Odpowiedź, wbrew pozorom, jest prosta: należy zacząć od The Planets – suity orkiestrowej brytyjczyka Gustava Holsta z 1916 roku. Jest to muzyczny portret siedmiu planet, z astrologicznego punktu widzenia. To wyjątkowo barwna rzecz, co łatwo stwierdzić porównując dwa najbardziej znane fragmenty, czyli Mars (co przynosi wojnę) i Jowisz (przynosi wesołość). Zwykle nic nie mówię o wykonaniach, ale tym razem odradzę wersję Herberta von Karajana – mógłbym wymruczeć całość i wyszłoby bardziej porywająco.
Tagi: Debussy, Gustav Holst, Gustav Mahler, Holst, modernizm, muzyka, muzyka klasyczna, muzyka orkiestrowa, muzyka poważna, muzyka symfoniczna, poemat symfoniczny, Richard Strauss, romantyzm, symfonia, The Planets
11/08/2009 o 14:56 |
Słucham właśnie wykonania Atlanta Symphony Orchestra and Chorus pod batutą Yoela Leviego (Telarc) i nie mogę dojść jak to się stało, że nikt nie zarzucił Hansowi Zimmerowi plagiatu “Marsa” w ścieżce dźwiękowej do Gladiatora? Moim zdaniem to już więcej niż inspiracja i czerpanie pełnymi garściami – to prawie reedycja, ledwie wyrzucenie zbędnych fragmentów i przemontowanie całej reszty… Inna rzecz, że John Williams, James Newton Howard i całe zastępy ich holywoodzkich naśladowców na każdej ścieżce dźwiękowej powinni dziękować Holstowi :-)
(Przy okazji: w tagach – Holst, nie Mahler?)
12/08/2009 o 23:45 |
Witam! Ten Mahler w tagach w sumie nie wiadomo skąd, ale już go zostawię, dodam tylko Holsta.
Co do inspiracji/plagiatów, to Williams na 100% (dla zainteresowanych, pisałem tu: http://placowkapostepu.wordpress.com/2008/11/26/single-muzyki-klasycznej-angielskie-marsze/ ). Ja słyszę jeszcze melodię z “Czterech pancernych” (serio, konkretnie fragment “potargały sad”) w piątej części, czyli w “Saturnie”, ale może to być przypadkowe podobieństwo albo moja wyobraźnia.