuje) wchodzą na pole bitewne i zabierają zwłoki poległych. Towarzyszy im ich wspaniały okrzyk wojenny „Hojotoho!”.

Reklamy

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , ,

komentarzy 12 to “Single muzyki klasycznej – Hojotoho!”

  1. Black Ops Says:

    I concur. Kilgore nie był niezrównoważony, przynajmniej nie jak na warunki wietnamskie ;-)

    A kontynuując – ta sama scena (z Apocalypse Now) użyta została w Jarheadzie – z profanacją w wykonaniu plutonu amerykańskich… jarheadów.

  2. Moon Says:

    Nie przepadam za Wagnerem. Może dlatego, że nie znam zbyt szeroko jego twórczości, jakieś trzy-cztery dzieła usłyszałam…

    Lubię wczesnych romantyków, tych „prawdziwych”, włącznie z Beethovenem.

  3. Przemysław Says:

    @ Black Ops: Może masz rację co do niezrównoważenia. Dawno nie widziałem filmu, a w Wietnamie nie byłem. :)

    Jarhead nie widziałem, pewnie znajdę odpowiedni fragment na YT, dzięki.

    @ Moon: Ja też nie przepadam za Wagnerem, szczerze mówiąc. A może go po prostu nie znam. Ale „Cwałowanie” to wspaniały szlagier, a poza tym jakiś wewnętrzny głos kazał mi o napisać ten post.

  4. Moon Says:

    Muszę sobie dokładnie przesłuchać to „cwałowanie” po latach…
    Słyszałam to w „Czasie Apokalipsy” w bardzo młodym wieku, i potem kilka razy jeszcze, ale chyba tylko częściowo (?).

  5. Przemysław Says:

    Lepiej „głośno”, niż „dokładnie”. :) Można przy sprzątaniu.

  6. Moon Says:

    Masz rację. To takie „napędzające” dzieło :).

  7. idavia Says:

    Mnie nordycka saga obchodzi. Najwyraźniej dużo bardziej niż sama muzyka (w tym wypadku (sic!)) A Wagner do odkurzania? Hm, raz wytrzepałam przy nim dywan, ale miałam wyrzuty sumienia;)

  8. Przemysław Says:

    O, to już tutaj mówiłem, że do sprzątania. Potem zrobiłem jeszcze cały wpis o muzyce do prac domowych (Wagner też się tam znalazł).

    P.S. Kiedyś był tu link do What’s Opera Doc, ale padł, Dorzucam działający, tzn. działający na dzień dzisiejszy: http://www.metacafe.com/watch/430148/whats_opera_doc/

    – Oh, Bwunhiwda, you are so wovely ♫
    – Yes, I know it, I can’t help it ♪

  9. Kalina Says:

    Świetna kreskówka!:)
    Ja też przez długi czas nie znosiłam Wagnera i uważałam, że to po prostu nudna muzyka z potężnym zadęciem, dobra dla wojskowych. Nabijałam się tak jak Wy: skojarzenia z chwałą rasy germańskiej tudzież krzepkimi i energicznymi niewiastami pasującymi do atmosfery Oktoberfestu nasuwały się same. Potem jednak, jakiś rok temu, spotkało mnie coś niesamowitego; ktoś mnie namówił do obejrzenia inscenizacji Pierścienia Nibelunga, którą akurat nadawali w Mezzo, po 1 części co sobota. Wówczas, co samą mnie zdziwiło (i do dziś nie wiem, jak to się stało, gdyż byłam bardzo na nie- oglądając wyzłośliwiałam się pod adresem Bogu ducha winnych śpiewaków…) naprawdę mi się to spodobało- zarówno od strony dramaturgicznej, jak i muzycznej. Jak głęboko wpadłam, zrozumiałam dopiero, gdy zorientowałam się, że leitmotivy z Pierścienia przyplątują mi się, grają w głowie i nie chcą z niej wyjść! Dochodziło do rzeczy gorszących, typu publiczne nucenie. :) Tym oto sposobem zostałam zapaloną wagnerzystką ja, miłośniczka baroku i osoba pierwsza do okpiwania Wagnera! I nie żałuję :)

    Pozdrawiam, Kalina

    PS. A kiedyś śniło mi się, że poszłam na herbatkę z Wagnerem i zaproponował mi rolę Izoldy w prapremierze :)

  10. idavia Says:

    Czy ten biały rumak to Grane? Urzekający:] Dostała mu się najwyraźniej krzepkość i swoista ‚namacalność’ Pani, u której falistość biustu ustąpiła miejsca ezoteryczności i delikatnej budowie.

    Swoją drogą… Ciekawe wtargnięcie – opera w kreskówce, kreskówka w operze.

  11. Przemysław Says:

    @ Idavia – Najwyraźniej, skoro na nim siedzi Bru. Dobra teoria, że rumak nadrabia za kate-mossistość Brunhildy.

    @ Kalina – Piękny sen! I opowieść „Jak zostałam Wagnerzystką” też. Ssam jestem cały czas na etapie wspomnianej we wpisie składanki „The Ring Highlights”. Oprócz tego zdążyłem docenić fragmenty „Tristana i Izoldy”, takie „Liebestod” na przykład. Dołączam ciekawy film: „Liebestod” na festiwalu w Bayruth – dyryguje Carlos Kleiber, sopran Elisabeth Söderström. Kamera filmuje tylko dyrygenta. http://www.youtube.com/watch?v=sTLAVsNrE88 Znalezione na blogu Alexa Rossa, Unquiet Thoughts: http://www.newyorker.com/online/blogs/alexross/

  12. Baldwin Says:

    Przypomniał mi się „Czas Apokalipsy”

    -Czujecie to? To Napalm. Uwielbiam zapach Napalmu o poranku. Pachnie … zwycięstwem.

    -Smells like napalm. I love the smell of napalm in the morning. Smellls like Victory.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: