Jak wiadomo, przy muzyce sprząta się lżej. Dla tych, którym znudziło się już odkurzanie przy Iron Maiden i czyszczenie kuwety przy Kornie, mam ciekawostkę – pięć fragmentów muzyki klasycznej, przy których można wykonywać różne czynności, w ostateczności nawet sprzątać. Oto i one: same hiciory, w kolejności dosyć przypadkowej:
Johannes Brahms – Taniec węgierski nr 5: Kompozytor – poważny pan z długą brodą – najwięcej pieniędzy zarobił dzięki umiejętnemu rozpisaniu wesołych ludowych melodii na nuty. Należy docenić dramatyczne zmiany tempa, które pomagają przy szorowaniu dużych powierzchni.
Richard Wagner – Jazda Walkirii: Przez film Czas apokalipsy, legendy o puszczaniu w hitlerowskich czołgach oraz, nie ukrywajmy, przez samo swoje brzmienie, utwór kojarzony jest z akcjami militarnymi. Można, wobec tego, puszczać przy zalewaniu mrówek faraonek wrzątkiem.
Carl Orff – Carmina Burana, O fortuna: Też militarnie i germańsko, choć po łacinie. Ten pochodzący z lat trzydziestych przodek niemieckiego techno, to być może największy przebój muzyki poważnej dwudziestego wieku. Dość mroczny, więc nadaje się do ścierania tego dziwnego tłustego kurzu, co zawsze tworzy się w kuchni.
Antoni Dworzak – Symfonia IX “Z Nowego Świata”, część IV – Allegro con fuoco: Z innych części tej symfonii mogą sobie robić jingle RMF Classic, ale część czwarta jest najszybsza i najlepsza. Muzyka zainspirowana jest wizytą w Ameryce i chyba rzeczywiście brzmi trochę westernowato. Proponuję więc pobawić się w kowbojów przy spryskiwaniu szyb płynem Window Plus.
Giuseppe Verdi – Requiem, Dies Irae: Niby nazywa się to requiem, ale w tym fragmencie mało jest tytułowego spoczynku, wiecznego czy nie. Żeby było choć trochę żałobnie, dobrze słuchać tego przy wyrzucaniu np. ulubionego polaru.
Reklama sponsorów dzisiejszego wpisu pochodzi stąd.
Tagi: Beethoven, klasycyzm, metal, muzyka, muzyka kameralna, muzyka klasyczna, muzyka poważna, muzyka symfoniczna, opera, przeboje muzyki klasycznej, rock, romantyzm, symfonia
03/05/2009 o 07:23 |
Dziękuję za ten wpis!!! Gdyby nie on, nie miałabym pojęcia, że jesteś specjalistą od “szorowania dużych powierzchni” i ścierania tłustego kurzu – it’s like wow!
03/05/2009 o 08:36 |
Proszę nie wywlekać domowych brudów na blogu o Sztuce. Poza tym, Sienkiewicz nie musiał walczyć pod Grunwaldem, żeby napisać “Krzyżaków”, a o szorowaniu czytałem dużo w internecie.
03/05/2009 o 10:31 |
Jak widać Przemek podchodzi do sprzątania bardzo poważnie ;)
03/05/2009 o 17:56 |
@pangolin – w akademiku pamiętam szorował! podłogi, słoiki po dżemie, lodówkę, co tylko. *
Za trzy tygodnie czeka mnie wielkie sprzątanie mieszkania, coś czuję, że Requiem będzie grane.
* część powyższych informacji jest nieprawdziwa
03/05/2009 o 21:29 |
@jakuzz – Historia o faunie i florze w lodówce akademika stała się już legendą. Teraz jest chyba trochę lepiej, z wyjątkiem pod kuwetą. Przemek twierdzi, że można wyhodować taką bakterię od której się chudnie na zawsze, ale się jeszcze nie udało.
Przemku, wyjątkowa wrażliwość nie pozwala mi na machanie mopem do Dworzaka,więc jeśli kiedykolwiek mam jeszcze wskoczyć w żółte rękawice Mamy Dextera, to zapuszczamy S.O.A.D.
04/05/2009 o 00:29 |
U mnie zawsze wygrywa Peter Gabriel – najlepiej debestofowy składak “Shaking the Tree” albo “Secret World Live” – czysta energia (Gabriel sprawdza się też idealnie w samochodzie, gdy trzeba gdzieś dojechać NAPRAWDĘ SZYBKO).
04/05/2009 o 09:07 |
Skoro pojawił się wątek samochodowy, to dopiszę ostrzeżenie. Auto + muzyka z wpisu = requiem.
04/05/2009 o 15:55 |
samochodowo w ub. roku wygrywała M.I.A. Paper Planes (remix for the children – slumdogowo). Przy tyyyyym to się jedzie. Natomiast intryguje mnie kwestia odchudzającej na zawsze bakterii. Oraz po co Wam taka.
04/05/2009 o 15:58 |
hmm, chociaż nie wiem, czy slumdogowo. w każdym TA wersja, no. Ta najlepsza. by ADROCK.
04/05/2009 o 20:45 |
Jak to po co, sprzedawalibyśmy pod nazwą Slimbaktrex i mielibyśmy kasy jak żwirku. Co do M.I.A, to jako zdeklarowana niezmotoryzowana, mogę sobie jedynie wyobrazić, że Galangagangagang byłoby dobre na wyboiste trasy.