
[Też z archiwum] Koncert to utwór orkiestrowy z rozbudowaną partią solową. Jak to napisano na allmusic.com “Myśl: symfonia + 1 kombinator”. Mamy koncerty fortepianowe z partią solową fortepianu i skrzypcowe, gdzie popisuje się skrzypek. Chyba każdy instrument oprócz trójkąta ma swój koncert: klarnet, klawesyn, altówka, wiolonczela. My skoncentrujemy się na najpopularniejszej odmianie, czyli koncercie fortepianowym. I wybierzemy najbardziej romantyczny koncert epoki romantyzmu, używając terminologii olimpijskiej (pomysł ze wspomnianego allmusic.com).
Brąz – Edvard Grieg • Napisał tylko jeden utwór tego rodzaju, dlatego nazywa się to po prostu Koncert fortepianowy, a nie jakiś Nr 21. Norweski kompozytor postawił na jakość, nie na ilość. Koncert spełnia wszystkie wymagania: jest melodyjnie i mamy klimaty folklorystyczne. Trochę za mało sentymentalnie, żeby utwór znalazł się wyżej w klasyfikacji. No i w brzmieniu trochę za dużo słychać elfów, a za mało dziewcząt w wiankach, wzdychających, omdlewających.
Srebro – Piotr Czajkowski • Czajkowski to mistrz melodii i melancholii, czyli romantyk pełną gębą. Jego Pierwszy koncert fortepianowy zaczyna się od jednej z najsłynniejszych melodii w historii. Potem też jest pięknie, a na deser dostajemy kolejną hiciarską melodyjkę i to zagraną z werwą.

Złoto – Siergiej Rachmaninow • Uroda kompozytora mogła wprawdzie mieć wpływ na werdykt jurorów, ale Drugi koncert fortepianowy naprawdę trudno pobić i to nie tylko w tej kategorii. Ja pierwszy raz zetknąłem się z tym utworem w filmie Słomiany wdowiec – główny bohater wyobrażał sobie, że poderwie na niego piękną sąsiadkę. Tyle o pierwszej części. Druga, środkowa (w koncertach są zazwyczaj trzy) powszechnie znana jest dzięki wykorzystaniu jej melodii w przeboju All By Myself. Ostatnia część utworu dobrze łączy energię z rozmarzeniem – rzadkie połączenie.
Tagi: klasyczna, muzyka, muzyka klasyczna, muzyka poważna, Rachmaninoff