Top 5: Kate Bush dla ambitnych


Wuthering Heights
, Babooshka oraz Running Up That Hill są powszechnie znane. Oto wybór nieco mniej znanych piosenek z pierwszego okresu twórczości Kate Bush:


The Man with the Child in His Eyes • Piosenka dosyć infantylna, ale ładna. I do tego pięknie zaaranżowana na małą orkiestrę. Podmiot liryczny widzi oczyma duszy takiego super wrażliwego faceta (z dzieckiem w oczach, cokolwiek to znaczy). Mężczyzna ten jest fajny i doskonale rozumie podmiot liryczny.

Wow • Krytyka społeczna, w pewnym sensie. O światku aktorów teatralnych. Sama Bush kształciła się na baletnicę, co aż za dobrze widać widać w niektórych jej teledyskach.

Another Day (feat. Peter G) • Pierwszy duet z Gabrielem, dobre parę lat przed Don’t Give Up. Jest to kower piosenki mało znanego folkowca Roya Harpera. Wersja Kate Bush pochodzi z występu telewizyjnego „Kate”. Nie została niestety wydana na płycie, nagrania z telewizji krążą więc wśród fanów. Za zapoznanie z tym utworem dziękuję niejakiemu Boatmanowi. I Cerriddwen, za przypomnienie.

Army Dreamers • Odpowiedź na billboardy „Zawód żołnierz – Dołącz do najlepszych”. Nie chcieli jej puszczać na BBC, bo odnosi się negatywnie do spraw ojczyźniano-wojskowych. W przekazywaniu antymilitarystycznej treści bez wątpienia pomaga przepiękna melodia.

Sat in Your Lap • Otwiera (kopniakiem) album The Dreaming z 1982 roku, największe osiągnięcie artystyczne Kate Bush. Pod względem melodyjnym, brzmieniowym, głosowym cała płyta to po prostu jazda bez trzymanki. Zawiedli tylko słuchacze, bo nie chcieli jej kupować. [z archiwum]

Reklamy

Tagi: , , , , , ,

komentarzy 8 to “Top 5: Kate Bush dla ambitnych”

  1. Piotr Says:

    Cała przyjemność po stronie niejakiego Boatmana, znanego również pod pseudonimem Piotr.

    Przy okazji Army Dreamers zapomniałeś dodać o powiekach z klipu, czymś co zawsze widzę in my mind’s eye gdy tylko słucham/słyszę ten utwór.

    Rzeczywiście The Dreaming jest najlepszą pozycją z całej dyskografii Kaśki. Ale jej słabą sprzedaż akurat da się zrozumieć bo nie jest to łatwy w odbiorze album. Ja potrzebowałem na przetrawienie go wolnej chaty, słuchawek na uszach i opalanego szkła. Hardkor nie do powtórzenia.

    Po oszlifowaniu powstał brylant w postaci Hounds of Love. Ale to tak jak z większością pobarrettowskich płyt flojdów. Niby to genialne nagrania, ale czegoś w nich jednak brakuje…

  2. Przemysław Says:

    Co do Army Dreamers, to rok 1980 w ogóle obrodził w dobre teledyski. Patrz Ashes to Ashes Bowiego albo Games w/o Frontiers Gabriela.

    Mnie płyta The Dreaming nie wydaje się trudna w odbiorze – brakuje jej natomiast singli.

    Skojarzenie z Flojdami dobre – szczególnie, że np. na płycie Sensual World pojawia się Gilmour i robi z niej momentami Pink Floyd.

  3. Piotr Says:

    No, może dlatego tak rzadko wracam do Sensual World. Choć, o dziwo, Gilmour solo jest jak najbardziej zjadliwy, vide On An Island i idący z nim w parze koncert w stoczni gdańskiej, prawdopodobnie najlepsze koncertowe wydawnictwo tego roku

  4. Magdalena Says:

    Gdyby tu zabrakło Kate Bush, poczułabym się nieszczęsliwa ;-)
    Mam wszystkie jej płyty. Moim zdaniem od swojej pierwszej płyty była dla ambitnych. A Gilmourowi złozyła podziękowania na swojej pierwszej płycie, był producentem jej kilku pierwszych utworów. „The Dreaming” było na liście przebojów programu trzeciego z tego co pamiętam, ale nie wiem, czy wydano to na singlu. To moim zdaniem najlepsza jej płyta. Z mniej znanych utworów polecam choćby Hammer Horror z płyty Lionheart, warto też przesłuchać całą płytę „Never for Ever”.

  5. Przemysław Says:

    Nad Hammer Horror nawet zastanawiałem się tworząc tę listę. A Never for Ever świetna, potwierdzam. The Dreaming chyba było singlem, w każdym razie było na składance The Whole Story, którą moje rodzeństwo nagrało z Trójki właśnie – puścili w radio cały album, a potem pan prowadzący mówił tytuły.

  6. DarkMan72 Says:

    Autor:
    „Zawiedli tylko słuchacze, bo nie chcieli jej kupować.”

    Wikipedia:
    „The album peaked at no. 3 on the UK album chart and has been certified Silver by the BPI.”

    Chciałbym być autorem tak słabo sprzedających się płyt… ;-)

  7. DarkMan72 Says:

    Aha, chciałem jeszcze tylko dodać, że osobiście uwielbiam „Cloudbusting” (również za wideo) i „King of the Mountain”… Pozdrawiam!

  8. Przemysław Says:

    No, trochę przesadziłem. Pewnie nie chciało mi się pisać „album wprawdzie doszedł do 3. miejsca na listach sprzedaży, ale biorąc pod uwagę popularność poprzednich płyt, stanowiło to lekkie rozczarowanie.” Więc trochę uprościłem. :)
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: