Fiona Apple

U siebie w Stanach uwielbiana, w Polsce praktycznie nie znana. Fiona Apple (ur. 1977) karierę zaczęła wcześnie, bo w wieku 18 lat. Jej znajoma była babysitterem dla jakiejś ważnej postaci przemysłu muzycznego, dzięki czemu jej taśma demo, zamiast nieprzesłuchana wylądować w koszu, została przesłuchana, spodobała się i umożliwiła Fionie Apple nagranie pierwszej płyty – Tidal (1996). Album był niezły, artystka zaprezentowała na nim swój świetny głos, po angielsku określany terminem „husky” (z psami to nie ma nic wspólnego). Zdaje się jednak, że pełnej kontroli artystycznej nie miała, bo np. w teledysku do Criminal wytwórnia wymyśliła, że oprócz głosu zaprezentuje też swoje wątłe ciało. Pomysł był w pewnym sensie dobry, bo ta raczej słaba piosenka stała się przebojem. Z debiutanckiego albumu poleciłbym raczej balladę Never Is a Promise – o tym, że „nigdy to obietnica, a ty nie możesz kłamać” i inne takie wzruszające.

Koleżanka artystka naprawdę zaszalała na następnej płycie, When the Pawn… (1999). I teksty lepsze, i muzyka. A do tego była w związku (ona często bywa w związku, a potem o tym pisze piosenki) z Paulem Thomasem Andersonem, reżyserem m. in. filmu Magnolia. Zrobił jej takie teledyski, że wciąż nie mogę wyjść z podziwu. Jeden z nich – Fast as You Can – był moim pierwszym spotkaniem z Apple. Niesamowity głos, szalona melodia, zmiany rytmu – to robiło wrażenie. A że byłem „alternatywnym” nastolatkiem, to wokalistka też robiła wrażenie, i to jeszcze tak awangardowo sfilmowana.

Z trzecim i na razie ostatnim albumem były przejścia. Według jednej wersji wytwórnia nie chciała go wydać, bo był za mało przebojowy, a według innej, to sama piosenkarka nie była z niego zadowolona. W każdym razie, kilka lat i jeden wyciek pierwotnej wersji do internetu później, otrzymaliśmy album Extraordinary Machine (2005). Według wielu recenzji to najlepsza płyta w karierze piosenkarki (osobiście wolę When the Pawn). Tekstowo jest to Fiona Apple do kwadratu, czyli o zerwaniach, byłych chłopakach, nieudanych związkach itp. (piosenki pisała właśnie po zerwaniu ze wspomnianym reżyserem). Warto posłuchać jazzowatego utworu tytułowego z tej płyty – daje niezłe pojęcie o wyobraźni muzycznej artystki.

Advertisements

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 5 to “Fiona Apple”

  1. Pangolin Says:

    Go with yourself!

  2. Przemysław Says:

    Dla niewtajemniczonych, „go with yourself”, czyli „rób co ci serce każe”, to zdanie, które wypowiedziała Fiona Apple na rozdaniu nagród MTV. W ogóle mówiła, że przemysł muzyczny i MTV są be i że nie należy brać przykładu z głupich gwiazd pop i różne takie umoralniające. Wypomniano jej potem, że dopiero co wyginała się w majtkach w teledysku do Criminal i że niech siedzi cicho, bo sama świeci niezłym przykładem i innymi rzeczami.

  3. Przemysław Says:

    P.S. Dla amatorów wrażeń erotyczno-anorektycznych, zamieszczam link do rzeczonego teledysku:
    http://pl.youtube.com/watch?v=uTpvjNn2BUM

  4. InguriaSuper! Says:

    Czuję się muzycznie zapłodniona. Chyba się wgryzę ;P w panią Apple, bo wygląda nader soczyście. I jej muzyka też. Mimo mojego ostatniego grunge’owego refluksu :P

  5. Przemysław Says:

    Fajnie, że Ci się spodobało.
    A pod względem emocjonalnym, to FA j e s t trochę grungowa. (IMHO)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: